sobota, 27 grudnia 2014

"W śnieżną noc"

W śnieżną noc to zbiór trzech opowiadań napisanych przez mistrzów amerykańskiego pióra, Maureen Johnson, Lauren Myracle i Johna Green'a.
Książka wydana została w dwóch wersjach, z twardą i miękką oprawą, ja posiadam wersję z miękką oprawą. Co ciekawe, obie wersje okładki mają tę samą cenę 34.90zł. co jest jak najbardziej adekwatne. Książki mają bardzo podobną szatę graficzną podobną do wszystkich powieść Greena wydanych przez Bukowy Las. 
Ta powieść to zbiór romantycznych opowiadań, niby niczym nie łączących ale jednak. Wszystko dzieje się w Gracetown, małym miasteczku zasypanym przez największą śnieżycę stulecia. 
Opowiadanie Maureen opisuje przygodę Jubilatki, której pociąg zostaje zatrzymany w Gracetown przez zasypane tory. Spotyka tam Jeb'a który jedzie do swojej dziewczyny, w późniejszym czasie poznaje Stewarta i nie spodziewa się że odbędzie z nim niepowtarzalną kąpiel w przeręblu. 
Następne opowiadanie Green'a opisuje przygodę trójki przyjaciół Tobina, JP i Diuk którzy muszą dostać się do Waffle House na spotkanie z cherleederkami na bozonarodzeniowy cud pomponowy. 
Ostatnia przygoda to tak naprawdę historia załamanej Addie, która po rozstaniu z chłopakiem nie może dojść do siebie ponieważ nadal go kocha. Wszystkie te trzy historie łączy: zima, jedno miasto i chłopak. 
W śnieżną noc to chyba jedna z tych książek której nie może zabraknąć przy kominku w śnieżną porę, czytając wraz z kubkiem ciepłej herbaty (szczerze powiedziawszy, to ja czytałem ją opychając się świątecznymi pierniczkami) ;-). Myślę że publikacja tej książki okazała się strzałem w 10, i każdemu przypadnie do gustu. Sceny miłosne nie są pisane na siłę, wręcz przeciwnie, są minimalistyczne i chce się czytać jeszcze i jeszcze lecz rozpoczyna się już nowa historia innych bohaterów. Trio autorów świetnie się razem spisało, a największe pochwały należą się Lauren Myracle która wszystkie opowiadania skleiła w piękną całość, choć w ostatnich kilku kartkach jest taki natłok wszystkich zdarzeń że trzeba przeczytać jeszcze kilka razy jedno zdanie by zrozumieć co się dzieje. Znakomite opowiadania, znakomitych autorów.
Jednym słowem: WOW - choć nie wiem, czy można to nazwać słowem.

"- Ale... święta się skończyły.
- Och, nie, święta nigdy się nie kończą, jeśli nie chcesz. - Pochyliła się nad ladą i wsparła podbródek na dłoni. - Święta to stan umysłu.
"

                                      
*Zielony- inaczej John Green; przezwisko wymyślone przez polskich fanów autora

0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...