niedziela, 11 października 2015

"Klejnot"

Dziś niedziela, jedenasty dzień października. Imieniny Pauliny, Daniela, Franciszka i Leona. Tymczasem na moim blogu pojawia się kolejna recenzja, tym razem książki "Klejnot" otrzymanej w ramach nowej współpracy recenzenckiej. Z wyglądu bardzo przypomina Rywalkową serię Kiery Cass. Jak było?

W powieści "Klejnot" poznajemy całkiem nowy świat. Ocean wchłania wszystko i jedyną opoką jest Samotne Miasto. Miasto, które otoczone jest pięcioma dzielnicami, a w środku nich jest Klejnot. Klejnot jest dzielnicą szlachty, miejscem gdzie bogactwo i władzę stawia się na miejscu większym niż inne wartości. Klejnot otaczają dzielnice mniej lub bardziej zamożne, np. Bank - miejsce, gdzie mieszkają liczni kupcy i rzemieślnicy, czy Bagno - najgorsza warstwa społeczna. Jak można się domyśleć główna bohaterka, Violet, pochodzi z Bagna, jednak wykryto u niej (jak u wielu innych dziewczyn z biednych dzielnic) niesamowity dar, niesamowite moce. Wzrostu, zmiany kształtu i zmiany barwy. Dziewczyny te zabierane są od rodzin i przygotowywane do nowego życia. Do życia jako surogatki.
Jeśli szlachcianki pragną mieć dziecko kupują surogatki na dorocznych Aukcjach. Dziewczyny traktowane są jak przedmioty, jak obrazy, które można wylicytować na aukcji. Kiedy nadchodzi czas Violet, na aukcji kupuje ją Diuszesa Jeziora - jedna z założycielek Samotnego Miasta. Surogatki spodziewają się przepychu, pałaców i bali. Życia jak z bajki. Początkowo wszystko tak wygląda, jednak wkrótce Violet przekonuje się na własnej skórze, że elita miasta jest okrutniejsza niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić. Wśród szlachty rozpoczyna się prawdziwa walka, dosłownie. Na śmierć i życie.
Nasza bohaterka zostaje pozbawiona całkowitych praw, czuje się ubezwłasnowolniona. Jej jedyną nadzieją jest niedawno poznany przyjaciel. Tymczasem wszystko zaczyna się sypać, gdy Violet poznaje intrygujacego mężczyznę. Mimo, iż wie, że za nieposłuszeństwo czeka ją kara, kontynuuje znajomość, która wkrótce może zmienić się w coś więcej. Czy Violet uda się odzyskać wolność i niezależność? Bardzo możliwe, że jedyną drogą do wolności jest... śmierć.

Powiem Wam, że wiele spodziewałem się po tej książce. Miała być niesamowita. I faktycznie, była dobra. Świetnie się ją czytało i przede wszystkim bardzo szybko. Na wieczór z filiżanką herbaty jak najbardziej. Jednak ja oczekiwałem czegoś o wiele więcej niż "była dobra". Czekałem na jakieś nowatorskie pomysły, tymczasem odczułem, że czytam kilka książek w jednym. Rozumiem, iż przy tak ogromnej ilości literatury ciężko napisać coś, by ktoś nie powiedział "To już  było!", ale autorka mogła bardziej się wysilić. Jeden z bohaterów do złudzenia przypomina mi Cinnę z "Igrzysk Śmierci", fabuła zaś kojarzy mi się z "Malfetto". Książka napisana jest bardzo prostym językiem, czyta się szybko, nie miejcie do niej jednak zbyt dużych oczekiwań. Jak ja.
W powieści głównym tematem jest wolność i swoboda. Bohaterka cały czas czuję się jak na uwięzi, jak w klatce. Cały czas ma jednak nadzieję, że odzyska dawną wolność. Wierzy, że uda jej się wrócić do rodziny.
Właśnie to autorka chce przekazać nam w tej powieści - nie możemy się  poddawać, nie możemy tracić nadziei. Wierzymy, że coś nam się uda osiągnąć, bo wierzymy, że po śmierci trafimy do nieba. Nie możemy przestać wierzyć.

A ten futrzak utrudniał pisanie
recenzji. :)
W Polsce "Klejnot" wydany został przez Wydawnictwo Jaguar. No właśnie, przedstawiam Wam nowego wydawcę, który zechciał współpracować z moim blogiem! :)
Tłumaczeniem zajęła się Iwona Wasilewska, która prowadzi bloga Jaguar od kuchni - koniecznie musicie tam zaglądać! :)
Teraz muszę trochę pozrzędzić. Nie wiem, czy zauważyliście ale jestem bardzo szczegółowy. I teraz zacznę się czepiać o korektę. Osoba, która zajmowała się "Klejnotem" mówiąc krótko nie za dobrze się do tego przyłożyła. Do druku poszło wydanie z licznymi błędami, które całkowicie zmieniały znaczenie danego słowa. Oto przykład: "Dochodzimy do bogato zdobionych podwójnych drzwi. Otwiera je przed nami elegancki lokal.". Jak możemy się domyśleć, pewnie chodzi o lokaja. A takich "kwiatków" jest więcej. Nie rozumiem, jak korekta mogła coś takiego przeoczyć.
Była uwaga, to teraz czas na pochwałę. Książkę wydano w oryginalnej okładce. Duży plus. Nie rozumiem tylko, dlaczego okładka stylizowano na okładki z serii Rywalki -przecież ta książka nie ma z Rywalkami praktycznie nic wspólnego...
Cieszę się jednak, że pozostawiono oryginalne imiona bohaterów. No bo jakby to wyglądało, "Moja siostra Leszczyna", zamiast "Moja sistra Hazel"? ;)

Podsumowując: mimo kilku błędów, było dobrze. Książka nie jest arcydziełem, jednak jako lekka książka, na październikowy wieczór jest idealna. Czekam więc na kolejną część.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Jaguar.
Tytuł: „Klejnot"

Autor: Amy Ewing

Tłumacz: Iwona Wasilewska

Wydawca: Wydawnictwo Jaguar

Rok wydania: 2015

Liczba stron: 383 [3]


ISBN:
978-83-7686-306-1
 

Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★☆☆
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  to od jednej do pięciu gwiazdek.

1 komentarze:

Dominika Trawczyńska

Bardzo lubię sposób w jaki zaczynasz :)
A co do książki to nawet przypadła mi do gustu, gdyby nie literówki to byłoby super :(

Zapraszam do mnie po recenzję, mam nadzieję że przypadnie Ci do gustu.
http://modnaksiazka.blogspot.com/2015/10/wolnosc-ma-swoja-cene-klejnot-amy-ewing.html

Powiedz, co o tym myślisz...