czwartek, 13 października 2016

"Naznaczeni"

  Ostatnie kilkanaście dni obfitowały w Targi Książki, książkowe premiery i wyłonienie spośród mnóstwa prestiżowych nazwisk, tego jednego, które otrzymało Literacką Nagrodę Nobla. W ubiegły weekend przy deszczowej pogodzie, zaparzyłem sobie kubek gorącej kawy, otuliłem się w ciepły kokon stworzony przez koc i czytałem książkę - "Naznaczonych". Czy dzięki niej sobotnie popołudnie stało się przyjemniejsze?

  W jednym z amerykańskich miasteczek wraz z babcią i dalszymi krewnymi żyje dziewiętnastoletnia Cassie. Choć wydaje się być zwyczajną, niedojrzałą nastolatką, prawda jest zupełnie inna - mimo swojego wieku, w pewien sposób została już doświadczona przez życie. Kiedy była młodsza, jej matka zaginęła w nieznanych okolicznościach, a jedynymi śladami, które po niej pozostały, to masa krwi w jej garderobie. Dziewczyna ma nadzieję, że najgorsze ma już za sobą. Matka przekazała swojej córce jednak niesamowity dar - Cassie potrafi na podstawie kilku spojrzeń scharakteryzować człowieka, jego zainteresowania, uczucia, stan majątkowy, zachowanie, emocje nim kierujące. Do tej pory dziewczyna wykorzystywała go przy wybieraniu majętniejszych klientów restauracji, w której pracuje, którzy mogliby jej zostawić spory napiwek za obsługę. Wkrótce jednak do baru przychodzi tajemniczy, młody chłopak w dobrym garniturze, który oprócz tego, że nie daje się dziewczynie sprofilować, to zostawia jej spory napiwek i mały, biały kartonik z nazwiskiem Briggs. Agenta specjalnego służb FBI. Niebawem dowiaduje się, że agencja prowadzi specjalny projekt dla takich jak ona... dla naznaczonych. Zwerbowana do szkoły dla nastoletnich agentów zaczyna odkrywać tajniki kryminalistyki, a u boku będzie mieć nowych, tajemniczych znajomych: Michaela, Deana, Sloane i Lię. Tymczasem w ich okolicy zaczyna grasować seryjny morderca, który poluje na młode kobiety. Czy to właśnie młodzi będą stanowili klucz do rozwiązania zagadki? Jednocześnie jednak na jaw wyjdą jednak duchy przeszłości, o których kilkoro z nich chciałoby zapomnieć...
  
  Przyznam Wam się szczerze, że tę powieść zamówiłem od wydawcy dlatego, że opis przypominał mi po trochu inne podobne, które kiedyś czytałem. Chociażby "Mroczne umysły" A. Bracken, czy kryminały dla młodych autorstwa R. Muchamore z serii "Cherub". I nie wiem teraz właściwie, dlaczego spodziewałem się z góry, że to będzie świetne, cudne i w ogóle rewelacyjne. Niestety aż takie nie było. Dlaczego? Bo o ile Muchamore w swoim "Rekrucie" (czyli t. 1 serii) opisuje samą rekrutację nowego agenta i jego szkolenie dość żmudnie, przez co jest to dość wiarygodne, ale jednocześnie nie nudne, to przy książce Jennifer L. Barnes miałem wrażenie, że autorka potraktowała tę część troszkę po macoszemu, a bohaterka książki, po praktycznie nikłym szkoleniu, rzucana jest w głąb akcji, która pełna jest kryminalistów, krwi, broni i ciał. Ponadto samo rozmieszczenie akcji również jest dość nadzwyczajne. Stanowi bowiem ono dziwną mieszankę brytyjskich, flegamtycznych klimatów z amerykańskością i jej modą na modern. Akademik, czy też raczej dom kadetów, przypomina znów istną makietę z planszy do gry Cludeo,  bohaterowie zostali natomiast dość słabo nakreśleni. Jak ojciec Cassie, który nie zajmuje się córką, bo służy w marynarce. Nie dowiemy się jednak dlaczego nie żyje wraz z córką, dlaczego się nią nie interesuje. Na plus wypada jednak morderca, którego zarówno motywacja, jak i charakterystyka została przedstawiona dość korzystnie. "Naznaczonym" odmówić też nie można wciągającej fabuły i dobrych zagadek. Wyświechtane pytanie "Kto zabił?" sprawdza się i tutaj, i mimo, że pod koniec zaczynamy się domyślać, kto to jest, to do samego końca nie są znane istotne fakty. Widoczne jest nadal, że jest to powieść stworzona pod czytelnika młodego, nastoletniego, dlatego i sama fabuła jest prosta, a język nie sprawia większych problemów i bez kłopotu można książkę przełknąć. 

 "Naznaczeni" to pierwsza część z cyklu napisanego przez Jennifer Lynn Barnes, w Polsce wydaną przez wydawnictwo Pascal. Ogólnie zastrzeżeń zarówno do redakcji, korekty, jak i całego wydania nie mam. Jedyne, co mi się bardzo nie podobało, to czcionka użyta w książce przy niektórych rozdziałach. Przypomina ona (i może nią faktycznie jest) font Calibri, który znany jest m.in. z programów biurowych Microsoftu. Może tylko ja tak mam, ale gdy widzę tę czcionkę w książkach czy jakichkolwiek innych tekstach, to mnie po prostu z automatu odrzuca. To po prostu moje odczucie.
Wydana w tym roku książka, niedawno miała premierę młodszej siostry, drugiej części, za którą też już niebawem się zabiorę, by przekonać się, co słychać u Cassie.
Tłumaczeniem zajęła się Natalia Wiśniewska, a korektą Katarzyna Zioła-Zemczak. Zastosowano oprawę broszurową, bez skrzydełek. Cena detaliczna wynosi 34,90zł, dostępny jest także ebook. 

  Ostatecznie: chociaż ma kilka wad, to jest naprawdę wciągająca. Poza tym wśród innych książek skierowanych do młodzieży, jest to jeden z nielicznych tytułów, które spodobać mogą się także chłopcom. Myślę, że z powodzeniem znajdzie fanów w grupie wiekowej 13+. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Pascal. 
Tytuł: "Naznaczeni"

Autor: Jennifer Lynn Barnes


Tłumacz: Natalia Wiśniewska
 
Wydawca: Pascal

Rok wydania: 2016

Liczba stron: 335 [4]


ISBN: 978-83-7624-760-7


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★☆☆*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  to od jednej do pięciu gwiazdek.

0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...