piątek, 30 czerwca 2017

"Królewska Talia"

W maju premierę miało wiele naprawdę ciekawych powieści, od książek obyczajowych, przez kryminały, aż po fantastykę. Dziś mam okazję przedstawić Wam najnowszą książkę Marcina Mortki – „Królewską talię”, która zalicza się do ostatniego z wymienionych gatunków. Nie miałem okazji przeczytać jeszcze nic autorstwa tego autora, choć słyszałem na temat jego twórczości naprawdę wiele pozytywnych opinii. Jak podobał mi się ten tytuł? 

Mandylion to jedno z najmocniejszych państw pośród okolicznych krajów, które sąsiaduje z Wściekłym Morzem i rządzony jest przez króla. Kraj ten stał się potęgą dzięki współpracy króla z Radą Królewską złożoną z przedstawicieli poszczególnych mandyliońskich rodów. Każdy pradawny rodów specjalizował się w poszczególnych dziedzinach, wśród nich byli między innymi Hanstarowie, którzy cechowali się mądrością i roztropnością, Fulghamowie zajmowali się architekturą i budownictwem, a jednym z najważniejszych zadań rodu Tenketarów było pozyskiwanie siarki oraz zajmowanie się chemią i alchemią. Kraj pełen dostatku i spokoju został jednak nawiedzony przez Czerń – dziwną zarazę, która z każdym dniem przenosiła się w głąb kraju, a zachorowania na nią były coraz liczniejsze. Ani ród specjalizujący się w leczeniu, ani Hanstarowie nie byli w stanie znaleźć antidotum na Czerń, dlatego też król postanawia ewakuacje z ziemi mandyliońskiej. Wkrótce Mandylion rozpoczyna walkę o tereny za Wściekłym Morzem –  tereny należące do ludu Taliadu. Dzikie i enigmatyczne państwo szybko przegrywa starcie z żołnierzami mandyliońskimi, przez co zdrowi uciekinierzy znajdują nowe miejsce do życia. Jednak tak jak zaczyna się życie na nowym terenie, tak zaczynają się nowe prawa i nowe problemy. A cała wypracowane do tej pory zaufanie i pozycja lega w gruzach… 
 
Tankred pochodził z rodu Hanstarów, słynącej z niebywałej mądrości. Z tego też powodu Hanstarowie wybierani byli na najbardziej zaufanych królewskich doradców, co często denerwowało inne rody. Kiedy Czerń zabiera chłopakowi rodziców, okazuje się, że młody Hanstar niebawem zostanie głową rodu. Zgodnie z tradycją, wstępuje do Stalowych Dusz, posłusznych wojaków. Wkrótce jednak zostaje oskarżony o coś, czego nie zrobił. A osoby, którym ufał, starają się go zdyskredytować. Młodzieniec czuje, że coś jest nie tak. I postanawia się dowiedzieć co. 

Chłopak rozpoczyna podróż po ziemiach Taliadu, a z każdym kolejnym krokiem poznaje coraz więcej informacji dotyczących spisku, jaki zawiązały niektóre z rodów. Co więcej, okazuje się, że najważniejszy królewski artefakt – Królewska Talia – zaginął, a wraz z nim wszelkie rządzące królestwem prawa. Im więcej sekretów zacznie poznawać Tankred, tym jego życie staje się coraz bardziej zagrożone. Niebawem chłopak będzie musiał podjąć decyzję, która zmieni zarówno jego życie, jak i wszystkich innych rodów. 

Fantasy to specyficzny gatunek i tak, jak wielu ma zwolenników, tak równie duża ilość czytelników kompletnie nie lubi czytać książek z tego nurtu. „Królewska Talia” jest zdecydowanie powieścią przeznaczoną do zupełnie innej grupy odbiorców niż książki Mortki o Tappim. Okazuje się, że autor potrafi pisać naprawdę nieźle także i dla czytelników dojrzalszych, gdyż „Królewska Talia” spodoba się zarówno nastolatkom w wieku piętnastu lat, jak i starszym osobom, szukającym dobrej lektury.
Biorąc po raz pierwszy do ręki „Królewską Talię”, spostrzec można, że objętościowo powieść nie należy do najszczuplejszych. Ma ponad pięćset stron wraz z dodatkami, co niektórych, zwłaszcza tych początkujących przygodę z fantasy, czytelników, może nieco przerażać. Jednak tak naprawdę nie ma się czego obawiać, gdyż powieść Mortki jest niezwykle porywającą historią, która z pewnością pochłonie czytelnika bez reszty. 

