czwartek, 22 grudnia 2016

"Świąteczna kafejka"

Ostatnie kilka dni przed Świętami, to prawdziwa walka o przetrwanie. Jeśli nie mieliście tej przyjemności doświadczyć tego na własnej skórze, to musicie uwierzyć mi na słowo. W tej przedświątecznej gonitwie znalazłem wieczorami czas na podczytywanie powieści, której akcja, notabene, dzieje się właśnie podczas Świąt. Więc czy podczas czytania nie dostałem... świątecznej gorączki

Beatrice jest pięćdziesięciotrzyletnią właścicielką "Kuchni Reservoir Street" - małej restauracji, którą kiedyś założyła w Sydney wraz ze swoim mężem, Peterem.  Kobieta, od niedawna wdowa, nie może pogodzić się z utratą jednej z najważniejszych osób w jej życiu i w pełni poświęca się pracy przy restauracji. W wolnych chwilach zajmuje się niesforną, lecz ukochaną wnuczką i próbuje zrozumieć, dlaczego jej dorosły syn tak bardzo stara się  od niej odciąć.
Wkrótce Bea dostaje list wysłany aż z mroźnej Szkocji. Nadawcą jest niejaka Alex McKiney, która prowadzi tam własną kafejkę. Zachęca ona do dzielenia się wrażeniami na forum dla właścicieli restauracji, które prowadzi. Bea zaczyna korespondować z nowo poznaną znajomą, dzięki czemu kobiety szybko się zaprzyjaźniają.
Niebawem splot różnych wydarzeń sprawia, że Beatrice postanawia wraz z wnuczką Florą wybrać się w podróż do Edynburga, stolicy Szkocji. Restauratorka ma nadzieję, że wyjazd choć na chwilę pozwoli jej zapomnieć o codziennych troskach, przy okazji odwiedzając kraj, z którego pochodziła.
Okazuje się, że wycieczka do tego zaśnieżonego miasta sprawi, że przeszłość, o której Bea chciała zapomnieć, sama da o sobie znać. Dawna młodzieńcza miłość spowoduje nagły wzrost temperatury na brytyjskiej wyspie. Jednak, czy ludzi bardzo doświadczeni przez życie będą jeszcze w stanie zaufać tej drugiej osobie? A może to nie o rozsądek w tym wszystkim chodzi?

"Świąteczna kawiarenka" miała być historią miłosną, którą czytelnicy z wypiekami na twarzy czytać będą podczas zimnych, grudniowych nocy. I ta książka po części faktycznie taka była. Po części, bo choć tytuł bardzo nawiązywać ma właśnie do świąt Bożego Narodzenia, o tyle sama książka niewiele z tych świątecznych klimatów sama w sobie zawiera. Opowiada jednak piękną historię, o zagubionej miłości. O uczuciu, które pozostaje zgodne ze starym przysłowiem, iż stara miłość nie rdzewieje. Na początku powieść Prowse nie jest zbyt przyjemna w odbiorze, a przynajmniej dla mnie nie była. Pełna zawiłych relacji rodzinnych opowieść z słonecznej Australii zabiera nas jednak do zaśnieżonego Edynburga, gdzie na szczęście nagle wszystko staje się prostsze i łatwiejsze. I o niebo ciekawsze.
"Miej odwagę iść naprzód, miej odwagę odejść, miej odwagę powrócić, bo tylko odważni znajdą najprawdziwsze szczęście"
Amanda Prowse, "Świąteczna kafejka", Wyd. Kobiece 2016

Znajoma zapytała mnie, widząc w treści książki maile bohaterów, czy "to coś w rodzaju Love, Rosie [Na końcu tęczy]?". Moja odpowiedź była dość lakoniczna: nie za bardzo. Podobnie, jeśli chodzi o sugerowane na okładce podobieństwo do prozy Jojo Moyes - to kompletnie nie to. Nie chodzi mi tutaj tylko o te maile, ale o sam styl pisania i historię przedstawioną. "Świąteczna kafejka" to nie płomienny romans ani wzruszająca, ckliwa historia miłosna - to po prostu dość dobrze napisana powieść obyczajowa.
Recenzowana powieść to druga na polskim rynku książka autorstwa Amandy Prowse, tym razem wydana przez Wydawnictwo Kobiece. Przełożona została przez Annę Sauvignon, a projektem okładki zajął się Mariusz Banachowicz, którego kojarzyć możecie m.in. z autorstwa okładek książek Remigiusza Mroza.
"Kafejkę" na księgarskich półkach znajdziecie w oprawie miękkiej ze skrzydełkami w cenie 36,90zł. Książka posiada ok. 272 strony, dostępny jest także ebook.

Okazuje się, że historia Beatrice nie jest przynudzająca opowiastką dla starszych pań, a miłą i zabawną lekturą, która w sam raz sprawdza się, kiedy noc jest dłuższa niż dzień. Choć jest dość krótka, to bardzo przyjemnie można spędzić z nią czas. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję firmie BookSenso.

Tytuł: "Świąteczna kafejka"

Autor: Amanda Prowse


Tłumacz:Anna Sauvignon
 
Wydawca: Wydawnictwo Kobiecie

Rok wydania: 2016


Liczba stron: 271 [3]


ISBN: 978-83-65506-88-7


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★★☆*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  to od jednej do pięciu gwiazdek.

0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...