piątek, 10 czerwca 2016

"Zanim się pojawiłeś"

Od dłuższego czasu bardzo wielki szum robi się wokół jednej z książek Jojo Moyes - "Zanim się pojawiłeś". Jak się okazuje, dziś nawet odbyła się w Polsce premiera ekranizacji tej książki. Początkowo nie udało mi się jej nigdzie zdobyć, jednak ostatecznie otrzymałem egzemplarz powieści i ostatecznie miałem szansę sam się przekonać, o co chodzi w całym tym fenomenie. Czy mnie ta historia równie pochłonęła jak miliony czytelniczek na całym świecie?


W małym, angielskim miasteczku życie toczy się sennie i bardzo powoli. Działają małe sklepiki, sprzedaje się pamiątki przybywającym w okresie letnim turystom, a sercem miasta to zabytkowy zamek, który jest jednym z obowiązkowych punktów wielu programów wycieczek. W tym mieście mieszka od dziecka także Lou Clark. Dziewczyna od sześciu lat pracuje w małej kawiarni, i oprócz ojca, który pracuje w fabryce mebli, jest głównym żywicielem rodziny. Wszystko wali się jej na głowę, kiedy knajpka Lou zostaje zlikwidowana, a sama dziewczyna pozostaje bez pracy. W urzędzie, pomiędzy ofertami z wytwórni drobiu a opiekowaniem się osobami w domu seniora, znajduje ofertę, która wydaje się jej niczym manna z nieba. Właściciele zamku poszukują opiekunki do osoby niepełnosprawnej. Wynagrodzenie powyżej stawki minimalnej, niepotrzebne doświadczenie. Wystarczy tylko spróbować swoich sił na rozmowie kwalifikacyjnej.
Mimo wyjątkowego pecha, Lou dostaje tę pracę. Jednak osoba, którą ma się opiekować, jest całkowicie kimś innym, niż sobie wyobrażała. Od teraz opiekować ma się przystojnym, trzydziestoletnim Willem Traynorem, który został niepełnosprawny po wypadku motocyklowym. Nie może on sam poruszać nogami, a jego władza w rękach ogranicza się do nieznacznego ruszania dłońmi. Will jednak nie prowadził beztroskiego życia w miasteczku. Był rekinem biznesu w Londynie, skakał na bungee w egzotycznych krajach i wspinał się na Kilimandżaro. Nic więc dziwnego, że teraz nie potrafi pogodzić się ze swoim losem.
Czy Lou będzie potrafiła dotrzeć do Willa? Czy w tym pełnym zgryźliwości, pełnym niechęci i sarkastycznym mężczyźnie znajdzie przyjaciela? Może dzięki Lou Will zmieni całe swoje życie? A może praca, która miała być spełnieniem marzeń, będzie po prostu koszmarem?

Przyznam Wam się szczerze, że ta recenzja wychodzi z ponad tygodniowym opóźnieniem. I to tylko po części dlatego, że nie miałem czasu. Tak naprawdę nie mam dobrego usprawiedliwienia, bowiem ta książka porusza tak bardzo, że potrzeba przynajmniej kilku dni, by ochłonąć i przemyśleć wszystko na spokojnie. Czasem wydaje mi się, że uodporniłem się na takie historie, na wyciskacze łez, ale przekonałem się, że jednak się myliłem. "Zanim się pojawiłeś" w cudowny sposób opisuje nie tylko historie Lou, ale także i Willa. Bowiem dla każdego z nich życie, zanim jedno poznało drugiego, było zupełnie inne i z całą pewnością ich historia potoczyłaby się inaczej, gdyby nie zamknięcie kawiarenki "Bułka z masłem".

