sobota, 13 maja 2017

"Tysiąc pięter"

Na rynku z każdym kolejnym rokiem pojawia się coraz więcej książek dla dzieci i młodzieży. Ich poziom bywa różny, niektóre wypadają lepiej, inne nieco gorzej, aczkolwiek można z całą pewnością powiedzieć, że praktycznie każdy nastolatek znajdzie dziś coś dla siebie. „Tysiąc pięter” to młodzieżowa powieść obyczajowa, której akcja dzieje się w przyszłości. Jak sprawdza się taka mieszanka młodzieżówki z dystopią?

Jest rok 2118. Ludzie nie zaprzestają tworzyć nowych wynalazków, dlatego też w sercu Nowego Jorku powstaje Wieża. Budynek ten ma tysiąc pięter i jest to coś więcej niż tylko biurowiec czy wieżowiec z apartamentami. Wieża to praktycznie całe życie większości nowojorczyków. W budynku znajdziemy, oprócz miejsc pracy i mieszkań, także i ulice, parki, sklepy, kościoły i urzędy – wszystko, by zapewnić samowystarczalność Wieży. Jednocześnie Wieża odcięta jest od świata zewnętrznego – powietrze jest filtrowane, a okna hermetycznie zamknięte.  Mimo że na Ziemi nadal mieszkają ludzie, to właśnie mieszkanie w Wieży jest najbardziej pożądane. Wyznacza ono swego rodzaju status społeczny. Oczywiście, mieszkańcy podzieleni są na kasty – ci na najwyższych piętrach to osoby bardzo zamożne i mające dużą władzę, natomiast osoby zamieszkujące piętra niższe niż kondygnacja dwusetna, to zwykle robotnicy i pracownicy techniczni, którzy nie posiadają większych perspektyw na przyszłość.
Na ostatnim, tysięcznym piętrze,  wraz z rodzicami i starszym bratem, mieszka Avery. Na pierwszy rzut oka, dziewczynie nie brakuje niczego. A jednak mimo wielu zer na koncie, nastolatka ma wiele problemów osobistych. W szczególności cierpi na nieodwzajemnioną miłość. A właściwie odwzajemnioną, ale nie w taki sposób, jaki życzyłaby sobie tego Avery. Bo czy można zakochać się w… własnym bracie? Ta niepoprawna miłość przysporzy dziewczynie wiele problemów...

Avery obraca się jednak w kręgu przyjaciółek, wśród nich znajduje się Leda i Eris. Pierwsza z nich to dziewczyna, która nie zawsze mieszkała w Wieży. Jej rodzice musieli ciężko pracować, by Leda mogła zamieszkać na jednych z najwyższych pięter i uczyć się w prywatnej szkole. Jednak podobnie jak Avery, dziewczyna tkwi w dziwnym związku z chłopakiem, który w okrutny sposób ją wykorzystał. A po wszystkim zdaje się nią bawić. Nic więc dziwnego, że Leda popada w depresję, a co za tym idzie, zaczyna w dużych ilościach korzystać z niedozwolonych używek. Kiedy wraca z odwyku, zdaje się, że jej życie zostało poskładane na nowo. Jednak dawna miłość znów sprawi, że dziewczynie zawróci się w głowie... 

Jest też Eris – piękność, która całe swoje życie spędziła w blasku jupiterów i w elitarnych klubach sportowych. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że tak jak łatwo pieniądze można wydawać, tak równie łatwo można je bezpowrotnie stracić. Kiedy z luksusowego życia pozostają jej jedynie wspomnienia, dziewczyna nie potrafi poradzić sobie z nową sytuacją. Wkrótce poznaje jednak nową sąsiadkę, która być może pokaże jej pozytywy sytuacji, w której się znalazła. 

Nie tylko elity z wysokich pięter mają swoje problemy. Na niższych piętrach mieszkają  rodziny, które codziennie zmagają się z tym, by związać koniec z końcem. Rylin we wczesnym wieku została głową rodziny. Kiedy jej matka umarła, postanowiła, że zostanie opiekunem swojej młodszej siostry. Musiała porzucić swoje dotychczasowe życie, by podjąć pracę i zająć się siostrą. Codzienna egzystencja nie sprawia już jej jednak radości, dlatego też wraz z równie biednym chłopakiem, często chodzi na nielegalne imprezy w podziemiach Wieży. Kiedy jednak splotem okoliczności spotyka chłopaka z wyższych sfer, coś się zmienia. Rylin zastanawia się, czy to, co czuje do swojego obecnego chłopaka, to naprawdę miłość… 

Jest jeszcze ktoś – Watt to nastolatek mieszkający w rejonach Wieży podobnych do tych od Rylin. Po przeprowadzce do Wieży, jego rodzina zmaga się z poważnymi trudnościami finansowymi. Watt jest jednak wyjątkowo uzdolnionym chłopakiem. Szczególnie jeśli chodzi o elektronikę i informatykę. Dlatego też nastolatek często wykonuje niezbyt legalne usługi w sieci, a zarobione pieniądze dokłada do rodzinnego budżetu. Kiedy jednak otrzymuje nowe zlecenie, nie wie, że zmieni ono całe jego życie...

