wtorek, 20 czerwca 2017

"Miłość niczyja"

Parę miesięcy temu na rynku wydawniczym pojawiła się powieść „Miłość niczyja” autorstwa Marii Jurkiewicz i Sławomira Bogackiego. Wydaje  się, że książek o podobnej tematyce na rynku jest już naprawdę wiele. Czy ten duet pisarski stworzył coś naprawdę wyjątkowego?
Anna to idealny przykład matki-polki. Jest dobrą żoną, na świat wydała potomstwo, a za punkt honoru postawiła sobie wychowanie swoje pociechy. Dla Ani to właśnie rodzina jest najważniejsza. Przynajmniej tak myślała, kiedy właśnie dla niej pozostawiła za sobą całą karierę i życie towarzyskie. Zdawałoby się, że kobieta osiągnęła to, o czym marzyła.  Mimo tego, Anna czuje się niespełniona i wykorzystywana.  Zamiast rodzinnej sielanki, Anka zatrudniona jest na pełen etat jako kucharka, niania i konserwator powierzchni płaskich. A przecież nie o takim życiu myślała, będąc pełną planów na przyszłość studentką. 

Morten jest w tym samym wieku co Ania, zmaga się jednak z zupełnie innymi problemami. Mężczyzna nie radzi sobie z rzeczywistością, jego problemy osobiste przytłaczają go każdego dnia. Nowy poranek nie przynosi ulgi a coraz więcej zmartwień. Istnieje tylko kilka powodów, dla których Morten w ogóle wychodzi z mieszkania. Jednym z nich jest supermarket, gdzie zaopatruje się w alkohol. Innym natomiast praca radiowca – to chyba jedyna część życia mężczyzny, która stwarza pozory normalności. Mówiąc do mikrofonu, przekazując ludziom muzykę, może być kimkolwiek, a nie jedynie sobą.  Biorąc jednak pod uwagę coraz poważniejsze uzależnienie mężczyzny, być może nawet i te fasady normalności mogą lec w gruzach.

Anna i Morten wydają się zupełnie różni, choć przecież łączy ich jedna wspólna cecha: są niezadowoleni ze swojego obecnego życia. Wkrótce przez splot zdarzeń spotykają się na jednym ze szkolnych zjazdów. Choć widzą się po raz pierwszy, wewnętrznie czują, że rozumieją się bez słów. Jednak czy Anna będzie umiała porzucić rodzinę na rzecz poznanego przed chwilą mężczyzny? Czy Morten jest w stanie zrezygnować z życia, które prowadził do tej pory – pełnego alkoholu, narkotyków i smutku? Czy połączenie się dwóch zranionych dusz to tak naprawdę dobry pomysł? 

Kiedy wybierałem książkę Jurkiewicz i Bogackiego, byłem do niej naprawdę pozytywnie nastawiony. Oczywiście, nie miałem zbyt dużych oczekiwań, liczyłem jednak na dość ciekawą historię z widocznym wątkiem romantycznym. Jednak, co tutaj dużo mówić, kiedy zacząłem czytać, cały czar prysł. „Miłość niczyja” jest historią, która mieści się na zaledwie 175 stronach, i choć czasem mniej znaczy więcej, to dla tej książki nie jest to zdecydowanie żaden plus. Romantycznej historii miłosnej jest mniej niż w „Pięćdziesięciu twarzach Greya”. Autorzy w swojej książce przedstawili dwie odrębne historie – zapracowanej kury domowej i bad boya w melancholijnym nastroju – które nijak się ze sobą łączą. Co więcej, tego, czego oczekiwać po opisie może czytelnik, wcale nie znajdziemy w książce, gdyż powieść kończy się właściwie na etapie rozwijania się akcji. Nie jest to nawet punkt kulminacyjny akcji, którym często książki są zakończone, by opowieść dokończyć w drugim tomie. Jest więc to historia gwałtownie przerwana, przez co czytelnik nie może dowiedzieć się, jak potoczyły się dalsze losy bohaterów. Jeśli w ogóle ma na to ochotę i dotarł do ostatniej strony. A to, wbrew pozorom, też niełatwa sztuka.

Podczas lektury często robię sobie przeróżne notatki, by pisząc recenzje, wiedzieć, na czym muszę się skupić. Jedna z nich dotyczyła złotych myśli, których w powieści Jurkiewicz i Bogackiego znajdziemy mnóstwo sentencji. Co więcej, z reguły wydają mi się one bardzo nonsensowne. Chyba że to po prostu ja nie potrafię odczytać ich symboliki…
- Ty się nie boisz, ty słabniesz, Ann. Wiesz dlaczego? Żyjesz pośród tych, którzy każdego dnia chcą ukraść kęs ciebie, nie dając nic w zamian.
- Teraz mnie przerażasz. Skąd to wiesz? Przecież mnie nie znasz, Morten.
- Czasem wszystko wiem, ale skąd… tego nie wiem.
"Miłość niczyja" © M. Jurkiewicz, S. Bogacki, Wydawnictwa Videograf 2016
Idąc dalej, można spostrzec, że książka napisana została w bardzo nieciekawy sposób. Czasem mówi się, że autor ma giętkie pióro czy tworzy swoje postacie w barwny i plastyczny sposób. Tutaj znów mamy duże braki, bo chociaż główni bohaterowie jakoś się bronią, to dialogi pomiędzy nimi są niezwykle drętwe. Bohaterowie więc używają pięknej, poprawnej polszczyzny prosto ze słownika. Dyskusja między postaciami, zamiast więc być pełna emocji, jest zwykle bardzo groteskowa.

„Miłość niczyja” wydana została przez Wydawnictwa Videograf. Redakcją książki zajęła się Anna Seweryn, natomiast za korektę odpowiedzialna jest Urszula Bańcerek. Projekt okładki stworzyła Pracownia WV. Powieść ukazała się w oprawie miękkiej bez skrzydełek, a łączna ilość stron, tak jak wspominałem, to 175. Książka Marii Jurkiewicz i Sławomira Bogackiego dostępna też jest w formie elektronicznej oraz w wersji mówionej. 

Lektura nie jest wymagająca, czyta się ją także stosunkowo krótko. „Miłość niczyja” posiada też dobrze opisanych głównych bohaterów, jednak to jedyne plusy dla tej powieści. Niestety, jak dla mnie, nie są one w stanie pokonać wszystkich innych mankamentów książki Jurkiewicz i Bogackiego. Nie była to satysfakcjonująca lektura, mimo pozytywnej oceny w sieci. Nigdy nie mów nigdy, może więc Wam się jednak spodoba?

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwom Videograf. 


Tytuł: "Miłość niczyja"

Autor: Maria Jurkiewicz i Sławomir Bogacki


Tłumacz: -
 
Wydawca: Wydawnictwa Videograf


Rok wydania: 2016

Liczba stron: 174 [4] 


ISBN: 978-83-7835-513-7


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★☆☆☆☆*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  wynosi od jednej do pięciu gwiazdek.



PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie!Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne.
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".

0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...