środa, 1 lutego 2017

"Diabolika"

Jeszcze niedawno dopiero wystrzeliwały fajerwerki z okazji rozpoczęcia nowego roku, a teraz już cały styczeń za nami. Dziś pierwszy dzień miesiąca, w którym swoje święto obchodzić będą zakochani. W tym czasie swoją premierę będzie miała także powieść autorstwa S.J. Kincaid – "Diabolika". Specjalnie dla Was, paręnaście dni przed oficjalną premierą, przedstawiam Wam recenzję najnowszej dystopii, wydanej przez Wydawnictwo Otwarte.

W odległej przyszłości ludzie żyją na wielu planetach – nie muszą ograniczać się do mieszkania na tylko jednej z nich, bowiem wszystkie podlegają jednemu rządowi. W świecie tym jedna kwestia jest najważniejsza – kontrola. Władza zabrania obywatelom korzystania z dobrodziejstw nauki, nie pozwala nauczać dzieci i przekazywać wiedzy przez rodziców, robi wszystko, by planety były jak najbardziej podległe cesarzowi.
Jednak zanim cesarstwo wydało edykt, zakazujący tworzenia nowych technologii, nauka miała się bardzo dobrze i była cały czas doskonalona. Dzięki temu powstało wiele niesamowitych urządzeń, jak choćby statki powietrzne, które potrafiły w parę godzin przelecieć kilkanaście lat świetlnych. Jednym z najważniejszych wynalazków były diaboliki. Istoty te wyglądały jak ludzie, były lecz wyższe i nadzwyczajnie silne. Powstały z probówek, ich DNA modyfikowano w laboratoriach. Dzięki temu uzyskano cechy korzystne, a te niepotrzebne wyeliminowano. Sprawiło to, że diaboliki przywiązywały się do wybranej osoby, której strzegły jak w oka głowie i potrafiły zrobić dla nich wszystko. Usunięto im jednak zdolność odczuwania emocji, przez co nigdy nie mogły się zakochać czy wzruszyć.
Nemezis została wybrana jako diabolika dla Sidonii, córki zamożnego senatora, który należał do opozycji wobec rządzących. Wkrótce ojciec dziewczyny naraża się głowie państwa, przez co, jak się okazuje, może wpaść ona w poważne tarapaty – cesarz wzywa bowiem Sidonię na swój wahadłowiec. Cel osobistej wizyty córki wroga publicznego na statku pełnym popleczników cesarza może być tylko jeden...
Diabolika nie może pozwolić, by jej pani stała się krzywda. Rodzina knuje intrygę – Nemezis ma udawać córkę senatora i, w razie konieczności, zginąć zamiast jej. Diabolika, która do tej pory swoje wyjścia ograniczała jedynie do przydomowego ogrodu, w parę tygodni będzie musiała zamienić się w posłankę z krwi i kości. Kiedy Nemezis znajduje się w samym sercu państwa, w centrum, w którym rozpętała się prawdziwa polityczna burza, odkrywa w sobie pierwiastki, o których nigdy by nie podejrzewała – zaczyna odczuwać... emocje. Wkrótce okażę się, że być może wszystko co wiedziano o diabolikach było wielką pomyłką.
Czy więc obmyślona intryga może się udać? Jak potoczą się losy Nemezis alias fałszywej Sidonii? Kto w cesarstwie okaże się sprzymierzeńcem, a kto zdrajcą? Nemezis nie będzie mogła zapomnieć, że tam gdzie kończy się uległość, zaczyna brutalność...