Wkrótce na szczycie Wieży, podczas jednej z imprez, dochodzi do morderstwa. Żaden z bohaterów nie wie jednak, jaką odegra rolę w tej historii.

Kiedy zamawiałem egzemplarz „Tysiąca pięter” do recenzji, naprawdę nie wiedziałem, czego mógłbym się spodziewać po kolejnej młodzieżówce wydawanej przez Moondrive. Nie miałem jednak zbyt wysokich oczekiwań, będąc przygotowanym na kolejną wtórną książkę o nastoletniej miłości. A jednak autorce udało się mnie bardzo pozytywnie zaskoczyć, gdyż jak się okazuje, „Tysiąc...” wypada naprawdę ciekawie na tle mdłych romansów czy schematycznych pseudothillerów. Katharine McGee napisała powieść, która jest dość przyjemnym połączeniem dystopii z powieścią obyczajową. Znajdziemy w niej wszystko to, czego typowa nastolatka szuka w lekturze – śmierci, zakazanej miłości, a także problemów, z którymi zmagają się młodzi. Pisarka jednak nie serwuje tego w przesadzony wulgarny lub też całkowicie infantylny sposób, a za to w bardzo przystępnej formie. Swoje postacie stworzyła na zasadzie kontrastów, jednocześnie bardzo dokładnie ich opisując. Każdy z bohaterów ma indywidualną cechę, którą autorka przedstawia dzięki dość spójnej narracji wieloosobowej. 
 
Powieść jednak nie jest tylko dobrą rozrywką, ale porusza także wiele tematów. Najważniejszym z nich jest z pewnością patologia wyższych sfer, czyli wszechobecna megalomania. McGee ukazuje tym nasz obecny świat i jego problemy. Widoczny jest więc też podział pomiędzy wyższymi sferami, średnią klasą robotniczą, a całkowitą biedotą. Idąc dalej tym tropem, zauważymy, że poruszony jest też temat narkomanii, konsumpcjonizmu czy zagrożeń, dotyczących życia w wirtualnym świecie.  Do powyższych dorzucić można kwestię mezaliansu społecznego, miłości kazirodczej i miłości do Boga. I choć o miłości jest bardzo dużo, to tak naprawdę z love story ma to niewiele wspólnego. Wychodzi to jednak tylko na korzyść dla tej powieści. 

Jednym z nielicznych minusów, jaki muszę przyznać „Tysiącu pięter”, jest to, że McGee prawdopodobnie nie przemyślała tego, jak wyglądać będzie jej świat za sto lat. W związku z tym przedstawiona wizja przyszłości, nie jest do końca spójna. Świat przedstawiony niewiele różni się od tego, co dziś widzimy za oknami. Jedyny element futurystyczny to Wieża, w której dzieje się większa część akcji. Reszta miejsc została potraktowana po macoszemu, dlatego też niektóre postacie nadal mieszkają w starych kamienicach wieku dwudziestego, jeżdżą też zwykłymi samochodami, a nie jak mieszkańcy Wieży, unoszącymi się nad ziemią pojazdami. 

„Tysiąc pięter” premierę miało 26 kwietnia. Powieść wydana została przez Wydawnictwo Otwarte pod znakiem marki Moondrive. Za przekład z języka angielskiego odpowiedzialny jest Mariusz Gądek. Opiekę redakcyjną nad powieścią sprawowała Agnieszka Urbanowska, natomiast projektem okładki zajęła się Eliza Luty. W wersji papierowej, „Tysiąc pięter” to około 415 stron. Cena detaliczna wynosi 36,90, dostępny jest także ebook. 

„Tysiąc pięter” to powieść niepozorna – okładka jest dość stonowana, opis także nie jest wstrząsający. Mimo to książka ta potrafi naprawdę zaskoczyć. W recenzjach na GoodReads ktoś wspomniał, że powieść podobna jest do serii Sary Shepard „Pretty Little Liars”. Faktycznie, w książce McGee znajdziemy mnóstwo intryg i sekretów. Zgadzam się więc z tą opinią – „Tysiąc pięter” zdecydowanie spodoba się fanom „Słodkich Kłamstewek”, serialu „Plotkara”, a być może nawet i czytelnikom „Niezgodnej”. Ja natomiast z ręką na sercu mogę powiedzieć, że od dziś jest to jedna z moich ulubionych książek dla młodzieży.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Otwarte.

Tytuł: "Tysiąc pięter"

Autor: Katharine McGee


Tłumacz: Mariusz Gądek
 
Wydawca: Wydawnictwo Otwarte (Moondrive)


Rok wydania: 2017

Liczba stron: 414 [4]


ISBN: 978-83-7515-249-4


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★★★*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  wynosi od jednej do pięciu gwiazdek.

PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie!Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne.
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".


0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...