sobota, 14 listopada 2015

"Maybe Someday"


Dużą część naszego życia zajmuje muzyka. Głównym wątkiem książki, którą mam zaszczyt wam dzisiaj przedstawić jest muzyka oraz miłość. Czy już domyślacie się, o jaką książkę mi chodzi? Jeśli jeszcze nie, to prawidłowa odpowiedź brzmi: "Maybe Someday". Jest to książka autorstwa Colleen Hoover, czyli kolejna młodzieżówka (dobrze, dobrze. New Adult). Colleen znana jest chyba wszystkim, którzy czytają młodzieżówki. Z "Hopeless" wyszło jej świetnie, a jak udało jej się "Maybe Someday", która miała być jednocześnie muzycznym przedsięwzięciem?

Poznajemy historię Sydney. Za niedługo będzie hucznie obchodzić swoje dwudzieste drugie urodziny. Ma chłopaka, świetną przyjaciółkę-współlokatorkę. 
Ridge, mieszka po drugiej dziedzińca i jest muzykiem. Kiedy wychodzi na balkon, gdzie odbywa próby, ona siedzi po drugiej stronie i słucha jego muzyki. 
Całe życie rozpada się jak domek z kart, kiedy Sydney dowiaduje się, że jej chłopak zdradza ją z jej przyjaciółką. W ciężkiej sytuacji pomocną dłoń podaje jej Ridge. Dziewczyna zostaje współlokatorką i dzieli mieszkanie z Ridgem, jego przyjacielem i jego znajomą, a by zapłacić za czynsz zaczyna pisać teksty do kapeli muzyka. Początkowo przyjacielskie stosunki, zaczynają zamieniać się w coś więcej... W coś zakazanego. Oboje wiedzą, że wszystko zmierza do nieuniknionego, jednak nie mogą zrobić nic z własnej woli. Czasem trzeba dać szansę, by to serce poprowadziło. Najlepiej wtedy, kiedy w tle słychać dźwięki gitary i śpiew...

O Mój Boże. Tyle jestem w stanie powiedzieć. Colleen Hoover po raz kolejny pokazuje, że słowami potrafi nami zawładnąć. Książka jest niesamowicie emocjonalna, przeżywamy wszystko wraz z bohaterami. Płaczemy z nimi, cieszymy się. Z pewnością, nie można tej książki odłożyć na półkę nie przeczytawszy ostatniego słowa! Nie pamiętam, kiedy ostatnim razem młodzieżówka sprawiła, bym wyłączył się z życia i czytał, czytał i... czytał. Jeśli weźmiecie ją do rąk, to już nie wypuścić. Gwarantuję. :) 
W "Maybe Someday" Hoover opowiada nie tylko nietypową historię o miłości, ale również o przyjaźni, zaufaniu i niepełnosprawności. Pokazuje, że choć człowiekowi wydaje się, że może zapanować nad wszystkim, to nigdy nie zapanuje nad sercem i uczuciami, choćbyśmy umieli je skrywać najlepiej na świecie. Jest o prawdziwej, szczerej miłości, którą każdy w swoim życiu powinien poczuć. 

W tekście przeplatają się też świetne teksty piosenek, które w tym samym czasie można odsłuchać tutaj. Przyznam, że rzadko się zdarza, bym podczas czytania słuchał muzyki. Jednak tutaj zrobiłem wyjątek. I... to było genialne doświadczenie. Brawa! Oby więcej tak udanych składanek, bo w tej się zakochałem. Na marginesie: ostatnio zakochałem się też w albumie X Eda Sheerana. Muszę w końcu iść do tego sklepu i go kupić. ;)

W Polsce historia Sydney wydana została pod tym samym tytułem, co w oryginalnej wersji językowej. Na półkach księgarni znajdziemy ją dzięki Wydawnictwu Otwarte, które wydało też "Hopeless" i "Losing Hope". Przekładem zajął się Piotr Grzegorzewski. No i okładka.... Po raz kolejny, wydawnictwu udało się stworzyć okładkę genialniejszą niż ta oryginalna. Czapki z głów. 

Podsumowując: Hoover wykonała kawał dobrej roboty. Historia łamie nasze serca na milion kawałków, skleja i łamie z powrotem. Czy polecam? Oczywiście! Jeśli nie chcecie czytać tkliwego, małostkowego romansiku dla nastolatek... to koniecznie musicie to przeczytać! 
Potwierdzenie moich słów możecie sami znaleźć na Empik.com - "Produkt tymczasowo niedostępny" mówi samo za siebie! 

"[...]ludzie nie wybierają, w kim się zakochują. Mogą jedynie wybrać, kogo będą dalej kochać." 
"Maybe Someday", Colleen Hoover 

Za egzemplarz recenzencki w formie ebook dziękuję księgarni Woblink.com 

Tytuł: „Maybe Someday"

Autor: Colleen Hoover

Tłumacz: Piotr Grzegorzewski

Wydawca: Wydawnictwo Otwarte

Rok wydania: 2015

Liczba stron: 360


ISBN:
978-83-7515-341-5

Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★★★*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  to od jednej do pięciu gwiazdek.


1 komentarze:

Kroczek

Zakochałam się w tej lekturze, choć koncowe zachowanie Ridga mnie wyjatkowo zdenerwowało, nie chce pisać co dokładnie, bo nie chce spoilerowac, ale zakończenie było takie jakiego się nie spodziewałam :P

Powiedz, co o tym myślisz...