wtorek, 2 maja 2017

"Pieśń dla Elli Grey"

Majówka to idealny czas na odpoczynek od codziennych trosk. Choć pogoda niezbyt sprzyja wypoczynkowi na świeżym powietrzu, to pierwsze dni maja są idealną chwilą na nadrabianie książkowych zaległości. Dziś mam okazję zaprezentować recenzję kwietniowej nowości Wydawnictwa Zielona Sowa – „Pieśń dla Elli Grey” autorstwa Davida Almonda. Jest to dość nietypowa powieść dla młodzieży. Dlaczego?

W Wielkiej Brytanii, pośród malowniczych wzgórz i wzdłuż koryta jednej z rzek, istnieje małe, spokojne miasteczko. Wraz z rodzicami mieszka w nim Claire. Dziewczyna jest dobrą uczennicą i nie sprawia problemów rodzicom. Niedaleko jej domu mieszka także Ella Grey, jej najlepsza przyjaciółka, z którą Claire jest bardzo zżyta. W weekendy dziewczyna wraz z Ellą i całą paczką przyjaciół lubi spędzać czas nad brzegiem rzeki, przy muzyce alternatywnej. Ona i jej znajomi są dość specyficzni, choć może wystarczyłoby powiedzieć, że należą do subkultury hipsterów. Kiedy wiosnę przyjaciele wybierają się na weekendowy wyjazd na plażę hrabstwa Northumberland, nie wiedzą, że ta wyprawa zmieni ich całe życie.
Nastolatkowie postanawiają nie myśleć o egzaminach dojrzałości, zrzędzących rodzicach czy konfliktach w ich związkach. Kupują jedzenie, spory zapas piwa i rozkładają namioty nad brzegiem morza. Wkrótce jednak pojawia się na niej nowy chłopak, którego nikt nie zna, choć każdy chciałby się z nim zaprzyjaźnić. Tajemniczy nastolatek o długich włosach, z ciemnym płaszczem i lirą w dłoni, oczarowuje nie tylko dziewczęta. Na dodatek w momencie, gdy śpiewa, sprawia, jakby wszystkie zwierzęta milkły, a czas na Ziemi się zatrzymywał. Jest w nim coś tajemniczego, a to, że każe nazywać siebie Orfeuszem, jeszcze bardziej potęguję to uczucie. Nikt jednak tak bardzo nie zadurza się w chłopaku, jak Ella Grey. I mimo tego, że wiele osób, w tym Claire, uważa, iż ich związek nie ma szans na przetrwanie, młodzi postanawiają walczyć. Walczyć o swoją wolność, niezależność i siebie nawzajem. Jednak czy prawdziwe życie wygląda jak filmowa historia miłosna? Jaką cenę będą musieli ponieść za swoje uczucia?

David Almond to dość znany brytyjski autor powieści dla dzieci i młodzieży. W 2015 r.  otrzymał nawet literacką nagrodę dziennika „The Guardian”. Dlatego, kiedy zaczynałem czytać jego „Pieśń dla Elli Grey”, spodziewałem się powieści o miłości, ale napisanej w taki sposób, by pozostawała w umyśle na długo. Miałem nadzieję, że książka Almonda będzie skłaniać do refleksji i nie okaże się tylko dobrym czytadłem; że będzie wychodzić z niej jakieś subtelne przesłanie. I po części tak było, warto zauważyć bowiem, że historia Orfeusz i Elli napisana została na podstawie starożytnego greckiego mitu o Orfeuszu i Eurydyce. Myślę, że nie ma chyba osoby, która choć raz nie usłyszałaby smutnej historii o zakochanym śpiewaku. Almond stworzył bardzo dobre odwzorowanie antycznego mitu w realiach  osadzonych w dwudziestym pierwszym wieku.  Niestety, tak jak ciekawe jest zobaczenie mitu we współczesnych realiach, tak jako sama, niezależna powieść, wygląda ona niestety dość słabo. Jeśli miałbym czytać tę książkę, jednocześnie nie znając pierwotnej wersji z mitologii, to z pewnością mógłbym powiedzieć, że powieść wydaje się napisana bez większego sensu. Każda kolejna scena okazuje się bowiem niespójna z poprzednią, bohaterowie zachowują się lekkomyślnie, a wątek zakochania jest zdecydowanie przejaskrawiony. Na dodatek trudno znaleźć też w tych nieszczęsnych trzystu stronach, choćby jednego bohatera, który przedstawiony zostałby na tyle dobrze, by można byłoby go później scharakteryzować i opisać.

„Pieśń dla Elli Grey” jest powieścią poruszającą trudne tematy, poczynając od braku zrozumienia w relacji nastolatek-dorosły, poprzez trudną miłość, aż po sprawy związane ze śmiercią i akceptacją. Ku mojemu zaskoczeniu i wbrew powyższym zarzutom, Almond opisał to w niezwykły sposób i sprawił, że faktycznie książka staje się historią niezwykłą.

„Pieśń dla Elli Grey” wydana została w kwietniu przez Wydawnictwo Zielona Sowa. Powieść przełożona została przez Karola Sijkę, natomiast redakcją zajęła się Monika Pruska. Za korektę odpowiedzialne są Magdalena Wiśniowska i Teresa Zielińska. W księgarniach książkę tę znajdziemy w oprawie miękkiej ze skrzydełkami. Projekt okładki stworzyła Marta Żurawska-Zaręba. Polska wersja okładki jest równie ładna, co wersja brytyjska. Być może nawet o wiele lepsza. Warty pochwały jest także rodzaj papieru i wygląd stron w powieści. W związku z tym, że książka ma ich zaledwie trzysta, zastosowano nieco większą czcionkę. Ponadto, w niektórych rozdziały pojawiły się... czarne strony! Litery natomiast miały kremowy odcień. Oczywiście, wszystko to związane jest z tym, co dzieje się aktualnie w fabule powieści. W powieści pojawiają się także ilustracje, choć nie są to typowe szkice czy rysunki. Autorką prac jest Karen Radford. Cena detaliczna wynosi 29,90 zł.

„Pieśń dla Elli Grey” to historia przedstawiająca historię Orfeusza i Eurydyki w zupełnie nowym wydaniu. Jest to świetna lektura, biorąc pod uwagę znajomość mitologii. Tym, którzy za wierzeniami starożytnych Greków zbyt nie przepadają, „Pieśń...” może spodobać się zdecydowanie mniej. Jeśli jednak ktoś bardzo by się uparł, to powieść Davida Almonda zaliczyć można do czegoś w rodzaju paranormal romance. Rozpatrując jednak przeczytanie tej książki pod tym właśnie względem, nie oczekujcie drugiej „Akademii wampirów”.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa.

Tytuł: "Pieśń dla Elli Grey"

Autor: David Almond


Tłumacz: Karol Sijka
 
Wydawca: Wydawnictwo Zielona Sowa 


Rok wydania: 2017

Liczba stron: 299 [7]


ISBN: 978-83-8073-241-4


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★☆☆*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  wynosi od jednej do pięciu gwiazdek.

PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie!Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne.
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".


0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...