poniedziałek, 26 września 2016

"Załącznik"

Rainbow Rowell to bestsellerowa pisarka, która w Polsce znana jest od dłuższego czasu, głównie dzięki swoim książkom dla młodzieży. Na początku roku na naszym rynku pojawiła się "Linia serc" (nakładem W.O.), tymczasem na jesień ukazał się "Załącznik" dzięki wyd. Harper Collins Polska. Choć wydana po raz pierwszy w Stanach pięć lat temu, dopiero dziś możemy przeczytać ją w naszym języku. Czy było warto tyle czekać?

Przenosimy się do roku 1999. Lincoln jest dwudziestoparolatkiem, zawsze dobrze się uczył. Skończył studia magisterskie, zna się świetnie na komputerach. Chłopak przypomina trochę typowego geeka - nie lubi wychodzić z domu, jest dość nieśmiały, a w sobotnie wieczory grywa z kilkoma przyjaciółmi w planszową grę fantasy. Wkrótce zatrudnia się jako administrator bezpieczeństwa informatycznego w lokalnej gazecie - "Courierze". Spodziewa się wielu ważnych zadań, jednak zamiast tego musi pracować na nocnej zmianie, biegać po redakcji i naprawiać zepsute kserokopiarki, oraz... czytać cudze e-maile. Jego pracodawca obawia się, że dzięki złu, jakim jest Internet, ludzie zaczną knuć, spiskować i wysyłać sobie sprośne żarty ze służbowych kont, dlatego powierza Lincolnowi zadanie, by codziennie monitorował przychodzącą i wychodzącą pocztę mailową. Kiedy dziennikarze naruszą regulamin, mężczyzna ma za zadanie zdać raport i wysłać ostrzeżenie do krnąbrnego pracownika. Przez swoją pracę, pan administrator stał się postrachem wśród redaktorów gazety. Tylko dwie osoby bez ustanku nie stosują się do regulaminu, a Lincoln zawsze ma ich maile w swojej skrzynce do sprawdzenia - wiadomości od Beth i Jennifer. Kobiety wiedzą, że ich korespondencja może zostać przeczytana, mimo to nie owijają w bawełnę. Plotkują między sobą o szefach, współpracownikach i przystojnych mężczyznach. W zabawny sposób opisują rzeczywistość, co przyciąga uwagę chłopaka. Wkrótce przyznaje sam przed sobą, że ich korespondencja naprawdę go wciągnęła i zamiast przesyłać upomnień, z utęsknieniem czeka, aż będzie mógł przeczytać ich maile niczym dobrą powieść w odcinkach. Coraz bardziej zaczyna imponować mu Beth - dziennikarka, recenzentka filmowa. I choć wydaje mu się to dziwne, to zaczyna do niej coś czuć... Coś, czego nie powinien czuć do dziewczyny, której maile nałogowo czyta. 
Jak potoczy się historia Lincolna? Czy internetowe zadurzenie zdoła się przerodzić w coś rzeczywistego? 

Właściwie, to nie czytałem zbyt wiele powieści autorstwa Rowell, natomiast "Eleonora i Park" bardzo mi się podobały. "Załącznik" miał być powieścią dla dorosłych, aczkolwiek myślę, że przeczytać ją mogą także trochę młodsze roczniki. Książka napisana została w bardzo prostym, ale zabawnym języku. Ma się wrażenie, że czytając, płynie się i nawet nie zwracamy uwagę na liczbę kartek, które jakby same się przewracały. W ciekawy sposób przedstawiona została na tej samej płaszczyźnie historia kobiety, która miłości poszukuje i  która nią tryska, a także historia mężczyzny, którego miłość znajduje przypadkowo, od którego ta miłość nie chce się odczepić. Pokazuje także relację między przyjaciółmi, oddanie i zaangażowanie, a także potrzebę wsparcia i wolności, ukazuje nie raz niezdrowe relacje między partnerami czy dziećmi a rodzicami. Oprócz tego wszystkiego, zapewniła mi także nieziemską dawkę świetnej rozrywki, a poziom endorfin zdecydowania dzięki niej mi skoczył, można by rzecz, że podziałała lepiej, niż tabliczka czekolady. No dobra, bez przesady! ;-) 

Tak jak już wspominałem, "Załącznik" wydany został przez wyd. Harper Collins. Cieszę się, że zdecydowano się na okładkę, którą obecnie możemy zobaczyć na książce. Jest ona bardzo, bardzo podobna do tej oryginalnej, amerykańskiej. Oprawa jest miękka, bez skrzydełek. W książce pojawia się bardzo fajna narracja - niektóre rozdziały prowadzone są w tradycyjnej, trzecioosobowej narracji, natomiast inne to po prostu... maile przyjaciółek. Przypomina to na myśl tę samą formę, jaką użyła Cecelia Ahern w swojej książce "Na końcu tęczy" (wyd. Akurat, także: "Love, Rosie").
Za przekład odpowiedzialna jest Magdalena Słysz. Redaktor prowadzącą była Małgorzata Pogoda, natomiast korektą zajęła się Sylwia Sandowska - Dobija. Przy niektórych książkach bywa tak, że gdy nie potrafią wybronić się treścią, to przynajmniej trochę odbijają sobie to dobrą redakcją i korektą. Na szczęście książka Rowell była dość dobra i obroniła się sama, choć korekta jakby... spała. W książce pojawiało się mnóstwo literówek, co choć nie sprawiało większych problemów, nie świadczyło dobrze o rzetelności wydania.
Powieść posiada łącznie 418 stron, a jej cena detaliczna wynosi 36,99zł. Czytacie na Kindle'u lub innym urządzeniu? "Załącznik" znajdziecie także w formie ebooka! 

Bardzo cieszę się, że udało mi się przeczytać tę książkę. Może i jest to romans. Może i jest trochę schematyczna, ale świetnie się sprawdziła w te wieczory, w które nie chciało mi się nic, a musiałem jedynie dmuchać w chusteczki do nosa i leżeć pod kocem. Całkowity must have dla fanów, a także dla tych, którzy nie chcą się nudzić w jesienny wieczór lub podczas codziennej jazdy autobusem.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska. 


Tytuł: "Załącznik"

Autor: Rainbow Rowell


Tłumacz: Magdalena Słysz
 
Wydawca: Harper Collins Polska

Rok wydania: 2016

Liczba stron: 412 [6]


ISBN: 978-83-276-2073-6


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★★★*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  to od jednej do pięciu gwiazdek.



1 komentarze:

Dominika Br

Od dwóch dni mam ją na półce, niebawem się za nią zabiorę ;)

Powiedz, co o tym myślisz...