sobota, 29 lipca 2017

"Alcatraz kontra Bibliotekarze. Kości Skryby"

Brandon Sanderson to obecnie jeden z najpopularniejszych pisarzy fantasy. Amerykański autor cieszy się u nas niezwykłą popularnością dzięki powieściom fantasy tworzonych z myślą o dorosłym czytelniku. Na początku roku premierę w Polsce miała jednak pierwsza część historii Alcatraza Smedry’ego, czyli bohatera książek dla dzieci stworzonych przez Sandersona. Pierwszą powieść o złowieszczych bibliotekarzach przeczytałem na początku roku (tutaj dostępna jest recenzja tytułu) i naprawdę bardzo mi się podobała. Teraz skończyłem czytać tom drugi – „Alcatraz kontra Bibliotekarze. Kości Skryby”. Czy ta część okazała się równie ciekawa?

Alcatraz wie już, że tak naprawdę nie jest zwyczajnym chłopcem. No dobrze, może też nie należy do grupy czarodziejów z Hogwartu, ale umówmy się, bycie Smedrym to coś zupełnie lepszego. Chłopak wie, że jego ojciec żyje i bardzo go kocha. A przynajmniej ma taką nadzieję. Nie zmienia to jednak faktu, że Alctraz nadal nie wie, gdzie znajduje się jego tata...

W najbliższym czasie Alcatraz musi odwiedzić Wolne Królestwa. Chłopak nie może żyć dalej w krajach rządzonych przez bibliotekarzy, gdyż ci z powodu Piasku Raszida bez ustanku na niego polują. Nic więc dziwnego, że jak najszybciej musi uciec. Nie spodziewał się jednak, że będzie mu dane dotrzeć do Wolnych Królestw tanimi liniami lotniczymi. Jego dziadek jednak umówił się z nim właśnie na lotnisku. Zwykłym, zwyczajnym lotnisku, na którym pasażerowie w przepoconych koszulach z sieciówek odbierają swoje walizki z karuzeli bagażowej. Co oczywiste, dziadek Smedry znów się spóźnia, wkrótce jednak chłopak zaczyna się niepokoić, a w hali odlotów pojawiają się ludzie w podejrzanych, bibliotekarskich okularach… 

Niebawem chłopak dowiaduje się, że spóźnienie jego dziadka nie miało nic wspólnego z korkami na mieście. Mężczyzna bowiem podążył tropem swojego syna, który zaprowadził go aż do… Biblioteki Aleksandryjskiej! Jednej z najpotężniejszych bibliotek, do której nie zapuszczają się nawet ważni bibliotekarze z Ciszlandów.

Alcatraz dzięki wskazówkom domyśla się, że to właśnie w tym miejscu znajdzie nie tylko swojego dziadka, ale także i ojca. Wraz z przyjaciółmi i kuzynostwem postanawia wyruszyć w ich poszukiwanie. Nie zdaje sobie jednak sprawy, jakie może przynieść to skutki.

Tymczasem grupa bibliotekarzy cały czas będzie siedziała im na ogonie. Czy chłopakowi uda się odnaleźć ojca i dziadka? O czym chłopak dowie się w Bibliotece Aleksandryjskiej? I czym będzie musiał za to zapłacić?

„Kości Skryby” to powieść przeznaczone dla czytelnika w wieku około dwunastu lat. Co za tym idzie, książki o Alcatrazie Smedrym są napisane stosunkowo prostym językiem, a fabuła nie jest niepotrzebnie komplikowana. Autorowi nie przeszkadza to jednak w żadnym stopniu, gdyż stworzył naprawdę niebanalną historią.

Sanderson napisał powieść pełną błyskotliwych dialogów i zabawnych bohaterów, których podczas czytania trudno nie polubić. Bardzo pozytywnie nakreślony został w szczególności główny bohater, który pod względem osobowościowym jest najatrakcyjniejszą postacią w powieści.

Alcatraz nie jest najinteligentniejszym chłopakiem na ziemi, nie należy też do przystojniaków z deskami surfingowymi pod pachą ani nie gra na gitarze niczym Ed Sheeran. Jednak to właśnie dzięki narracji pierwszoosobowej Alcatraza oraz jego świadomości o swoich niedoskonałościach, książka naprawdę może się podobać. I chociażby wydarzenia opisywane przez narratora były niezmiernie nudne, to same postacie i narracja bronią całą powieść. 

