środa, 5 sierpnia 2015

"Ziarno prawdy"


Chyba nie ma w Polsce czytelnika, który nie kojarzyłby popularnego, polskiego pisarza kryminałów Zygmunta Miłoszewskiego. Ja już po raz kolejny stykam się z jego twórczością, dziś na blogu o drugiej części trylogii prokuratorze Teodorze Szackim, „Ziarno prawdy”. Czy kryminał był tak dobry, jak część pierwsza?
W drugiej części przygód o prokuratorze Szackim przenosimy się do Sandomierza. Po ostatniej akcji Szacki postanowił zostać na dłużej w Sandomierzu, gdzie jak się okazuje największym przestępstwem do tej pory była kradzież komórki w pobliskiej podstawówce. Wszystko zmienia się, gdy pod murami archiwum, dawnej synagogi znalezione zostają zwłoki młodej kobiety, która zamordowana została w bardzo bestialski sposób. Wkrótce okazuje się, że nie jest to jedyna ofiara i z każdą minutą rośnie zagrożenie, że następny osoby mogą paść ofiarą szaleńca. Wszystkie poszlaki wskazują, że morderstwo mógł dokonać Żyd w dawnej zemście, a Sandomierz to istna kopalnia przesądów, zabobonów i legend na temat Żydów.  Jak na razie nic nie idzie zgodnie z planem, a morderca nadal zabija. Dobrze zaplanowana zbrodnia sprawia, że prokuratura działa według tego, co zaplanował zabójca. A wszystko można rozwikłać, przyglądając się szczegółom…
Już dawno nie miałem w ręku kryminału, więc wychodząc już z mieszkania z walizką na wakacje i trzema książkami pod pach na samym końcu zgarnąłem jeszcze dawno kupione „Ziarno prawdy”. Tak oto przeczytałem ten polski kryminał w ciągu jednego dnia z zapartym tchem.
Wraz z Szackim po raz kolejny rozwiązujemy kryminalne zagadki we współczesnej Polsce, niczym Sherlock Holmes. Na podstawie dedukcji rozwikłałem zagadkę i złapałem mordercę. Jak się niestety okazało, moja dedukcja była do kitu, bo mordercą okazał się całkowicie ktoś inny. Miłoszewski napisał kolejną powieść, której zawiłość sprawiła, że nie mogłem zasnąć myśląc, kto byłby tak okrutny i dokonał takich zbrodni. Historia ukazana w książce pokazuje też, jak łatwo osądzamy innych poprzez przesądy i jak łatwo nam dojść do pochopnych wniosków. Zabobony i mity powielane z pokolenia na pokolenie odcisnęły na sobie piętno i sprawiły, że bardzo łatwo było wykorzystać nas, zwykłych ludzi do ułatwienia w zbrodni. Jedna wiadomość wystarczy, by wszystko posypało się jak domino.
Nie zabrakło oczywiście ukrytych motywów, niespodzianek i kochanek pana prokuratora. ;)
„Ziarno prawdy” wydane zostało przez Wydawnictwo W.A.B. i wydane w kilku wydaniach. W moim wydaniu nie znalazłem literówek, ale moje wydanie to niestety kieszonkowe wydanie z kiosków. Nie śmiać się! ;)
Kryminał bardzo mi się spodobał, z pewnością okaże się świetną lekturą dla fanów kryminalnych zagadek, jednak nie spodziewałbym się entuzjazmu ze strony osób, które oczekują duuużo krwi, duuużo trupów. :) I pamiętajcie: w każdej legendzie kryje się ziarno prawdy.

Tytuł: „Ziarno prawdy"

Autor: Zygmunt Miłoszewski

Tłumacz: -

Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.

Rok wydania: 2015

Liczba stron: 428 [wydanie kieszonkowe]


ISBN:
978-83-280-2011-5 [wydanie kolekcji Nowa Fala Polskiego Kryminału]
 

Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  to od jednej do pięciu gwiazdek.


1 komentarze:

Paulina Pałasz

Kryminały - to lubię! Być może kiedyś sięgnę po tę pozycję.
Zapraszamy również na naszego bloga, a w szczególności na ostatnią recenzję książki ubóstwianego przeze mnie pisarza - Marka Hłaski.
http://wzruszenieramionami.blogspot.com/2015/08/kto-bedzie-nastepny-do-raju.html
Pozdrawiamy.

Powiedz, co o tym myślisz...