sobota, 31 grudnia 2016

"Śmiechu warte, czyli z czego śmiał się PRL"

Dziś trzydziesty pierwszy grudnia, ostatni dzień dwa tysiące szesnastego roku. Dziś Sylwester obchodzi swoje kolejne huczne imieniny, a ja postanowiłem sporządzić dla Was ostatnią w tym roku recenzję. Opisywana dziś książka traktuje o czasach słusznie minionych, o których mówi się dziś tylko z pogardą. Jednak czy kilkadziesiąt lat temu naprawdę było tylko szaro, buro i ponuro

Michał Zawadzki w swojej książce opowiada o kulturze czasów Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. W poszczególnych rozdziały (np. historia kinematografii, teatru, kabaretu) wymienia najznamienitsze polskie klasyki i skrupulatnie przedstawia procesy powstawania tych dzieł, zespołów, teatrów i literatów. Niczym przewodnik opisuje najlepsze dzieła, które powstawały w tamtych czasach, ukazuje, jak artyści radzili sobie z wszechobecną cenzurą. Swoje rozdziały uzupełnia o cytaty z dawnych wywiadów, fragmenty scenariuszy, fotosy z seriali czy filmów. Rozprawia nie tylko o bardzo ważnych dziełach kultury, ale także o tych, które najzwyczajniej w świecie miały rozbawiać publikę (i często dalej to robią)  dzięki prostemu, ale trafnemu w punkt żartowi. Przytacza także wiele śmiesznych anegdotek, jednocześnie ukazując prawdę o dawnym ustroju naszego państwa. Ukazywana jest w pełnej okazałości masa absurdów za czasów Gierka czy Gomułki, okiem takich artystów jak Stanisław Bareja, Jerzy Gruza czy Stanisław Tym. W swojej książce autor nie ma zamiaru szokować, a jedynie ukazuje świat, który dziś bawi na filmach takich jak "Miś", "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?" czy w serialu "Czterdziestolatek", ale kiedyś był prawdziwym życiem...

Jeśli mam być szczery, to przyznam Wam się, że początkowo byłem dość sceptycznie nastawiony do tej książki. Na szczęście, treść okazała się inna, niż mogłoby się pierwotnie wydawać. Pan Zawadzki w dość stosunkowo prostym języku opisał masę ciekawych filmów, seriali, czy kabaretów. Bez zbędnej nomenklatury, a w bardzo ciekawy sposób przedstawia swoje spostrzeżenia dotyczące PRLowskich tworów. Oczywiście, autor nie czerpał wiedzy z własnego doświadczenia, co bardzo widoczne było na końcu książki, gdzie kilka ostatnich stronic były bibliografią z odnośnikami do stron w sieci, z których korzystał. Pierwszym stwierdzeniem było o matko, toż to cały Internet, ale ostatecznie doszedłem do wniosku, że lepiej zacytować i napisać prawdę, niż, na niczym się nie opierając, wypisywać brednie.
Jeśli chodzi o samą treść, to tytuł nie mógłby być bardziej mylny. Książka nie jest zbiorem śmiesznych skeczy czy tekstów, a przewodnikiem po kulturze PRLu, opisujący jego jaśniejsze i mroczniejsze strony, dlatego też nie oczekujcie, że znajdziecie w niej radosną twórczość, przy której nie będziecie w stanie przestać chichotać. 

Wydane przez Edipresse Książki "Śmiechu warte, czyli z czego śmiał się PRL" zredagowane zostało przez... samego autora. Nie znalazłem poważnych błędów merytorycznych, jednakże nadal pozostaje przy opinii, że autor sam swojego tekstu nigdy do końca poprawnie nie zredaguje i sam nie powinien się tym zajmować. Korektą zajęła się Katarzyna Szajowska, a projektem okładki Monika Zając. Co bardzo mnie zadziwiło, w środku znalazłem... reklamę! I to wcale nie reklamę w formie zakładki czy ulotki, a reklamę nadrukowaną w środku tekstu, niczym te znane z prasy. Nie wiem nawet, jaki był jej cel, gdyż po wyszukaniu w sieci odnośnika z reklamy, pojawiała się jedynie pusta strona. Czy jest to dobre rozwiązanie? Tego nie wiem, ale z pewnością niecodzienne.
Łącznie książka ma ok. 255 str., należy jednak pamiętać, że około piętnaście z nich to strony redakcyjne czy bibliografia. Oprawiona w miękką oprawę, o, jak na mój gust, zdecydowanie za wysokiej cenie detaliczne w kwocie... 49,90zł! Dostępny jest także ebook. 

Ostatecznie, dość dobrze wspominam przygodę z książką Michała Zawadzkiego. Oczywiście, jak każda, ma swoje minusy, myślę jednak, że w świetny sposób ukazuje młodszym pokoleniom czasy, o których może już nie pamiętają, a może... wcale ich nie poznały. Czasy, w których twórcy mieli niejednokrotnie embargo na swoje dzieła, a wolność słowa było pojęciem względnym.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Edipresse Książki. 

Tytuł: "Śmiechu warte, czyli z czego śmiał się PRL"

Autor: Michał Zawadzki


Tłumacz: -
 
Wydawca: Edipresse Książki

Rok wydania: 2016


Liczba stron: 255 [3]


ISBN: 978-83-7945-464-8


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★★☆*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  to od jednej do pięciu gwiazdek.

PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie - też wyraźcie swoje zdanie!Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne. :)

0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...