poniedziałek, 13 lipca 2015

"Córka zjadaczki grzechów"

"Córka zjadaczki grzechów" to debiutancka powieść brytyjskiej autorki Melindy Salisbury. Jak się dowiadujemy, autorka lubi podróżować. Lubi też średniowieczne zamki i wszystko co skandynawskie. Ale czy  ja polubiłem jej twórczość?
"Córka zjadaczki grzechów" opowiada historię młodej dziewczyny, Twylli. Jej matka jest zjadaczką grzechów, czyli osobą która poprzez zjadanie pokarmów uwalnia nieżyjących od grzechów. Ta sama kariera miała przypaść jej córce. Wkrótce jednak wszystko się zmienia. Dziewczyna dowiaduje się, że została wybrana przez bogów, została Daunen Wcieloną. Jako córka bóstw potrafi zabijać samym dotykiem, właśnie dzięki temu darowi jakim obdarzyli ją Bóstwa, Twylla zostaje zabrana do pałacu. Jednymi osobami, które mogą dotknąć dziewczynę nie narażając się na śmierć, jest królowa, król i książę. Bóstwa wybrały, by Twylla została żoną księcia Mereka, by stała się królową Lormere.  Jednak zanim się to stanie obecna okrutna królowa, matka Mereka wykorzystuje jej moc, dziewczyna stała się bronią w jej rękach.
Przez trującą skórę dziewczyny, nie może ona znaleźć sobie przyjaciół. Nie może nikogo dotknąć, by nie zabić, a żaden śmiertelnik oprócz rodziny królewskiej woli nie zbliżać się do dziewczyny. Do czasu, gdy poznaje nowego strażnika. Tylko Lief, potrafi zrozumieć Twyllę, zobaczyć w niej kogoś zupełnie innego, niż zwykłego potwora. Między nimi nawiązują się nici przyjaźni. Ale czy ta przyjaźń wyjdzie im na dobre? Wkrótce poznają prawdę, która będzie przerażająca i okrutna. Bo królowa jest jeszcze bardziej niebezpieczną osobą niż im się wydaje, a cały zamek wplątany jest w intrygę.
Zastanawiam się od czego tutaj zacząć. Dawno nie miałem tak sprzecznych odczuć co do książki i dawno nie miałem tak pusto w głowie, że nie wiedziałem co na temat tej ksiązki napisać. Dziś nie wróży to nic dobrego. 
Chciałbym napisać, że historia jest oryginalna i niesamowita, ale nie mogę. Bardzo łudząco podobną historię możemy przeczytać w "Dotyku Julii" autorstwa Tahereh Mafi. Tam również bohaterka jest przetrzymywana z powodu swojej mocy,  poznaje przyjaciela, poznaje miłość swojego życia, walczy ze złem. Choć tutaj zakończenie jest inne i chyba jest najlepszą częścią książki, nie mogę omieszkać stwierdzenia, że to wszystko już było. Rozumiem, że przy tak dużej ilości powieści, które dostępne są na rynku trudno o coś oryginalnego, ale autorka mogła postarać się o wiele bardziej. Niektóre elementy historii są interesujące, szkoda że Salisbury nie postanowiła ich bardziej opisać, nakreślić. Autorka mogła bardziej przybliżyć nam  ludność, historię królestwa jakie stworzyła. Szkoda, że nie dowiadujemy się kiedy działy się wydarzenia w książce, można przypuszczać, że to epoka wiktoriańska, jednak już wtedy interesowano się elektrycznością, a w książce nadal palono świece. 
Zanim zacznę wytykać błędy polskiego wydania, dodam jeszcze coś o samej bohaterce. Twylla była bardzo lekkomyślna, bardzo niezdecydowana. Podjęła ważną decyzję, później zmieniła zdanie grając na uczuciach innych. Jeżeli było to zamierzone, to udało się  to osiągnąć. Niezadowolony jestem z faktu, iż w książce bohaterka po miesiącu znajomości wskoczyła facetowi do łóżka - a niedawno spędzała całe dnie w świątyni i modliła się do bóstw. Wątek ten jest przejaskrawiony, dla bohaterki jej pierwsza inicjacja seksualna to "stało się i tyle".  Napisane po to, by reszta wydarzeń zgadzała się z faktami. Jeśli już mówimy o tym, że bohaterka uprawiała seks - jeżeli autorka zamierzała umieścić coś takiego w książce, mogła nazwać to po imieniu. Tym czasem w powieści akapit kończy się  zdaniem "[...]prowadzę do swojego łóżka.", a nowy akapit zaczyna się "Po wszystkim leżymy[...]". Proszę, nie róbcie z młodzieży tak biednych dzieci, które trzeba chronić przed podobnymi wyrazami, zastępując je w książce słowem "tego". Dzieci znają o wiele gorsze wyrażenia...

Teraz chciałbym ponarzekać na polskie wydanie książki. O ile czasem przymykam oko na drobne literówki, o tyle przy tej książce tego zrobić nie mogę. Zawsze chwaliłem książki Zielonej Sowy, za wygląd, za dobrą redakcję. Przy tej książce dostałem zawał. Znajduje się w niej bardzo wiele rażących błędów, są to głównie brak polskich znaków, brak znaków w wyrazie (np. "nasz usta się spotykają") czy też brak przerw (np. "apotem"). Może się czepiam, ale korekta nie popisała się i książka z wieloma błędami poszła do druku.

Jako podsumowanie dodam, że sama treść książki jako tako może się wybronić, ale powyższe błędy i pisarki i polskiego wydania zdecydowanie zaniżyły ocenę. Jestem ciekaw, jak autorka poradzi sobie z drugą częścią tej trylogii. Mnie historia "nie pociągnęła" za sobą.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa. 

Tytuł: „Córka zjadaczki grzechów"

Autor: Melinda Salisbury

Tłumacz: Michał Kubiak

Wydawca: Wydawnictwo Zielona Sowa

Rok wydania: 2015

Liczba stron:368


ISBN:
978-83-7983-187-6
 

Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  to od jednej do pięciu gwiazdek

5 komentarze:

Chabrowa

W takim razie cieszę się, że jednak jej nie recenzowałam chociaż miałam okazję :)
Moje-ukochane-czytadelka

Patryk Obarski

@Chabrowa: :) Zaraz zajrzę co u Ciebie na blogu. :)

Isabel Czyta

O rety, tak źle? We wszystkich zapowiedziach była tak wyczekiwana, oczekiwałam jakiegoś WOW. A tu mnie zaskoczyłeś. Jeśli chodzi o sceny seksu - uśmiałam się z autorki. Sama mam (dopiero) 14 lat, a dobrze wiem, że większość moich znajomych (w tym ja) sięgają po erotyki. Muszę się w końcu zabrać za "Dotyk Julii ", bo mimo, że czeka na mojej półce już od dłuższego czasu, jeszcze jej nie ruszyłam. Tak to już jest, jak ma się mało czasu, a dużo do czytania :P

Pozdrawiam,
Isabelczyta.blogspot.com

Oczytane - blog

Jakoś nie kupuję fabuły. Wydaje się taka... naiwna. I faktycznie czytając recenzję miałam wrażenie, że to już wcześniej pojawiło się w jakieś książce :)
www.oczytane.blog.pl

Patryk Obarski

@Isabel: Faktycznie, można spodziewać się czegoś mega, ale mnie nie porwała :)
@Oczytane-blog: Prawda? Też miałem takie wrażenie... jakby zmiksowanie kilku książek młodzieżowych. ;)
Pozdrawiam :)

Powiedz, co o tym myślisz...