poniedziałek, 4 lipca 2016

"Malfetto. Drużyna Róży"

Uwaga! Jest to recenzja drugiego tomu, dla osób nie znających fabuły pierwszej części opis może zdradzać fakty z "Malfetto. Mroczne piętno." 

Parę lat temu pierwszy raz spotkałem się z twórczością Marie Lu. Strasznie podobała mi się dystopijna wizja, którą wykreowała w swojej trylogii "Legenda". Rok temu z wielkim entuzjazmem zabrałem się za nową książkę pisarki, pierwszy tom "Malfetto". I spotkałem się niestety z rozczarowaniem. Czy w drugim tomie autorka powróciła do dawnej formy? 



Po wydarzeniach, które rozegrały się w Estenzii, Adelina wraz z siostrą uciekają z kraju. Dziewczyna straciła wszystko i nie ma się gdzie udać. W jej sercu, w miejsce miłości, wkrada się mrok. Dziewczyna szybko przekuwa jednak rozgoryczenie w gniew i planuje zemstę.  Jako Biała Wilczyca zmierza do Merroutas w poszukiwaniu nowych towarzyszy, których zamierza wykorzystać w swojej mściwej rozgrywce. Pragnie raz na zawsze zemścić się na Sztyletach i Terenie, Głównym Inkwizytorze. Pragnie objąć tron. 
Biała Wilczyca zasiewa panikę i śmierć wśród mieszczan. Kiedy wydaje jej się, że jest już bliska ku zwycięstwu, jej ścieżkę blokują nieproszeni goście...
W tym samym czasie Sztylety zaczynają poszukiwanie nowego przywódcy, a Teren Santaro wraz z nową królową zaostrzają reguły wobec Malfetto. Wkrótce wszyscy obdarzeni skazą zaczną umierać. Kiedy wychodzi na jaw, że Adelina nie da tak łatwo o sobie zapomnieć, przeciwnicy będą chcieli zrobić wszystko, by jej plan się nie powiódł. Jak potoczą się jej losy?
Co dla Adeliny okaże się ważniejsze - władza czy dobro ludu? A może to wszystko jest jednym? I ile krwi będzie trzeba przelać, by w końcu zapanował pokój? 

Siedzę i wpatruję się w migający kursor. Z wielkim smutkiem muszę po prostu powiedzieć, że strasznie się zawiodłem. . Po przeczytaniu paru amerykańskich recenzji drugiego tomu miałem nadzieję, że jednak zła passa przeminęła i w przeciwieństwie do pierwszego tomu, ta część okaże się o wiele lepsza. Niestety, tak się nie stało. Druga część przygód Adeliny kolejny raz jest odgrzewanym kotletem, jaki Lu serwuje nam od pewnego czasu. Przez pierwsze 200 stron książki miałem wrażenie, że czytam i akcja w ogóle się nie rusza,  i prawie przysypiałem podczas czytania, co nigdy mi się nie zdarza. W następnych dwustu stronach akcja bardziej się rozpędziła i dopiero wtedy fabuła była na tyle rozwinięta, że faktycznie był powód, by czytać dalej.
Co się ceni, Lu podjęła się bardzo ciężkiej próbie, jaką była całkowita metamorfoza swojego bohatera. Bowiem musiała sprawić, by Adelina stała się czarnym charakterem. To jej się zdecydowanie udało. Etapami przemienia swoją delikatną, zagubioną bohaterkę w mściwego mordercę, któremu przyświeca tylko jeden cel. No ale właśnie, w tym momencie zastanawia mnie kolejny fakt - do kogo skierowana jest ta książka? Jaki target wiekowy obrała sobie Marie Lu? Niektóre treści bowiem są naprawdę infantylne, jednakże parę stron dalej przejawia się wiele przemocy. Oprócz tego przecież w Estenzii na porządku dziennym jest prowadzenie domów publicznych i oddawanie się za pieniądze, co w książce w jakikolwiek sposób nie jest potępiane, wręcz przeciwnie uznawane jest za zgodne ze wszelkimi normami. Wszystko to sprawia, że książki nie poleciłbym ani dwunastolatkowi, ale także nie siedemnastolatkowi, z powodów wiadomych, czyli właśnie wspomnianego infantylizmu. Dodatkowo Lu nieudolnie wprowadza także problem, jakim jest bark akceptacji środowiska, w tym  wypadku na pary homoseksualne. Zdecydowanie jest to temat, który rozwinąć można i o którym dużo można napisać, jednakże w "Malfetto" jest o tym naprawdę niewielka wzmianka, wprowadzona na siłę, której jedynym celem jest wzburzenie emocji w czytelniku. Nie ważne co mówią, ważne żeby mówili... 
Tak samo ja lubiana przeze mnie trylogia "Legenda", tak i ta seria wydana została przez Wydawnictwo Zielona Sowa. Przekładem również, tak jak w przypadku poprzednich czterech, zajął się Marcin Mortka, który odwalił kawał dobrej roboty. Okładka książki okazała się naprawdę świetna. Nie wiem jak Wam, ale mnie się podoba nasza wersja, która bardzo podobna jest do wersji oryginalnej. Oprawa jest miękka, ze skrzydełkami. Wydawnictwo Zielona Sowa zajmuje się głównie wydawaniem książek dla młodszych czytelników, a ta książka oznaczona została w kategorii "15+". Jak na ten wiek, wielkość czcionki w książce jest naprawdę duża i sądzę, że przy innych pozycjach zdecydowanie warto byłoby ją zmniejszyć. Korektą zajęła się Marzena Zielińska i Joanna Łapińska. Cena detaliczna wynosi 34,90zł. 

Przeczytałem i po raz drugi się zawiodłem. Jeśli kupię lub otrzymam egzemplarz ostatniej części, to tylko dlatego, że nadal zachowała się jakaś nić sympatii do Lu z powodu trylogii o June i Dayu. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa.

Tytuł: "Malfetto. Drużyna róży"

Autor: Marie Lu


Tłumacz: Marcin Mortka
 
Wydawca: Wydawnictwo Zielona Sowa

Rok wydania: 2016

Liczba stron: 422 [4]


ISBN: 978-83-7983-624-6


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★☆☆☆*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  to od jednej do pięciu gwiazdek.

 

0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...