poniedziałek, 22 maja 2017

PRZEDPREMIEROWO: "Ostrze zdrajcy"

Już w środę premierę będzie miała najnowsza książka Wydawnictwa Insignis – „Ostrze zdrajcy”, czyli powieść z cyklu „Wielkie Płaszcze” stworzoną przez Sebastiena De Castella. Jak zapewnia Conn Iggulden na okładce – „Ostrze” jest piekielnie dobrą książką. A jak mnie się podobała?

Główny bohater powieści De Castella – Falcio val Mond, żyje w królestwie, podzielonym na mniejsze księstwa zarządzane przez wielu innych książąt. Krajem włada jednak król, który ma największą moc sprawczą. Przez wiele lat w królestwie panowała okrutna monarchia, wszystko zmienia się, gdy na tron zasiada nowy król – Paelis. Można by rzec, że mężczyzna, choć był potomkiem poprzedniego władcy, zostaje głową kraju praktycznie przypadkowo. Jednak ku zdumieniu mieszkańców królestwa, nowy władca wydaje się całkowicie różny od jego ojca czy dziadka. Paelis okazuje się nie tylko mądry i rozważny, ale także honorowy i sprawiedliwy. Pragnie zrewolucjonizować kraj, w którym dominuje brutalność i łapówkarstwo. Powołuje Wielkie Płaszcze – grupę mężczyzn i kobiet, które strzec mają królewskich praw i edyktów. Na pierwszego kantora powołuje swojego przyjaciela, Falcia. Niestety, zjednoczenie kraju podzielonego przez książąt, nie jest łatwe. Każdy gród i wioska należące do książąt, muszą przestrzegać praw ustanowionych przez panów. Pomysły nowego króla i brak jego poparcia w stosunku do bestialskiego traktowania mieszkańców, sprawia, że wkrótce wśród szlachty zawiązuje się spisek, który ostatecznie skutkuje zabójstwem króla. W państwie zapanowuje anarchia, jednocześnie książęta rozwiązują niewygodną instytucję, jaką są Wielkie Płaszcze. Jedynie Falcio  wraz z dwójką pozostałych przy życiu przyjaciół, postanawia żyć zgodnie z wcześniej wyznawanymi zasadami. By przeżyć, mężczyzna często wraz ze swoimi kompanami trudni się jako ochrona dla karawan, lordów i szlachty. Kiedy podczas jednej z misji ich pracodawca ginie, a oni zostają niesłusznie oskarżeni o jego zabójstwo, muszą walczyć o swoje życie. I to dosłownie! 
Wkrótce udaje im się zatrudnić jako ochrona karawany, która przewozi niezwykle ważną osobistość. Jak jednak można się domyślić, los nie ma zamiaru Falciowi sprzyjać. Okazuje się, że on i jego przyjaciele – Brasti oraz Kest, zostają uwikłani w kolejny spisek, mający doprowadzić do koronacji osobę, która zniszczy wszystko to, co budował Paelis. Mężczyźni będą musieli wybrać: czy żyć jako zdrajcy w dostatku, czy może sprzeciwić się książętom. Za nim to jednak zrobią, Wielkie Płaszcze nie jeden raz będą zmuszeni dosięgnąć rapierów noszących przy boku. Tylko czy uda mu się wyjść cało z wszystkich opresji? 

Kiedy otrzymałem propozycję zrecenzowania „Ostrza zdrajcy”, nie byłem do końca przekonany, czy warto sięgnąć po ten tytuł. Było na tyle wcześnie, że na blogach ani na stronach księgarń nie znajdowały się żadne opinie na temat powieści Sebastiena De Castella. Ostatecznie, zachęcony zabawnym opisem i naprawdę dobrymi notami, które przyznano na GoodReadsie wersji amerykańskiej, zamówiłem egzemplarz. Zacząłem czytać „Ostrze...” z dużą dozą niepewności, a może nawet niechęci, obawiając się powieści o dość mozolnej akcji i całkowicie nieinteresującej fabule. 
Szybko jednak zmieniłem zdanie, gdyż jak się okazuje, książka De Castella to naprawdę niezwykła historia! Napisana w bardzo zabawny sposób, w którym autor posługuje się dość specyficznym rodzajem humoru. W związku z tym, w „Ostrzu zdrajcy” nie brakuje zabawnych dialogów, ale także fragmentów, w których świetnie można wyczuć sarkazm i cynizm. 
Sam główny bohater, chociaż jest waleczny i pewnie nieziemsko przystojny, przypomina życiową fajtłapę. Samo jego imię wydaje się przecież niezbyt poważne. Postacie Kesta czy Brastiego także są przerysowane, wyśmiewając znane wszystkim modele walecznych rycerzy. U panów tych zobaczymy oprócz cech prawdziwego, mężnego wojaka, także cechy komiczne i zupełnie niepasujące do honorowego ideału mężczyzny. Bohaterowie potrafią przekląć czy podwędzić swojemu pokonanemu przeciwnikowi złote talary. Warto też wspomnieć, że modlą się też do bóstw, które odpowiedzialne są, na przykład, za prowadzenie domów publicznych! 

Fabuła wydaje się spójna, a akcja niezwykle szybka i w żadnym momencie nie wydawał mi się nużąca. Co więcej, mimo że konstrukcja wydarzeń w powieści De Castella może przypominać inne podobne, to wydaje mi się, że historia De Castella nie jest nazbyt wtórna czy naśladowcza.  Drobne niedoskonałości przysłania chociażby wspomniany wyżej humor czy naprawdę ciekawe przedstawienie fabuły. I choć po drodze gubi się nieco pewien bardzo ważny wątek powieści, to ostatecznie nie można stwierdzić zaburzoną konsekwencję zdarzeń.

„Ostrze zdrajcy” zostało wydane w Polsce po trzech latach od daty jej pierwszego wydania za granicą. Na polskim rynku znajdziemy tę powieść dzięki Wydawnictwu Insignis. Jest to pierwsza część serii, która aktualnie zawiera cztery tomy. Przekładem książki zajął się Paweł Podmiotko. Za redakcję i korektę odpowiedzialni są Tomasz Porębski, Piotr Mocniak i Dominika Pycińska.  Projekt okładki stworzyła firma Buerosued.  Łącznie, powieść ma około 415 stron, a oprawa jest miękka ze skrzydełkami. Cena detaliczna książki wynosi 36 zł. 

Wbrew pozorom, „Ostrze zdrajcy” nie jest tytułem nazbyt wymagającym. Powieść tę czyta się przyjemnie, bez większych kłopotów. Historia autorstwa De Castella posiada wszystko to, czego czytelnik szuka w lekturze: niezwykłą i fascynującą fabułę, pełna jest humoru, a po przeczytaniu pragnie się kolejnej części. Co więcej, „Ostrze zdrajcy” spodobać może się także tym, którzy nie są wielkimi miłośnikami fantastyki!

Za przedpremierowy egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Insignis.


Tytuł: "Ostrze zdrajcy"

Autor: Sebastien De Castell


Tłumacz: Paweł Podmiotko
 
Wydawca: Wydawnictwo Insignis


Rok wydania: 2017

Liczba stron: 414 [8]


ISBN: 978-83-65315-99-1


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★★★*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  wynosi od jednej do pięciu gwiazdek.

PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie!Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne.
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".


0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...