sobota, 23 kwietnia 2016

Po drugiej stronie barykady - czyli okiem wydawcy


Cieszę się, że zaglądacie tu dzisiaj, 23 kwietnia. To właśnie dziś swoje święto obchodzi jedna z naszych przyjaciółek, to ona jest w naszym życiu od zawsze i nigdy nas nie zdradziła. Oczywiście, że chodzi o książkę. 
instagram.com/wydawnictwojaguar
Celebrowanie dnia książki zaczęło się w Katalonii, gdy w dniu św. Jerzego mężczyźni obdarowywali kobiety pięknymi, czerwonymi różami. Po pewnym czasie i kobiety nie pozostały im dłużne, i postanowiły odwdzięczać się podarunkami w postaci książek.

Na wniosek Hiszpanii i Międzynarodowej Unii Wydawców Konferencja Generalna UNESCO ogłosiła 23 kwietnia Światowym Dniem Książki i Praw Autorskich. Pierwsze obchody tego święta miały miejsce w 1996 roku.

Czytacie właśnie pierwszy z trzech postów specjalnych, które dziś zostaną opublikowane na blogu. O książkach możemy powiedzieć wiele – że często mają piękne okładki; znaleźliśmy ją dzięki dobremu profilowi książkowemu na Facebooku; ma mało literówek; ma świetną treść; cieszymy się, że została wydana. Za tym wszystkim stoją osoby, o których zarówno blogerzy, jak i zwykli czytelnicy często zapominają.  Po tej tajemniczej stronie stoją wydawcy, którzy przez 365 dni w roku trudzą się, by książki na czas dotarły na księgarskie (i czytelnicze) regały oraz by z roku na rok liczba czytaczy (na przekór wynikom badań Biblioteki narodowej) wzrastała.

O to, jak to wygląda z tej drugiej strony, miałem okazję zapytać Wroniego Admina, która od wielu lat pracuje w Wydawnictwie Jaguar i od dawna prowadzi wydawnicze konta na Facebooku.

instagram.com/wydawnictwojaguar
Po pierwszych paru minutach rozmowy można wywnioskować, że praca w wydawnictwie to coś więcej, niż typowy korposzczur w wielkim, szarym biurze.

To w końcu książki. Trudno uznać taką pracę za coś zwyczajnego, poddanego codziennym stresom. Książki są fajne! :) I zawsze można poczytać w robocie, w końcu my wydajemy książki!

Jak zapewne sami zauważyliście, ostatnimi czasy Wydawnictwo Jaguar wydaje co raz częściej polskich debiutantów. Nie zawsze tak było, bo jak przyznaje WA, czasem naprawdę ciężko małemu wydawcy w porównaniu z wydawniczymi gigantami. Ale za to:

Ech... W małym wydawnictwie fajne jest to, że można naprawdę dotknąć każdej wydawanej książki, […]  naprawdę je przeczytać. Czytam wszystkie nasze książki. Niektóre kocham bardziej, inne mniej, wiadomo każdy ma swoich ulubieńców, ale związek czuje się z każdą. Jak takie dzieci. :) Dopieszczone, czasem wywalczone... kocha się je.

Piękne, prawda? No dobrze, ale nie byłoby sensu pisać książek, jeśli nie byłoby czytelników. Co tak naprawdę myślą sobie o nas ci, którzy z reguły stoją po drugiej stronie barykady? Oto odpowiedź na pytanie o to, co jest najważniejsze w wydawaniu książek:

Z mojego punktu widzenia - kontakt z czytelnikami - książek nie ma bez Mocarnych Czytających. Tych dopytujących się o kontynuację, albo: czy mogą wydać Państwo to? :) Bo książek nie ma bez czytelników, a my mamy naprawdę jakichś wypasionych i strasznie pomysłowych, naprawdę mądrych. Jakoś nam się trafili, czy coś? :)
instagram.com/wydawnictwojaguar

Zapewniłem, że przecież nas, czytelników jest mnóstwo. Często ukrywamy się pod nazwami blogów, czy nickami, ale tak naprawdę wszyscy jesteśmy Mocarnymi Czytającymi. Nie pokazujemy jednak tej naszej miłości wydawcom, którzy zwyczajnie mają nas w nosie. Co Wroni Admin skwitowała tymi słowami:

No i pewno dlatego my nie spędzamy wakacji na jakichś Ibizach. ;) Czy gdzieś tam. Czasem człowiekowi za bardzo zależy, pewno, ale dla widoku tych zdjęć, radochy ludzi, którzy albo dostali książkę, albo ją kupili, albo więcej!!! Chodzili po antykwariatach i znaleźli coś, co wydaliśmy wieki świetlne temu... strasznie to fajne. Książkę tworzy nie tylko okładka i treść, choć okładki mamy niesamowite, niektóre chciałby człowiek oprawić... książki tworzą też Czytelnicy. Nie da się mieć książek bez Czytelników. Wydawanie sobie a muzom to nic fajnego :)

Powracając do naszych staroci powoli zmierzaliśmy do kończenia naszej rozmowy, bo, cóż, spieszyłem się na ważne zajęcia trupy teatralnej. Ale co z tymi starociami? No właśnie, moją pierwszą książką, która wyszła nakładem Wydawnictwa Jaguar były „Trzynastolatki” z 2006 roku. Okazuje się, że nie tylko ja pamiętam tę zamierzchłą przeszłość!

instargram.com/wydawnictwojaguar
O kurcze, pamiętam! Takie kolorowe okładki, cieniutka :) W rok później zaczęłam współpracować z Jaguarem tak już na poważniej. Kurcze, kiedy to było! :) Tyle książek temu!

Strasznie się cieszę, że miałem możliwość porozmawiania z Wronim Adminem. Uświadomiło mi to, jak piękne jest czytanie książek. Choć żadne z nas z pozoru nie ma ze sobą nic wspólnego i praktycznie w ogóle się nie zna, to łączy nas jedna wspólna cecha, która jest niesamowita. Mam nadzieję, że ten tekst dotrze także i do tych, którzy książek czytać nie lubią. Bo choć teraz jest nas mało, to magię książek poczuć może każdy!

A Wy jak spędzacie Dzień Książki? Czytacie coś, a może świętujecie na rozlicznych festiwalach? I koniecznie: czy podzielacie taką samą miłość do książek jak my?
Czekajcie koniecznie na kolejny post, który pojawi się tutaj o godzinie 12:00! Do zobaczenia! :)

PS A co w drugiej części? Możecie być pewni, że nie będziecie się nudzić! W rolach głównych: „Chałturnik” i Magda Skubisz. :)
EDIT: 
Część 2 już jest dostępna. Przeczytaj wywiad tutaj!

1 komentarze:

Paulina

Przecież "Trzynastolatki" wcale nie były cienkie :D Też je pamiętam, mało tego - nawet je czytałam :D
A post bardzo fajny, dobrze jest wiedzieć jak to wygląda z tej drugiej strony ;)

Pozdrawiam,
Paulina z naksiazki.blogspot.com

Powiedz, co o tym myślisz...