Narracja Alcatraza jest dość subiektywna, ale jednocześnie niesamowicie śmieszna. Mimo że podobny sposób próbuje w swoich książkach utrzymać wielu pisarzy, to Sandersonowi przychodzi to z niezdefiniowaną lekkością i swobodą. Żarty i śmieszne gagi pojawiają się w odpowiednich momentach i rozładowują atmosferę, a słowa, które autor włożył w usta głównego bohatera, nie brzmią patetycznie czy sztucznie.

Jeśli czytaliście moją notkę na temat „Piasku Raszida”, to wiecie, że wspominałem tam, że w książkach Sandersona nie doszukacie się moralizatorskich treści i ważnych przekazów. Teraz, z biegiem czasu i po przeczytaniu drugiego tomu, chyba zmienię nieco zdanie.

Myślę, że faktycznie, książki te napisane zostały w taki sposób, dzięki któremu odbiorca czyta je z łatwością i na wielkim luzie. Jednak oprócz tego, że przez lekturę nowej książki Sandersona zdecydowanie wzrasta nasz poziom endorfiny, to „Kości Skryby” delikatnie poruszają także m.in. tematy dotyczące więzi rodzinnych, przyjaźni i zaufania.

Podczas czytania zauważyć też można, jak pisarz subtelnie puszcza oczko w stronę czytelników dorosłych i tych, którzy znają inną twórczość Sandersona. A to wszystko między innymi za sprawą wspominania o Sandersonie i jego beznadziejnych książkach przez narratora „Kości Skryby”. Co ważne, fakt, że powieść ta adresowana jest do młodszych czytelników, nie oznacza, że ci liczący nieco więcej wiosen przy książce będą się źle bawić. Jeśli podchodzicie do lektury z takim nastawienie, to z pewnością zostaniecie bardzo miło zaskoczeni!

Literaturze fantasy dla dzieci nie przyglądałem się nigdy z wielką fascynacją. Być może teraz właśnie jest odpowiedni moment, by to zmienić. Mimo to wydaje mi się, że spośród książek zbliżonych tematycznie do powieści Sandersona, „Kości Skryby” wypadają naprawdę bardzo dobrze. Jest to zabawna, inteligenta powieść, która ma bardzo jasne przesłanie: nawet wyśmiewany loser pewnego dnia zostać może podziwianym bohaterem.

Pierwszy tom historii o Alcatrazie wydany został przez Wydawnictwo IUVI. Podobnie ma się sprawa przy „Kościach Skryby”. Po trzech miesiącach od premiery pierwszego tomu, na półkach księgarń pojawiła się część druga. Mimo szybkości wydania, książka nie straciła na jakości. Myślę więc, że w tym miejscu trzeba zauważyć zasługi załogi wydawnictwa, bo odwalili kawał dobrej roboty.

Za redakcję książki odpowiada Katarzyna Kolowca-Chmura, korektą zajęła się Katarzyna Kierejsza. Na poszczególnych stronach w powieści znajdują się też dość ładne ilustracje autorstwa Hayley Lazo. Projekt okładki stworzyła Katarzyna Fus. Podobnie jak przy pierwszym tomie, tak i teraz polska wersja okładki niezmiernie mi się podoba. Oprawa książki jest miękka ze skrzydełkami i wytłoczonymi literami. Na powieść składa się około 320 stron, a cena okładkowa wynosi 29,90 zł.

Podsumowując – „Alcatraz kontra Bibliotekarze. Kości Skryby” to po prostu świetna książka dla młodzieży. Idealnie sprawdzi się jako lektura podczas wakacyjnych podróży czy letnich wieczorów. Nierzadko zdarza się, bym kompletnie nie miał zastrzeżeń co do recenzowanego tytułu. Tym razem bez żadnych wątpliwości mogę przyznać pięć zasłużonych gwiazdek. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu IUVI.  
  
Tytuł: "Alcatraz kontra Bibliotekarze. Kości Skryby"

Autor: Brandon Sanserson


Tłumacz: Jacek Drewnowski
 
Wydawca: Wydawnictwo IUVI


Rok wydania: 2017

Liczba stron: 316 [6]


ISBN: 978-83-7966-035-3


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★★★*

*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  wynosi od jednej do pięciu gwiazdek.

PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie!Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne.
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".

0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...