sobota, 4 marca 2017

"Całkiem obcy człowiek"

Marzec to miesiąc pełen książkowych premier. Jakiś czas temu pojawiła się u mnie natomiast najnowsza powieść Wydawnictwa IUVI – "Całkiem obcy człowiek". Jak przekonuje wydawca, jest to książka niezwykła. Czy faktycznie jest tak dobra?

W powieści Rebeccki Stead poznajemy kilka nastoletnich bohaterek – Bridget, Emily i Tab. Pierwsza z nich, mimo młodego wieku, sporo przeszła. Ma już za sobą ciężkie operacje i rehabilitacje. I choć do niedawna chciała być niewidzialna (a po wypadku przecież wszyscy na ustach mieli jej imię), teraz zmienia zdanie. A swoją metamorfozę rozpoczyna od… zakładania kocich uszu zamiast zwykłej opaski. Na dodatek poznaje chłopaka, z którym ma więcej wspólnego, niż jej się wcześniej wydawało.
Druga z dziewczyn – Emily także się zmienia. Teraz, kiedy jest już w siódmej klasie podstawówki, wie, że nie są to już przelewki. Za chwilę przecież klasa ósma, apotem liceum! Em czuje się odpowiedzialniejsza i dojrzalsza, a jej problemy także wydają się poważniejsze. Nastolatka  zaczyna kolegować się z starszymi uczniami, w szczególności z Patrickiem. Wymieniają esemesy, a kiedy chłopak proponuje jej seksting… no cóż, trzeba będzie coś postanowić.
Tab natomiast we wszystkim poszukuje podtekstów, które miałyby świadczyć o tym, że kobiety nadal postrzegane są gorzej od mężczyzn. Swoje przekonania potwierdza zresztą często w klubie praw człowieka, które prowadzi pani Berperson (bo dlaczego ma się nazywać Berman, skoro jest kobietą?!).
Mimo wielu różnic, dziewczyny parę lat temu zaprzyjaźniły się ze sobą, a ich relacja trwa do dziś. Choć teraz wiele się zmieniło, jedna z zasad pozostała bez zmian – przyjaciółki nigdy się nie kłócą. Czy kiedy jednak zostaną wystawione na próbę, ich przyjaźń się uchowa? 

Ale oprócz trójki dziewczyn jest jeszcze ktoś… ktoś, kto wymyka się spod kontroli. Ktoś, kto chce uciec od zmagań codzienności. Ktoś, kto przez chwilę chce być kimś innym.

W przypadku "Całkiem obcego człowieka" nikt nie powinien mieć wątpliwości, że jest to typowa młodzieżówka. Opowiada ona historię nastolatków, którzy borykają się z problemami okresu dojrzewania – pierwszymi związkami, dorastaniem, zmianą otoczenia. Powieść więc traktuje o codziennym życiu tych dzieciaków, motywem przewodnim jednak jest przyjaźń, i to, co ją cechuje. To właśnie przyjaźń, podobno silna jak skała, w tej powieści wystawiana jest na przeróżne próby. Bohaterowie będą musieli podjąć decyzje, które być może po raz pierwszy wpłyną na ich życie. Niestety, mimo niezłego pomysłu, historia ta momentami jest bardzo, bardzo sztampowa. Niektóre z problemów dzieciaków także zostały nadmiernie wyolbrzymione, co sprawiło, że sprawy te stały się iście karykaturalne. Na dobrą sprawę jednak, opowieść okazała się dość… przyjemna. Napisana w prostym języku nie wywoływała większych trudności, dlatego też spodobać może się także tym, którzy od książek zazwyczaj stronią.
 
Nie można też nie wspomnieć, że jest to dość zgrabnie stworzona obyczajowa historia, skupia się on przecież także na relacjach pomiędzy poszczególnymi bohaterami. Ukazuje, jak bardzo zagmatwane relację mogą być pomiędzy dzieciakami, no bo właśnie... młodość rządzi się przecież własnymi prawami.

Parafrazują tekst pewnej piosenki, z niejednego wydawnictwa się książki czytało. Co za tym idzie, na mnie większego wrażenia powieść Stead nie zrobiła. Nie ma się co oszukiwać – nie oniemiałem z wrażenia, moje serce tą historią nie zostało zawładnięte, nie płakałem także ze wzruszenia. A jednak – „Całkiem obcy człowiek” ma w sobie coś takiego, że każda kolejna strona zachęca czytelnika do przeczytania następnej. I w ten oto sposób dociera się do epilogu.

Recenzowany dziś tytuł jest pierwszą wydaną w Polsce książką autorstwa Rebecci Stead. Na rynek wypuściło ją Wydawnictwo IUVI w tym samym czasie, kiedy premierę miała także inna ich powieść – "Alcatraz kontra Bibliotekarze". 
Za redakcję odpowiada znów Katarzyna Kolowska-Chmura, natomiast za korektę Ewa Cebo. I tutaj pojawia się kolejna wada, prawdopodobnie tylko polskiego wydania – w tekście znajdziemy literówki oraz błędy interpunkcyjne. Nie przeszkadzają one nadmiernie podczas czytania, a jednak do tej pory przy publikacjach tego wydawcy nie zauważyłem aż tylu wpadek w jednej książce. Nie mam pojęcia, co jest tego przyczyną, ale mam nadzieję, że nie powtórzy się to drugi raz! 
Przekładem zajęła się Krystyna Kornas. Tytuł ten znajdziemy w księgarniach w cenie 29,90zł w oprawie miękkiej, ze skrzydełkami. Książka zawiera około 323 strony.

Naprawdę zastanawiałem się nad tym, jak ocenić tę powieść. Może i mnie szczególnie nie oczarowała, miałem nadzieję, że otrzymam nieco dojrzalszą historię, poprzeczkę więc postawiłem wyżej, niż „Całkiem obcy człowiek” dał radę przeskoczyć. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by sięgnąć po tę historię. A nuż, może akurat komuś spodoba się bardziej?  

Za przedpremierowy egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu IUVI.  
  
Tytuł: "Całkiem obcy człowiek"

Autor: Rebecca Stead


Tłumacz: Krystyna Kornas
 
Wydawca: Wydawnictwo IUVI


Rok wydania: 2017

Liczba stron: ok. 323 [7]


ISBN: 978-83-7966-030-8


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★☆☆*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  wynosi od jednej do pięciu gwiazdek.

PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie!Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne. :)
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość". :-)


0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...