niedziela, 13 listopada 2016

"Nie poddawaj się"

Jakby spojrzeć na moje ostatnie recenzje, to ktoś może zaczynać podejrzewać, że przerzucam się na fantastykę. Dlaczego? Bo dziś recenzja "Nie poddawaj się" - kolejnej książki z magią w tle. Dosłownie. Jeśli czytacie literaturę młodzieżową, to pewnie znacie Rainbow Rowell. W swoim dorobku ma takie książki jak "Załącznik" (dla starszych czytelników) czy "Eleonorę i Parka" (dla tych nieco młodszych). Napisała także książkę "Fangirl", z którą powiązane jest recenzowane dziś "Nie poddawaj się". Jeśli czytaliście książkę o studentce Catch, to pewnie wiecie, że dziewczyna  była wielką fanką nieistniejących książek o Simonie Snowie. Teraz "Nie poddawaj się" już naprawdę może zagościć na naszych półkach. Czy spodobała mi się tak samo jak książkowej Catch? 

Simon Snow od zawsze był jakiś inny. Począwszy od tego, że nigdy nie spotkał swoich rodziców i wychowywał się w domach dziecka, kończąc na tym, że w wieku kilkunastu lat został zabrany do Watford - elitarnej szkoły magii z internatem, w której uświadomiono mu, że jest Wybrańcem. Największym magiem wszech czasów. Aktualnie Simon jest pełnoletni i uczy się na ostatnim roku w magicznej akademii. Przez te kilka ostatnich lat wiele się dowiedział, stoczył także kilka niebezpiecznych bitew z Szaroburym - największym wrogiem magów. W nowym roku szkolnym chce poznać ostatnie tajniki, ale jednocześnie nie może uwierzyć w to, że to już ostatni rok. Watford było dla niego ostoją, miejscem, w którym wreszcie czuł się jak w domu. To dyrektor placówki -  sam wielki Mag - pierwszy w niego uwierzył, a Simon kocha go za to jak ojca. Tymczasem pomimo mijających dni, jego współlokator-wampir, którego Snow nie darzy dużą sympatią (bo jak tu lubić kogoś, kto w nocy wymyka się do katakumb?), nie wraca z letniej przerwy wakacyjnej, a rodzina Baza nie wie, gdzie jest. Po tym, czego przez ostatnie lata chłopak dowiedział się o współlokatorze, obawia się, że mroczny kolega może współpracować z przeciwnikami Watford i knuć przeciw nim z największym wrogiem.
Wkrótce ich naukę przerywają kolejne ataki Szaroburego, a Simon wraz z przyjaciółmi będzie musiał stawić mu czoła.
Do czego tak naprawdę dąży Szarobury? Czy Baz planuje zamach na szkołę? Kto ostatecznie pomoże młodemu Snowi w walce? I czy Simonowi uda się skończyć szkołę w jednym kawałku?

Na samym początku byłem bardzo, bardzo podekscytowany czytaniem tej książki. Jednak z każdym następnym rozdziałem rozczarowywałem się coraz to bardziej. Pomysł na bohatera, którym jest czarodziej - sierota już skądś znamy, magiczną szkołę i dojazd do niej pociągiem już też. Ale to nie wszystko co sprawiło, że mój entuzjazm opadał. Na starcie w czytaniu "Nie poddawaj się" panuje totalna dezorientacja, gdyż tak naprawdę nie wiemy, o co chodzi. Rowell napisała to tak, jakby książka była którymś tomem z serii. Od razu wrzuca nas na głęboką wodę, przez co przez pewien czas zadajemy sobie pytania: "Kim, do cholery, jest ten Szarobury?" albo "Zaraz, to jego dziewczyną w końcu jest Agatha czy Penelope?". Na dodatek z każdym kolejnym rozdziałem przybywa nowych narratorów, a każdy z nich opowiada w nieco inny sposób. Czasem jest to zwykła narracja bezpośrednia, czasem narrator zwraca się do czytelnika w formie listu. 
I wszystko było na nie, do momentu, w którym na pierwszy plan wkraczają postacie, które przedtem nie były zbyt poważnie traktowane. I teraz cała akcja zaczyna się zmieniać, a czytelnik wplątuje się we wszystkie intrygi świata przedstawionego. Powieść Rowell nabiera tempa i zmienia się o 360 stopni. Wkrótce tak wkręciłem się w czytanie, że okazało się, iż książka nie jest taka zła...
Rowell, choć na swój sposób, porusza w książce temat akceptacji i tolerancji. Początkowo robi to dość niewinnie, bo pokazuje, jak wzajemnie potrafią żyć różne stworzenia: magowie, wróżki, elfy i inne stwory. Później przechodzi do tych konkretów, które najbardziej poruszają czytelników. Autorka ukazuje bowiem nie tylko miłość niebezpieczną, ale i, proszę państwa, miłość pary homoseksualnej. W swojej magicznej książce, Rainbow przekazuje wartościowe treści, na swój sposób uczy akceptacji i radzenia sobie z sytuacją. Pokazuje, jak nie wiele trzeba, by stać się innym od reszty, ale za razem jak wiele , by samemu taki stan rzeczy zaakceptować. Mówi o tym, że by czasem coś otrzymać, trzeba wiele stracić. W tym przypadku ceną jest miłość. I magia. Nie zapominajmy o magii. 
A wszystko to stworzyła w dość prosty i zabawny sposób, który sprawił, że choć mimo niezbyt udanego początku, książka stała się dobra. 

Jeśli czytaliście recenzję "Załącznika" to wiecie z pewnością, że od niedawna książki Rowell w Polsce wydaje także wyd. Harper Collins (do tej pory monopol na Rowellową miało Otwarte). Za przekład odpowiedzialna jest Małgorzata Hesko-Kołodzińska, a za redakcję Małgorzata Pogoda. Nie wiem, kto tutaj zawalił - redaktor czy tłumacz, ale niektóre zdania sprawiały wrażenie przetłumaczonych kropka w kropkę z języka angielskiego, co sprawiło, że niekiedy zdania te nie miały kompletnie sensu. Łącznie książka ma 514 stron, wydana została tradycyjnie, w okładce broszurowej bez skrzydełek. Bardzo podoba mi się, że Harper Collins zachowało oryginalną okładkę. Gdyby jeszcze zdecydowano się na zmniejszenie wymiarów, byłaby idealna, a tak nieco odstaje na półce od "Fangirl". 
Cena detaliczna wynosi 36,99zł, jeśli macie przy sobie czytniki, to historię Snowa możecie zakupić także w formie ebooka. 

Ostatecznie, choć nie można powiedzieć, że będzie to przełomowa książka na półkach fantastyki dla młodzieży, to zdecydowanie mogę stwierdzić, że jest to książka inna i warta przeczytania. Chociażby dla tych zabawnych dialogów głównych bohaterów. Oczywiście trzeba też pamiętać, że nie każdy potrafi (i chce) czytać wątki o homoseksualizmie, dlatego wybierając ten tytuł, trzeba liczyć się na poruszane wątki. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska. 

Tytuł: "Nie poddawaj się"

Autor: Rainbow Rowell


Tłumacz: Małgorzata Hesko-Kołodzińska
 
Wydawca: Harper Collins Polska

Rok wydania: 2016

Liczba stron: 511 [3]


ISBN: 978-83-276-2062-0


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★★☆*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  to od jednej do pięciu gwiazdek.

1 komentarze:

Roberta Raj

Myślę, że mogłaby mi się spodobać

Powiedz, co o tym myślisz...