sobota, 18 marca 2017

"Królowa Śniegu"

Chociaż śnieg stopił się już na naszych trawnikach, to niedawno premierę miała dosyć mroźna powieść – "Królowa Śniegu" autorstwa Anny Klejzerowicz. Pierwsze skojarzenie z tytułem ro z pewnością dla wielu z nas jedna z najpopularniejszych baśni Hansa Christiana Andersena, i słusznie, bo to jego baśń jest tematem przewodnim w całej powieści. Jednak czy autorka potrafiła, jak zapewniają na okładce, stworzyć na kanwie baśni Andersena niezwykłą powieść kryminalną?

Po zwolnieniach, jakie nastąpiły w jednej z gdańskich gazet, Felicja Stefańska pozostaje bez pracy. Kobieta nie wie za bardzo co mogłoby począć, gdyż wakatów na stanowiska dziennikarzy brak, a praca w budce z fast foodami zdecydowanie nie należy do szczytu marzeń w jej karierze. Żyć z czegoś jednak musi, a utrzymywać się na garnuszku rodziców nie zamierza. Kiedy więc przyjaciółka kobiety – Greta, radna jednej z gmin pod Gdańskiem – oferuje jej pracę, Felicja nie powinna zastanawiać się zbyt długo. Sęk w tym, że Felka przyzwyczajona do miejskiego zgiełku nie bardzo wie, czy spodobałoby się jej życie w małym Kryszewie. Po namowach przyjaciółki i przemyśleniu wszystkich za i przeciw, dziennikarka przyjmuje propozycję i otrzymuje tytuł rzecznika prasowego gminy. Po pierwszym szoku, kobieta powoli przyzwyczaja się do spokojnego, prowincjonalnego życia. Sielanka szybko jednak się kończy, gdyż podczas zimy słupki termometrów nie przekraczają 0° Celsjusza. Oprócz tego, że jest niemiłosiernie zimno, a Felicja potrzebuje terenówki, by przedostać się przez zaspy śniegu, ma zdecydowanie większy problem na głowie –  wiejscy bezdomni i pijacy zaczynają zamarzać na śmierć w okolicznych rowach i laskach. Kobieta musi zapobiec sytuacji, by media podchwyciły informację, iż ich gmina to jedna z najbardziej patologicznych i zapijaczonych wsi na Pomorzu. Czarny PR to ostatnie, czego jej trzeba. W gminnym biuletynie prosi o rozwagę, mimo tego, zamarznięciom nie ma końca. 
Od samego początku coś niepokoi kobietę, jednak policja bagatelizuje jej teorie o tym, że może zamarznięcia to tak naprawdę morderstwa. Przecież Kryszewo to nie Nowy Jork. U nich co najwyżej można dostać mandat za bijatykę w barze. Z biegiem czasu na ustach mieszkańców pojawia się jednak pogłoska o tajemniczej, śmiercionośnej klątwie. Felicji nikt nie chce udzielić żadnych informacji na temat rzekomej klątwy, jakby mieszkańców obowiązywała zmowa milczenia. Tymczasem umierają kolejne osoby a pani rzecznik postanawia, iż nie spocznie, do póki nie dotarze do prawdy.

Najnowsza powieść Anny Klejzerowicz może i nie była bardzo mocno promowana, aczkolwiek od znajomych usłyszałem parę dobrych słów na temat twórczości tej autorki. Nic dziwnego, że oczekiwałem więc powieści bardzo dobrej. Niestety, znów musiałem obejść się ze smakiem i zamiast klimatycznego kryminału, otrzymałem swoisty wiejski odpowiednik miasteczka Twin Peak. Odwołań w tej książce do innych twórczości jest jednak zdecydowanie więcej! Główna bohaterka – Felicja – jest osobą niezwykle ciekawską, ale także odważną i dość impulsywną. Na szczęście z reguły z opresji wychodzi obronną ręką, bo jak się okazuje, jest to prawdziwy MacGyver w spódnicy. I choć można powiedzieć, że nawiązań tutaj co nie miara, to niestety, ale z bajek Andersena nie znajdziemy wiele. I choć znany duński twórca i jego baśnie są clou wszelkich nieszczęść, to tak naprawdę właśnie ten wątek, być może najważniejszy spośród wszystkich, gubi się pośród mało znaczących niuansów.
Przez większą część powieści poznajemy tylko historię Kryszewa i okolicznych wiosek, ich nietypowych mieszkańców i ich problemy. Bardzo podobało mi się ukazanie realiów życia w tak małej miejscowości, ludzkich zachowań i uczuć – tego, że ludzie po wielu latach nadal potrafią rozdrapywać stare rany, a problemy pamiętają czasy, w których za oddanie makulatury do skupu otrzymywało się talon na papier toaletowy. Problem polega jednak na tym, że w tym kryminale tak naprawdę brak jest akcji i mrożącej krew w żyłach sprawy, choć właśnie tego spodziewać by się można po tak krwiści czerwonym kolorze tytułu. Nawet sam finał książki nie jest ani zbyt przerażający, ani też nad wyraz zaskakujący. Kończąc czytać, miałem wrażenie, że choć powieść zbudowano na generalnie dobrych fundamentach, bowiem pomysł z modyfikacją popularnej baśni był naprawdę niezły, nie do końca wyszło tak, jak w zamierzeniach autorki miało to wyglądać. Ostatecznie dostaliśmy bardzo średni kryminał z niezrozumiałymi przejściami narracyjnymi i bohaterami, o dość sztubackim zachowaniu. Na całe szczęście "Królowa Śniegu" okazała się powieścią krótką, napisaną w bardzo prostym języku, dzięki czemu nie musiałem przedzierać się przez treść.
To byli prości ludzie. Niewykształceni, biedni, zdemoralizowani przez system. Ogłupieni i w dodatku pijani.W takich warunkach znajdują ujście najniższe ludzkie instynkty.  Nie powiem, że zwierzęce, bo zwierzęta tak nie postępuje, my jesteśmy gorsi. Gdy spada maska cywilizacji, kieruje nami tylko strach i przemoc. Ale nie chcę, żebyś myślała o nas, o mieszkańcach grafiki Miny, jako społeczność jakichś potworów. To mogło się zdarzyć wszędzie.
"Królowa Śniegu", Anna Klejzerowicz, Wydawnictwo Filia

"Królową Śniegu" wydało Wydawnictwo Filia w serii Filia Mroczna Strona. Jest to najnowsza powieść spośród dwudziestu książek, które do tej pory wydała autorka. Projekt okładki stworzył Mariusz Banachowicz, papierowe egzemplarze na zlecenie wydawcy wydrukowała firma Abedik. Powieść wydana została w oprawie miękkiej, ze skrzydełkami. Posiada ona około 278 stron, a jej cena detaliczna to 36,90zł. 

Gdybyśmy typowali w jakimś szalonym plebiscycie, to w mojej opinii Klejzerowicz zdecydowanie nie wygrałaby tą książką w kategorii "literackiego zbrodniarza roku". Można powiedzieć kultowe: miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Filia. 

Tytuł: "Królowa Śniegu"

Autor: Anna Klejzerowicz


Tłumacz: -
 
Wydawca: Wydawnictwo Filia


Rok wydania: 2017

Liczba stron: ok. 277 [5]


ISBN: 978-83-8075-198-9


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★☆☆*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  wynosi od jednej do pięciu gwiazdek.

PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie!Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne. :)
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość". :-)


0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...