sobota, 6 maja 2017

"Cela"

Będąc w księgarni, półki uginają się od nadmiaru książek różnych gatunków. Czytelnicy mają duże pole wyboru, od książek historycznych i biograficznych, przez tak zwaną literaturę kobiecą, aż po fantasy, kryminały i thrillery. Tę ostatnią grupę zdominowali głównie pisarze pochodzenia amerykańskiego, brytyjskiego czy skandynawskiego. Do mniej znanych, ale także obecnych na rynku wydawniczym, zaliczani są pisarze zza naszej zachodniej granicy.  Recenzowana dziś powieść – „Cela” – stworzona została przez Jonasa Winner. Jak sprawdzę się thriller w niemieckim wydaniu?


Mały Sammy wraz z rodzicami, starszym bratem i opiekunką, przeprowadza się z Londynu do Berlina. Mimo że niezbyt zachwycony jest perspektywą zamieszkania w Niemczech, a co za tym idzie, utraceniem także wszystkich znajomych, to wie, że on i jego rodzina nie mają wyboru. Decyzja o wyprowadzce spowodowana była bowiem przyjęciem przez jego matkę pracy w berlińskiej operze. Zdaje się, że nikt poza chłopcem nie widzi wad wyprowadzki. Jego ojciec – kompozytor ścieżek dźwiękowych do filmów – również woli spokojne przedmieście Berlina niż gwarną stolicę Brytanii. A brat Linus, w przeciwieństwie do Sammy'ego, szybko zaprzyjaźnia się z nowymi kolegami. Gdy chłopak przyjeżdża do nowego domu, a w zasadzie do  szykownej, odrestaurowanej willi, ma złe przeczucia. Postanawia jednak zignorować swoje obawy, uznając je za kompletnie bezzasadne. Czuje się jednak bardzo samotny, gdyż nawet jego ojciec pracujący w domu, nie znajduje dla niego czasu. 
Wkrótce podczas samotnych zabaw w ogrodzie, odkrywa ukrytą starą szopę. Kiedy do niej wchodzi, w podłodze odkrywa klapę prowadzącą do wejścia do podziemi. Jak się okazuje, pod ich ogrodem znajduje się rozległy schron, pochodzących prawdopodobnie z czasów zimnej wojny. W jego środku znajduje wydzieloną celę, a w niej uwięzioną dziewczynkę. Kiedy proponuję jej, że zawoła o pomoc swojego ojca, dziewczynka wpada w panikę i prosi, by nie wzywać taty. Sammy postanawia pomóc nieznajomej, lecz kiedy wchodzi do schronu po raz drugi, dziewczynki już nie znajduje. 
Chłopak nie wie, co myśleć ma o zachowaniu dziewczyny. Dlaczego tak zareagowała, gdy wspomniał o swoim ojcu? Co się stało z dziewczynką? Czy to jego ojciec stoi za jej porwanie? A może to on sam, Sammy, widział tylko wyimaginowanego przyjaciela? 
Chłopak wszelką cenę będzie chciał dowiedzieć się, kto pozbawił wolności dziewczynkę. 

Nie wiedząc za bardzo, czego oczekiwać mam po tym niemieckim debiucie, zabrałem się za czytanie. Jak wydawca zapewniał na okładce, „Cela” Jonasa Winnera miała być wstrząsającym thrillerem, na dodatek zdjęcie na okładce, przypominające maszynkę do mięsa, także wspomagało uczucie, że może dostałem do recenzji naprawdę mroczną powieść. Po przeczytaniu jednak moje odczucia zmieniły się nie do poznania. Ta książka nadzwyczaj w świecie nie jest szokującym thrillerem. Winner stworzył mieszankę powieści psychologicznej, obyczajowej i kryminału. Serwuje nam opowieść o psychice młodego człowieka, tworząc jednocześnie dość psychodeliczną atmosferę. Niestety, im dłużej czytałem tę książkę, tym sposób narracji okazywał się coraz to bardziej męczący. W sprawie dziwnego przetrzymywania dziewczynki, nie pojawiały się żadne nowe fakty, z tego powodu  też wraz z głównym bohaterem trwaliśmy w nudnym zawieszeniu. Dopiero pod koniec powieści, rozwijać zaczął się nowy wątek, który zapowiadał się dość obiecująco. Niestety, autor, zamiast chwycić się go niczym tonący brzytwy, odrzucił nowe możliwości, jakie dała mu owa sytuacja. Brnął natomiast dalej swoją nużącą, wydeptaną ścieżką.
 
Wersja wielkanocna. Instagram MB
Nie można powiedzieć, że lektura okazała się kompletną porażką. Bywały momenty, które faktycznie należały do tych bardziej udanych, a były to, paradoksalnie, sceny makabryczne. Powieść ta jednak w przeważającej części nie wzbudzała we mnie zbyt wielu emocji, a przecież właśnie tego oczekiwałem. Autor stworzył dziwny, patologiczny układ, którego pośrodku tkwi jedenastoletni główny bohater. To właśnie ten mały chłopiec dokonuje makabrycznych odkryć, a jego losy wyglądają niczym życie bohaterów z „Serii niefortunnych zdarzeń”. Chłopiec sam włóczy się po bunkrze, mimo że podobno cały czas znajduje się pod opieką niani. Co więc w tym czasie robiła opiekunka? Nikt nie zauważa małego śledztwa i dziwnej przenikliwości Sammy'ego. Więc choć wiek bohatera może być atutem, to dla mnie okazał się kolejnym argumentem przeważającym za tym, że w „Celi” nie brakuje nieprawdopodobieństw i luk fabularnych.

Pierwsza w Polsce powieść Jonasa Winnera wydana została przez Wydawnictwo Initium w kwietniu. Nasze wydanie znajdziemy w oprawie miękkiej, projektem okładki zajęło się Studio Karandasz. Za przekład odpowiedzialna jest Agnieszka Hofmann, natomiast redakcją i korektą zajęły się Anna Płaskoń-Sokołowska i Natalia Musiał. Cena detaliczna powieści wynosi 39,90 zł. Książka łącznie zawiera ok. 400 stron. Dostępna jest także w formie ebooka. 

Ostatecznie, tak jak wspominałem, „Cela” nie spełnia jednej z najważniejszych cech thrillera – nie budzi kompletnie żadnych emocji. Mieszanina sensacji, obyczajówki i powieści psychologicznej tym razem niezbyt dobrze się sprawdziła. Jeśli przyjdzie mi czytać inne powieści tego autora, to mam nadzieję, że będą one o wiele lepsze od recenzowanej dziś historii małego Sammy'ego. 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Initium.

Tytuł: "Cela"

Autor: Jonas Winner


Tłumacz: Agnieszka Hofmann
 
Wydawca: Wydawnictwo Initium


Rok wydania: 2017

Liczba stron: 353 [3] [prebook]


ISBN: 978-83-62577-52-1


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★☆☆☆*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  wynosi od jednej do pięciu gwiazdek.

PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie!Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne.
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".


0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...