piątek, 16 czerwca 2017

"Konkurs na żonę"

Na początku maja w księgarniach pojawiła się nowa powieść obyczajowa – „Konkurs na żonę” autorstwa Beaty Majewskiej. I mimo że nazwisko wydawać może nam się całkowicie nieznane, twórczość autorki „Konkursu…” na rynku wydawniczym dostępna jest już od kilku lat. Do tej pory książki autorki wydawane były tylko pod pseudonimem Augusty Docher  (trylogia „Wędrowcy” wyd. BIS, „Anatomia uległości” wyd. Lucky  [czerwiec 2017]). Jak czwarta powieść w dorobku pisarki ma się w stosunku do innych książek obyczajowych? 

Mimo często pojawiającego się smogu, Kraków to miasto dla wielu bardzo urokliwe. Szczególnie dla przyjezdnych z małych miasteczek i wsi, którzy zamieszkując w grodzie Kraka, dopiero poznają smak miejskiego życia. Łucja Maśnik z rodzinnego Podola przeprowadza się do wielkiego miasta z powodu rozpoczęcia nauki na Uniwersytecie Jagiellońskim. To kolejny etap życia dla młodej kobiety, która jest nie tylko wzorową studentką, ale także i niezawodną przyjaciółką. Jak to jednak u studentów bywa, grubość portfela Łucji także nie jest zbyt imponujący. 

Wkrótce po uczelni roznosi się wiadomość o konkursie organizowanym przez zewnętrzną firmę. Zadanie konkursowe? Należy stworzyć pracę na temat tego, jaka według autora pracy ma być idealna żona, a jaki idealny mąż.. Do wygrania natomiast było nawet 1000 zł, nic więc dziwnego, że dziewczyna zdecydowała się spróbować. Nie zdawała sobie jednak sprawy, że jeden artykuł wywróci jej życie do góry nogami. 

Hugo Hajdukiewicz jest natomiast prawnikiem, któremu niczego nie brakuje. Mieszka w drogim apartamencie, jada w prestiżowych restauracjach, a po ulicach jeździ szybkimi samochodami. Niestety, spora część pieniędzy nie należy do niego, a do jego zmarłego wuja. Aby Hajdukiewicz mógł dysponować majątkiem, przed ukończeniu trzydziestu lat, musi założyć rodzinę. Kiedy tradycyjne sposoby poznania partnerki zawodzą, mecenas wpada na pomysł zorganizowania konkursu na żonę. 

Mimo że Hajdukiewicz wraz z przyjacielem układa plan znalezienia sobie drugiej połówki, która sprawić ma, że fortuna pozostanie na jego koncie, nie zdaje sobie sprawy, że miłość i uczucia nie opierają się na zimnej kalkulacji. Podobnie zresztą jest z samymi kobietami, kiedy bowiem panna Maśnik wkroczy w jego życie, nic już nie będzie takie jak dawniej. 

On – budzący powszechne poważanie, bardzo przystojny biznesmen.  Ona – dziewczyna pochodząca z małej wioski, zagubiona w dużym mieście, przykładna studentka. I jak można się domyślić, miłość pomiędzy bohaterami. Przyznajcie sami, że pierwsze nasuwające się Wam skojarzenie, dotyczy pewnej serii książek dla dorosłych. To nic dziwnego, przecież po wielkim sukcesie „Pięćdziesięciu twarzy Greya”, na półkach księgarń zaroiło się od podobnych historii. Jednak czy w powieści o okładce pełnej bladoróżowych płatków i z ukrytym w słoiczku pierścionkiem znajdą się sceny pełne brutalnych scen seksu? Powieść Majewskiej to obyczajówka, więc nie, na całe szczęście nie. 

