sobota, 2 stycznia 2016

"Czerwone jak krew"

Cześć! Jak ten czas szybko mija, dziś mogę zaprezentować Wam już pierwszą recenzje 2016ego! Jest zima, a z zimą kojarzą nam się raczej niskie temperatury i masa śniegu. Dlatego na pierwszy ogień pójdzie skandynawski kryminał... Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że jest to skandynawski kryminał dla młodzieży.  Jak fińska autorka Salla Simukka poradziła sobie z tym zadaniem? Czy jest to faktycznie dziecięcy odpowiednik Jo Nesbø czy Stieg Larssona? 

W "Czerwone jak krew" poznajemy historię siedemnastoletniej Lumikki. Uczęszcza ona do szkoły plastycznej w Tampere, które jest miastem w Finlandii. Można powiedzieć, że jest outsiderką. Często nosi stare jeansy oraz czarne glany. Nie używa też żadnych perfum, a jej specjalność to nie rzucanie się w oczy. Jej dewizą jest: nie wtrącać się w niczyje życie, nie angażować się, nie przywiązywać wagi do rzeczy materialnych. 
Wszystko zmienia się jednak, kiedy Lumikka w szkolnej ciemni fotograficznej znajduje rozwieszone kilkadziesiąt tysięcy euro. Żeby tego było mało pieniądze pokryte są czyjąś krwią. Wkrótce pieniądze znikają, a dziewczyna dowiaduje się, że w tę sprawę zamieszane są trzy osoby: Elisa, córka policjanta z wydziału antynarkotykowego; Tukka, syn dyrektora ich szkoły i Kasper, chłopak, któremu grozi wydalenie ze liceum, a plotki głoszą, że prowadzi dziwne interesy. Nieoczekiwanie siedemnastolatka zostaje wplątana w sprawę, która jak się okazuje ma drugie dno. Po namowie trójki przyjaciół, Lumikka postanawia im pomóc rozwiązać zagadkę. Niebawem jednak dzieciaki dowiedzą się, że pieniądze nie należą do drobnych opryszków, a do międzynarodowej szajki gangsterów. By dowiedzieć się prawdy Lumikka przejdzie długą drogę, a na jej życie może czyhać wielkie niebezpieczeństwo. Bo te pieniądze należą do kogoś, a ten ktoś postanowi je odzyskać. 

"Czerwone jak krew" dostałem spory czas temu. Jest to cieniutka książeczka, ma raptem 250 stron, dlatego przy wszystkich innych otrzymanych książkach ten tytuł po prostu... zagubił się na półce. I przy robieniu porządków dopiero teraz go znalazłem i wziąłem się za czytanie. Przecież nie zawsze to co opasłe jest dobre, a to co cieniutkie jest słabe. Doskonałym tego przykładem są takie dzieła jak "Mały książę" czy "Oskar i pani Róża". Mimo, iż sam tytuł i zarys fabuły wydaje się dość... mroczny, to daleko tej książce do kryminału z prawdziwego zdarzenia. Niestety, widać, iż jest to książka napisana pod młodego czytelnika, przez co niektóre zachowania są bardzo nieprawdopodobne. Jednym z przykładów jest fakt, iż główna bohaterka zamienia się w prawdziwego Sherlocka Holmesa i śledzi estońskiego gangstera. Kto nie połapałby się, że śledzi go siedemnastolatka? Innym dobrym przykładem jest też to, że willa dużego gangstera strzeżona jest jedynie przez... dwóch ochroniarzy, którzy w wejściu przepuszczają wszystkich. Nie liczcie więc na skomplikowane wyszukiwanie wejść do willi czy nadajników GPS podrzucanych do kieszeni podejrzanego. ;) 
Mimo tych kilku nielogicznych wątków, to ogólnie sam pomysł jest bardzo fajny. Prosty język autorki bardzo ułatwia czytanie, przez co "Czerwone jak krew" można połknąć w jeden wieczór. Dla młodego, niewymagjącego czytelnika jest to świetna lektura na zimowy wieczór. W końcu wszystko jest lepsze niż oglądanie powtórek w telewizji, prawda? 
Jednak dla czytelnika, który ceni sobie w kryminale kilka fajnie opisanych trupów, ta książka będzie po prostu tanim banałem o niskiej wartości. Tak, czekałem na kilka fajnie opisanych trupów i masę krwi. ;-)



"Punainen kuin veri" w naszym kraju pojawiło się ze znakiem YA! na okładce. Gdyby ktoś nie wiedział, YA! jest marką Grupy Wydawniczej Foksal. Przekładem z języka fińskiego zajął się Sebastian Musielak. W ksiegarniach książka pojawiła się w ubiegłym roku. Ja w ręce trzymam aktualnie wydanie pierwsze, nie wiem jednak, czy nie pojawiły się dodruki. Książkę wydrukowano w drukarni Lega w Opolu. Zachowano okładkę oryginalną. Dostępne są już pozostałe części serii. 

Podsumowując: mojego serca ta książka nie zawładnęła, ale może komuś innemu się spodoba. Na noworoczne popołudnie książka okazał się jednak dobra. Łatwy język i szybka akcja sprawiły, że powieść chciało się czytać, jednocześnie nie wymagając za dużo od czytelnika. Dlatego też "Czerwone jak krew" otrzymuje ode mnie dobrą notę. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal (właściciel marki YA!). 

Tytuł: „Czerwone jak krew"

Autor: Salla Simukka

Tłumacz: Sebastian Musielak

Wydawca: YA!

Rok wydania: 2015

Liczba stron: 252 [5]


ISBN:
978-83-280-0903-5

Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★☆☆*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  to od jednej do pięciu gwiazdek.

0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...