Jojo Moyes w ten cudowny sposób przekazała, że życie jest bardzo nieprzewidywalne i trzeba je najlepiej wykorzystać, póki jeszcze potrafimy. Pokazała, jak bardzo potrafimy być cierpliwi, jeśli czegoś chcemy. Obnażyła nasze serca i ukazała, że wszyscy pragną zrozumienia i miłości. Ale najważniejsze jest to, że w straszny, ale jednocześnie piękny sposób, pokazała, że miłość oznacza bezgraniczne zaufanie i oddanie. Mimo że recenzje książek kierowane są do osób, które nie czytały jeszcze danej powieści, to teraz mam właśnie w tej części tekstu ukryty przekaz do osób po książce lub po filmie. Bo nad czym się wszyscy zachwycają w tej powieści? Oprócz tego, że jest to wyciskacz łez, to w piękny sposób pokazano, że w miłości najważniejszy jest drugi człowiek. Decyzje, które wraz z nim podejmujemy mogą więc być zrozumiane tylko dla zakochanych w sobie osób.  Bo  czasem lepiej coś stracić, niż trwać z bólem.

Pierwsze wydanie "Zanim się pojawiłeś" ukazało się dobre parę lat temu w serii "Leniwa niedziela" Wydawnictwa Świat Książki. Niedawno ukazało się wydanie drugie, w filmowej okładce. Nie wiem, czy tylko mi się tak stało, ale podczas czytania po prostu połamał mi się grzbiet. :( Może i bym na to zrzędził, ale historia była świetna, więc nawet nie narzekam na to, co stało mi się z oprawą.
Przekładem zajęła się Dominika Cieśla-Szymańska, a sama książka ma 384 strony. Cena detaliczna wynosi 39,90 i od razu mówię, że warto przeczytać przed seansem. Ja już jestem po. Jeśli chodzi o film, to wyszedł on wytwórni równie dobrze, więc też jestem zadowolony, ale jednak wycięli parę scen z książki.

Ostatecznie uważam, że każdy musi chociaż spróbować przeczytać tę książkę, jeśli naprawdę lubi tego typu historie. Jeśli jesteście już po, to z niecierpliwością czekam na wasze komentarze. A nawet emaile -  z wielką chęcią podyskutowałbym z kimś o paru sprawach z tej historii.
I tak, jeśli już chcecie wiedzieć, to chlipałem. I chlipię teraz do klawiatury, kiedy piszę ten tekst.

Pocałowałam go, próbując przywołać go z powrotem. Przez chwilę zatrzymałam wargi na jego ustach, tak że nasze oddechy się zmieszały, zostawiłam słony ślad na jego skórze, a ja powiedziałam sobie, że jakieś jego cząsteczki na zawsze będą częścią mnie, wciąż żywe, wieczne.
~Jojo Moyes, "Zanim się pojawiłeś

Za egzemplarz recenzencki książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Świat Książki.

 

Tytuł: "Zanim się pojawiłeś"

Autor: Jojo Moyes


Tłumacz: Dominika Cieśla - Szymańska
 
Wydawca: Wydawnictwo Świat Książki

Rok wydania: 2016

Liczba stron: 384 [2]


ISBN: 978-83-8031-588-4


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★★★*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  to od jednej do pięciu gwiazdek.

3 komentarze:

Dominika Br

Czeka już na swoją kolej ;) Na pewno przeczytam w czasie tych wakacji, a potem koniecznie film!

www.maialis.pl

multi mutli przez internet

Fajna propozycja. Muszę poszukać w blibliotekach

Magdalena Shuttleworth

Przeczytalam ksiazke, obejrzalam film, ktory mnie bardzo rozczarowal faktem, ze pominal wazny temat labiryntu oraz bezsensownie zmieniono zakończenie. Przeciez to Will prosi Lou o powiedzenie czegos dobrego w ksiazce. Spodziewałam sie, ze w filmie wykorzystaja ten ostatni monolog Lou slowo w slowo a oni calkiem splascili te chwile. Nie mniej jednak, uwazam bardzo dobry wybor aktorow.
A ksiazka fenomenalna. Przeczytalam duzo zanim film wsedl do kin. Przeczytalam tez kolejna czesc o perypetiach Lou po...

Powiedz, co o tym myślisz...