wtorek, 23 sierpnia 2016

"Prawo Mojżesza"

  Sierpień to czas ostatnich chwil, by w wakacyjnym słońcu i przy letnim wietrzyku wykąpać się w spienionych wodach Bałtyku lub poczytać książkę w cieniu wiekowego drzewa, jednocześnie kołysząc się na hamaku. Wszystko jednak ma swój koniec i niebawem wakacje ostatecznie się skończą, by na powrót wróciła szara codzienność. Jednak wydawcy nie próżnują i próbują jak najbardziej uprzyjemnić pierwsze wrześniowe dni. Koniec wakacji zapowiada bowiem nowe książkowe premiery. Jedną z nich będzie "Prawo Mojżesza" autorstwa Amy Harmon. Książka zbierała dość pochlebne opinie, a jak mi się podobała? 

  Historię biblijnego Mojżesza zna chyba każdy. Z rozkazu faraona wszyscy hebrajscy chłopcy muszą zginąć, gdyż cały czas powiększający się lud Izraelitów mógłby stanowić zagrożenie dla władcy Egiptu. Matka Mojżesza chce jednak za wszelką cenę uratować swojego nowo narodzonego syna. Wkłada go do wiklinowego kosza, który później wraz z Mojżeszem wypuszcza w nurt Nilu. Wkrótce kosz wraz z chłopcem nad brzegiem rzeki znajduje córka faraona. Chłopiec jest bezpieczny, do momentu, w którym podrasta i sam staje się zagrożeniem.
  W pralni Quick Wash, w koszu z praniem, zostaje znaleziony noworodek. Chłopiec jest w bardzo kiepskim stanie, lekarze walczą o jego życie. W tym samym czasie, kiedy dziecko jest leczone, policja znajduje jego matkę - martwą narkomankę. Chłopca postanawia się nazywać Mojżesz. Choć znano już jego matkę, więc także jej rodzinę, nigdy nie udało im się poznać ojca. Wiadomo tylko, że musiała być to osoba o bardzo ciemnej karnacji, gdyż Mojżesz odziedziczył ją po nim. Małe bobasy zawsze są słodkie, nawet czarnoskóre. Co jednak, kiedy z bobasa wyrasta rosły, młody mężczyzna, który sprawia kłopoty? Mojżesz jest nadpobudliwy, twierdzi, że ma dziwne wizje. Na dodatek przez jakiś czas był członkiem gangu. Chłopak przekazywany z rąk do rąk nigdy nie miał okazji poczuć się naprawdę kochany. Do momentu, kiedy wraca do miasteczka, w którym mieszka jedyna naprawdę bliska mu osoba, prababcia. Kobieta obdarza już osiemnastoletniego młodzieńca troską i szuka zajęć, jakie mógłby wykonywać, by choć trochę spożytkować energię rozpierającą prawnuka. Chłopak maluje płoty, pomaga na budowie, wkrótce rozpoczyna pracę na farmie. Farmie, która należy do państwa Shepardów, rodziców siedemnastoletniej Georgii. Dziewczyna zawsze była grzeczna i ułożona. Nie interesowała się chłopcami, nie zważała na konwenanse, uwielbiała jeździć konno. Wszystko zmienia się, kiedy w ich gospodarstwie pojawia się Mojżesz. Georgia wie, kim on jest. Zdaje sobie sprawę, że nie może zaprzyjaźnić się z kimś takim. Mimo zdrowego rozsądku, który cały czas walczy z dziewczyną, zdaje się, że jakaś magiczna siła ciągnie ją do buntowniczego nastolatka. Mojżesz jest tajemniczy i zachowuje się bardzo dziwnie... Wkrótce rozkochuje w sobie dziewczynę. Ale czy on sam naprawdę ją kocha? Konsekwencje ich młodzieńczych decyzji wkrótce dadzą o sobie znać... i odcisną na nich piętno na całe życie.
Ktoś się zakocha. Ktoś będzie walczył. Ktoś się podda. I ktoś umrze.