W przeciwieństwie do wielu książek dystopicznych oraz paranormal fiction, Mortka w swojej książce tworzy świat całkowicie od nowa. Powieść utrzymana jest w stylu epoki średniowiecznej, mamy więc pochodnie, zamki, widły i lśniące rycerskie zbroje. Zastosowany język jest jednak stosunkowo prosty i choć jest trochę zarchaizowany, nawet młodszy czytelnik będzie umiał bez problemu zrozumieć tekst. Co trzeba przyznać, autor bardzo przyłożył się do ukazania świata przedstawionego – zadanie wykonane zostało w stu procentach, w bardzo przemyślany i dokładny sposób. Taliad został opisany bardzo barwnie i wyraziście, świetnie scharakteryzowane zostały także poszczególne mandyliońskie rody. Jedyne, czego brakowało mi w tej historii, to nieco szerzej opowiedzianej historii „zarazy” – dlaczego i jak Czerń dostała się do Mandylionu? Z chęcią przeczytałbym też nieco więcej na temat pierwotnego Mandylionu, czyli ojczyzny Tankreda.  

Niezwykle spodobało mi się także to, co znalazło się na samym końcu książki, a co stricte samą powieścią nie jest. Chodzi mi tutaj o dodatki – dodatkowe treści do książki. W przypadku „Królewskiej talii” było to drzewo genealogiczne Hanstarów, szczegółowa charakterystyka rodów Mandylionu oraz opis Taliadu sprzed aneksji przez Mandylion. 

Książki Marie Lu - seria "Malfetto"
oraz "Legenda" przetłumaczone zostały
przez Marcina Mortkę
Na uwagę zasługuje także kreacja bohaterów, a w szczególności tych drugoplanowych. Nieraz komiczne sceny doprowadzały do śmiechu, często rozładowując trudną sytuację, która akurat odbywała się w powieści. To właśnie przez trójkę gnomów, uśmiech nie schodził mi z twarzy do samego końca lektury. A naprawdę, początkowo nie podejrzewałbym, że będą to tak ciekawe postacie! 

Czytelnik poszukujący typowej książki fantasy, z pewnością będzie zadowolony, gdyż w powieści Marcina Mortki znajdzie wszystko to, czego szuka – elfów, gnomów, walecznych rycerzy, stare zamki, magiczne moce i mnóstwo tajemnic. Jeśli na co dzień nie czytacie fantastyki, a jednak „Królewska Talia” bardzo Was kusi – koniecznie spróbujcie przeczytać. Mogę się założyć, że większości z Was z pewnością się spodoba! 

Najnowsza książka Marcina Mortki, podobnie jak kilka poprzednich, wydana została przez Wydawnictwo Zielona Sowa. Premiera książka miała miejsce w maju, książka w sprzedaży była także podczas Warszawskich Targów Książki. Za redakcję odpowiada Anna Włodarkiewicz, natomiast korektą zajęli się Marcin Korbasiński, Teresa Zielińska i Halina Stykowska. Pochwalenia warta jest też ciekawa okładka oraz bardzo ładne ilustracje, które znajdują się w środku książki. Projekt okładki i ilustracji stworzył Paweł Zaręba. 

„Królewską Talię” zakupić można w oprawie miękkiej, bez skrzydełek. Książka zawiera około 510 stron, a cena detaliczna wynosi 39,90 zł. Fani czytania na e-papierze, książkę kupić mogą w formacie elektronicznym. 

„Królewska Talia” to jedna z tych książek, której bez wahania mogę wystawić ocenę na Goodreads. W tym wypadku jest to zdecydowanie pięć gwiazdek. Jednocześnie wstyd mi trochę, bo choć książki w przekładzie Marcina Mortki miałem okazję czytać, to samych powieści autorstwa tego pisarza już nie. Do dziś, gdyż po zapoznaniu się z „Królewską Talią”, wiem, że muszę koniecznie przeczytać kolejne części historii Hanstara oraz inne książki tego autora.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa.  

Tytuł: "Królewska Talia"

Autor: Marcin Mortka


Tłumacz: -
 
Wydawca: Wydawnictwo Zielona Sowa


Rok wydania: 2017

Liczba stron: 508 [6] 


ISBN: 978-83-8073-356-5


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★★★*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  wynosi od jednej do pięciu gwiazdek.

PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie!Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne.
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".

0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...