Autograf zdobyty podczas WTK
„Konkurs na żonę” to, mimo opisu z skojarzeniem dotyczącym erotyku, historia napisana w dość lekki i delikatny sposób. Trudno powiedzieć o niej, że jest pisarskim odkryciem czy wzbudza niesamowicie wiele emocji i doprowadza do rozpaczy, bo tak w moim przypadku nie było. Jednak nie interpretujcie tego jako zarzut, to jedynie element „Konkursu…”, który cechuje się dość prostą, ale dobrze rozplanowaną i przemyślaną fabułą, bez zbędnych ckliwych momentów, które często przypominają farsę. Książka Majewskiej jest po prostu dość ciekawą i miłą obyczajówką osadzoną w polskich realiach.

Pisarka w swojej książce stworzyła jednak album ludzkich twarzy poprzez wykreowanie wielu bohaterów reprezentujących różne poglądy i sposób życia. Zaczynając od przecież tak różnych od siebie głównych bohaterów, przez ciotki, babki i kuzynki ze wsi, które swój świat widzą jedynie przez pryzmat zajmowania się gospodarstwem, kończąc na dziewczynach z wyższych sfer, które z pamięci wymienią najnowszą kolekcję biżuterii Tiffany’ego. Majewska zrobiła to w dość zabawny sposób, ale jednocześnie uwidaczniając nadal widoczne  różnice pomiędzy „miastowymi” a tymi „ze wsi”.

Warto wspomnieć, że choć początkowo zachowanie głównej bohaterki, nierzadko do przesady naiwnej, często irytuje, a Hugon wydaje się zagubiony wobec swoich uczuć, ostatecznie powieść z odpowiednio zaaplikowaną dawką humoru i w składnie napisany sposób, czyta się naprawdę przyjemnie. Co ważne, ta powieść, choć dość krótka, ostatecznie nie jest historią stricte miłosną. To powieść traktująca o uczuciach i o wyborach, które decydują o naszym życiu. Bo to nie los i przypadek nami kierują, a my sami. 

„Konkurs na żonę” spokojnie przeczytać można w jeden wieczór, bez odczucia znużenia i zmęczenia nawet po całym dniu pracy. Ostatecznie, kiedy dochodzimy do ostatniej strony, pragniemy jeszcze więcej, tymczasem autorka każe nam czekać na kolejną część. Całe szczęście, że premiera drugiego tomu będzie miała miejsce już całkiem niebawem. 

Autor zdjęcia: Beata Majewska
„Konkurs na żonę” wydany został przez Grupę Wydawniczą Publicat, a konkretnie pod marką Książnica. Powieść premierę miała 10 maja, czyli prawie tydzień przed Warszawskimi Targami Książki, podczas których autorka przez dwa dni miała okazję spotkać się z fanami na stoisku Publicatu. 

Za redakcję książki odpowiedzialna jest firma Mag, natomiast korektą zajęła się Joanna Rodkiewicz. Okładki stworzyła Ilona Gostyńska-Rymkiewicz. Cena detaliczna książki to 29,90, „Konkurs na żonę” wynosi 304 strony, a oprawiony jest w okładkę miękką ze skrzydełkami. Powieść dostępna jest także w formie ebooka.  

Drugi tom historii Hugona i Łucji premierę będzie miał już na początku wakacji – piątego lipca i nazywać się będzie „Bilet do szczęścia”.

Podsumowując: może i „Konkurs na żonę” przypomina wiele podobnych obyczajówek, a nawet romansów, jednak sam koncept na fabułę i tytułowy konkurs wydaje się dość ciekawy. Powieść czyta się szybko, nie nastręcza trudności w odbiorze, a akcja w całości dzieje się w Polsce. Jeśli szukacie lektury przyjemnej, niewymagającej, a jednocześnie nie oczekujecie typowego romansu i sprowadzenia całej fabuły do momentu, w którym bohaterowie znaleźli się w łóżku – naprawdę warto zastanowić się nad zakupem czy wypożyczeniem.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat. 


Tytuł: "Konkurs na żonę"

Autor: Beata Majewska


Tłumacz: -
 
Wydawca: Książnica


Rok wydania: 2017

Liczba stron: 302 [4] [prebook]


ISBN: 978-83-245-8265-5


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★★☆*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  wynosi od jednej do pięciu gwiazdek.

PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie!Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne.
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".

0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...