Zacznijmy od tego, że kompletnie nie spodziewałem się czegoś takiego. Właściwie, to zamawiając książkę do recenzji kierowałem się głównie względami estetycznymi (czytać: bardzo spodobała mi się okładka). Nie miałem zbyt wysokiej poprzeczki. Jak myślałem, dostałem do recenzji kolejny erotyk (wszystko za sprawą wydania książki nakładem EditioRed, ale o tym później) i początkowo podszedłem do powieść dość sceptycznie. Z każdą kolejną stroną jednak akcja coraz bardziej nabierała tempa, by ostatecznie rozpędzić się niczym rollercoaster na największej prostej do dołu. "Prawo Mojżesza" okazało się świetną powieścią, powieścią obyczajową z fantastycznym (dosłownie i w przenośni) oryginalnym wątkiem. Powieść Amy Harmon, choć niepozorna, traktuje o ważnych sprawach, takich jak śmierć, brak akceptacji ze względu na swoją odmienność czy zaufanie. Pokazuje, jak wiele zależy od tego, czy chcemy znać prawdę, czy chcemy w nią wierzyć.  Harmon niejednokrotnie zaskakuje, zgrabnie wplata wątek kryminalny. To miłość jest jednak przez cały czas na pierwszym planie. Nie taka, jak w "50 twarzy Greya" czy innych powieściach erotycznych - miłość prawdziwa, pełna bólu, rozczarowania, ale także dająca oparcie i powodująca radość. Miłość, która czasem mury burzy, a czasem sama je stawia. Wszystko opisane w niebanalny sposób, a w tle galopujące konie, Calico i Lucky, oraz obrazy i murale. Nie pamiętam już, kiedy ostatni raz zostałem porwany przez taką historię.

Tak jak wspominałem na początku, "Prawo Mojżesza" wydane zostało przez grupę Helion pod marką EditioRed. Marka ta skierowana jest głównie do czytelników, którzy w lekturze szukają... mocnych wrażeń. Jak mi się wydawało, EditioRed to marka książek pełnych erotyzmu i namiętności, seria literatury erotycznej. Tymczasem powieść Harmon ma zaledwie kilka takich wątków i nie są one w żaden sposób szczegółowo rozbudowane. Książka jest dobra, ale na czytelniczych portalach może dostawać naprawdę niskie oceny właśnie ze względu na to, że czytelnicy oczekują płomiennego romansu.Dlatego naprawdę dziwię się, ze podjęto decyzję o wydaniu "PM" w tej marce.
Projekt polskiej okładki jest dość zadowalający, trochę szkoda jednak, że książka została wydana według "standardów" wydawcy. Oprawa bowiem jest znów broszurowa, bez skrzydełek, a cena wynosi aż 39,90, co według mnie jest dość za wysoką kwotą. Przekładem zajął się Marcin Machnik. Dostępny jest także ebook, ale jedynie na ebookpoint.pl co wydaje się kolejnym strzałem w stopę. 

Dobrze, że książka naprawdę broni się treścią i w głównej mierze ocenia się właśnie powieść, a nie wydanie. Gdyby było inaczej, ocena poszybowałaby niżej. Może powieść Harmon nie jest majstersztykiem, jednak zdecydowanie jest czymś innym, nowym, zasługującym na uwagę. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Helion, właścicielowi marki EditioRed. 




Tytuł: "Prawo Mojżesza"

Autor: Amy Harmon

Tłumacz: Marcin Machnik
 
Wydawca: EditioRed (Wydawnictwo Helion)

Rok wydania: 2016

Liczba stron: 356 [6]


ISBN: 978-83-283-2231-8


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★★★*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  to od jednej do pięciu gwiazdek.

1 komentarze:

Dominika Br

Hmmm... Nie jestem fanką erotyków, więc to w tej książce jest mocno na plus. Ale nie wiem, czy się skuszę, może za jakiś czas...

Powiedz, co o tym myślisz...