sobota, 3 czerwca 2017

"Zakładnik"

Pod koniec kwietnia, swoją premierę miała książka „Zakładnik” autorstwa Przemysława Borkowskiego. Jak się okazuje, autor, oprócz recenzowanego „Zakładnika”, napisał też pięć innych książek, występuje także w kabarecie. Jednak mimo wielu pochlebnych recenzji, ciekawego opisu i zachęt ze strony znajomych, nie miałem zbyt dużych oczekiwań wobec tego tytułu. Czy słusznie?  

Zygmunt Rozłucki jest psychologiem, pracującym w jednej z prywatnych poradni, leczącej w szczególności pracowników pobliskich warszawskich korporacji. Wbrew pozorom, a także mimo wykształcenia, Zygmunt nie jest zbyt szczęśliwym człowiekiem. Szybko stracił wszystkich krewnych, popadł w alkoholowy nałóg, przez co odeszła od niego także i żona. Nic więc dziwnego, że sam psycholog cierpi teraz na depresję, a jego przełożony doradza mu urlop wypoczynkowy.
Wkrótce jednak zostaje zaproszony, a raczej przymuszony, do wystąpienia w programie śniadaniowym jednej z czołowych stacji telewizyjnych w kraju. Terapeuta zostaje odpowiednio przygotowany i już ma wejść na wizję, kiedy do studia wpada uzbrojony mężczyzna. Napastnik blokuje wejścia i przetrzymuje zakładników, wśród których znajduje się dziennikarka – Karolina Janczewska.  No cóż, szczęście w nieszczęściu dla Rozłuckiego jest takie, że nie musi występować przed kamerą. Druga strona medalu jest jednak taka, że życie wielu osób znajduje się w rękach szaleńca z karabinem. Wymagania terrorysty są jednak dziwne – nie żąda okupu, a jedynie transmisję na żywo ze studia. Kiedy jego żądania zostają spełnione, zamachowiec zabija kilka osób, wygłasza niezrozumiały komunikat, po czym popełnia samobójstwo. Janczewska uchodzi cało z opresji, choć o wydarzeniach ze studia trudno będzie jej zapomnieć. A w szczególności dziwne zachowanie napastnika.
Wkrótce Janczewska rozpoczyna prace nad reportażem dotyczącym zamachowca, a współpracować z nią będzie nie nikt inny, jak Zygmunt Rozłucki. Duet dziennikarki i psychologa dowiedzieć będą się chcieli, co skłoniło mężczyznę do podjęcia tak desperackich kroków. Niebawem trop zaprowadzi ich w głąb Polski, a dwójka bohaterów będzie musiała dokładnie poznać przeszłość zamachowca, gdyż w tej historii pełno jest intryg i niewyjaśnionych spraw sięgających czasów PRLu.
Czy uda im się wyjaśnić tę tajemniczą sprawę? Czy podczas ich prywatnego śledztwa, nie narażą się na jeszcze większe niebezpieczeństwo niż atak w studiu telewizyjnym?
Tak jak wspominałem na początku, do lektury „Zakładnika” podszedłem nieco z przymrużeniem oka. Nie sądziłem, że książka o tak niepozornym tytule, mogłaby mnie w ogóle zaskoczyć. Dlatego naprawdę miło się zaskoczyłem po przeczytaniu, gdyż okazuje się, że Przemek Borkowski stworzył świetną sensacyjną powieść!  Autorowi nie można zarzucić, że jego historia jest nudna, a fabuła ciągnie się niczym makaron do spaghetti. Mimo że sama akcja nie szczególnie mrozi krew w żyłach, to powieść Borkowskiego czyta się w zawrotnym tempie.
Motyw terrorystyczny nie jest także zbyt oryginalny, ale chyba dzięki temu, że autor nie starał nam się wcisnąć historii rodem z amerykańskiego dreszczowca, tylko stworzył dość realistyczny, polski odpowiednik, fabuła nie wydaje się naśladowcza w stosunku do innych podobnych książek.
Idąc dalej, należy też wspomnieć o niezłym wykreowaniu bohaterów, którzy mimo siły i determinacji, borykają się z własnymi problemami, mający często dość nieciekawą przeszłość. Na dodatek każdy z nich ma od groma własnych sekretów i spisków, które tylko wzmagają chęć odkrycia prawdy na temat tej najważniejszej intrygi – dlaczego porządny facet zaczął strzelać w studiu? 
Thrillerów i kryminałów czytam stosunkowo sporo, dlatego czasem mogę porównać warsztat pisarski wielu autorów. Ostatnio zauważyłem, że im więcej autor wydaje, to zdarza się, że jego książki stają się bardzo podobne do siebie, a jednocześnie strasznie męczące.  „Zakładnik” jest natomiast pewnym „powiewem świeżości” na naszym wydawniczym rynku.  Jak wyżej wspominałem, autor nie amerykanizuję na siłę wszystkiego, co tylko można, pisze za to w dość ciekawy, wyjątkowy sposób, zachowując lekkość w stylu, a jednocześnie pozostając przy kryminalno-tajemniczej atmosferze. 

„Zakładnik” swoją premierę miał dziesiątego maja, a wydany został przez wydawnictwo Czwartą Stronę. Za redakcję odpowiada Hanna Trubicka, natomiast korektą zajęła się Alicja Laskowska. Opiekę redakcyjną sprawował Patryk Mierzwa. Projekt okładki stworzyła Magdalena Zawadzka. Powieść ukazała się w oprawie miękkiej ze skrzydełkami i ma łącznie około 454 strony. Cena detaliczna to 36,90 zł. Książka dostępna jest także w formie elektronicznej.
Z autorem miałem okazję chwilę porozmawiać podczas tegorocznych Warszawskich Targów Książki (cała relacja dostępna tutaj). Spotkanie autorskie odbyło się na stoisku Czwartej Strony w sobotę 20 maja.
Cieszę się, że Przemysław Borkowski oprócz pracy w Kabarecie Moralnego Niepokoju, znalazł chwilę, by stworzyć „Zakładnika”, bo zdecydowanie mu się to udało. To Liczę na kolejną powieść i mam nadzieję, że okaże się równie dobra, jak pierwsza wydana w Czwartej Stronie.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona. 


Tytuł: "Zakładnik"

Autor: Przemysław Borkowski


Tłumacz: -
 
Wydawca: Czwarta Strona


Rok wydania: 2017

Liczba stron: 453 [7]


ISBN: 978-83-7976-648-2


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★★★*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  wynosi od jednej do pięciu gwiazdek.

PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie!Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne.
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".


0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...