"Diabolika" może wydawać się kolejną dystopiczną powieścią, która niespecjalnie przekonywać może swoim opisem. Okładka także nie sprawiła, że momentalnie się w niej zakochałem. Wręcz przeciwnie, książka Kincaid jednak naprawdę mnie zaskoczyła – w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jak się bowiem okazuje, historia wcale nie jest tak sztampowa, jak początkowo sobie wyobrażałem. Autorka w bardzo ładny sposób nakreśliła swoich bohaterów, którzy stają się bardzo wyraziści, niekiedy kontrastowi. Postacie stopniowo zostają wyprowadzane z cienia wraz z ich skazami i sekretami, bowiem nikt nie jest idealny, wszyscy popełniamy błędy. Ładne przedstawienie postaci to jednak nie wszystko, w obecnych czasach, w których człowiek jest postrzegany jedynie jako potencjalny zysk, a władza próbuje stale ingerować w życie obywateli, temat autorytarnych rządów jest jakże aktualny. Bo czy nie stajemy się coraz mniej skorzy do przyswajania wiedzy? Wskazują na to nie tylko zmiany w szkolnictwie, ale także chociażby spadek zainteresowania literaturą. Sami na co dzień bombardowani jesteśmy kłamstwami w telewizji, a także serialami i filmami o wręcz infantylnych scenariuszach. Kincaid w swojej książce ukazuje to w formie bardzo skrajnej, a jednak dostrzegalnej, w porównaniu z obecnie panującymi zachowaniami społecznymi.
Pisarka posługuje się lekkim piórem, dzięki czemu czytelnik bez większych przeszkód może przenieść się do świata przedstawionego, w którym bohaterowie muszą uważać na każde swoje słowo, gdyż wystarczy chwila nieuwagi, by stać się gwiazdą kolejnego incydentu – zwrotu akcji, których w historii o Nemezis nie brakuje.
Żałuję niestety, że pisarka nie zdecydowała się na lepsze zobrazowanie przedstawionych w powieści miejsc. Taka różnorodność od tego, co widzimy za oknem, mogłaby zdecydowanie tylko przynieść korzyści. A tak, niestety, wszystkie kosmiczne podróże i niezwykłe planety został potraktowane po łebkach.
Oprócz tego, nie wszystko w powieści opisano w sposób przystępny. Niektóre z scen, zdawały się tak zawiłe i niejasne, że rozpoznanie przedmiotu sporu bohaterów, było wręcz niemożliwe.

Przycisnęłam rękę do ust i zdusiłam krzyk. Tak, to prawda, dysponowałam siłą czterech mężczyzn. Ale byłam zbyt słaba, żeby znieść kolejną stratę. Fakt, że pozwoliłam sobie na emocje, oznaczał, że nosiłam w sobie płomień, który w jednej chwili mógł zostać zduszony przez siły, z jakimi nie byłam w stanie walczyć, przez zagrożenia, których nie dostrzegałam. Troska oznaczała najgorszy rodzaj bezbronności. 
"Diabolika" S.J. Kincaid, tł. Anna Gralak

"Diabolika" wydana zostanie już piętnastego lutego przez Wydawnictwo Otwarte. Jak możecie się domyślać, tytuł ten także zostanie wydany pod znakiem marki Moondrive. Opiekę redakcyjną nad tym tytułem sprawowała Agnieszka Urbanowska, natomiast korektą zajęła się Joanna Mika i Aneta Wieczorek. Z języka angielskiego przełożyła Anna Gralak. Według informacji, które posiadam, książka ostatecznie wydana zostanie w oprawie miękkiej ze skrzydełkami. Co do okładki – szkoda troszkę, że pozostano przy oryginalnej, amerykańskiej koncepcji. Uważam, że mamy świetnych polskich grafików, potrafiących stworzyć niezłą okładkę do "Diaboliki", która aktualnie do przeczytania, moim zdaniem, zachęca głównie dziewczęta, natomiast powieść z pewnością mogłaby przypaść do gustu także czytającym przedstawicielom płci przeciwnej. 
Na księgarskich półkach znajdziemy niebawem ten tytuł z detaliczną ceną na okładce o wartości 36,90zł. Jak mogę się domyślać, "Diabolikę" znajdziecie także w formie ebooka.

Recenzowany dziś tytuł jest pełen brutalności, która powinna czytelnika szokować i zdumiewać. Robi nie tylko to, ale także dosłownie wbija w fotel. Przynajmniej mnie wbiła. Nie potrzebowałem także futurystycznego statku, który w parę chwil potrafi przebyć długą odległość, gdyż zacząłem czytać w chłodny wieczór, skończyłem następnego dnia wcześnie nad ranem. Chyba właśnie czegoś takiego od dawna szukałem na półkach z powieściami dla młodzieży – książki, która podziała na mnie lepiej niż kofeina.  

Za przedpremierowy egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Otwarte.  
  
Tytuł: "Diabolika"

Autor: S.J. Kincaid


Tłumacz: Anna Gralak
 
Wydawca: Wydawnictwo Otwarte (Moondrive)


Rok wydania: 2017

Liczba stron: ok. 416 [ebook]


ISBN: 978-83-7515-422-1


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★★☆*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  wynosi od jednej do pięciu gwiazdek.

PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie!Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne. :)
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość". :-)

0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...