wtorek, 25 lipca 2017

"Czarna Madonna"

Tydzień temu premierę miała najnowsza książka jednego z aktualnie najchętniej czytanych autorów w Polsce – Remigiusza Mroza. „Czarna Madonna”, bo oczywiście o tym tytule mowa, wzbudzała już kontrowersje, zanim została w ogóle oficjalnie zapowiedziana. Szczególnie wśród czytelników, dla których wiara jest jednym z bardzo ważnych aspektów życia. Z nieskrywaną ciekawością zabrałem się za tajemniczą „Czarną Madonnę”. Co z tego wynikło?
 
Filip od dawna miał jasno postawione cele w życiu. Był księdzem i wydawać by się mogło, że nic nie może go zaskoczyć. Wszystko zmienia się, gdy mężczyzna poznaje Anetę, w której się zakochuje i dla której postanawia zrzucić koloratkę. Mimo porzucenia posługi kapłaństwa, Filip nie rezygnuje ze swojej wiary. Nadal chodzi na msze święte i stara się żyć zgodnie z bożymi przykazaniami. 

Ze swoją narzeczoną Anetą postanawia wybrać się nawet w podróż do Ziemi Świętej. Komplikacje w pracy sprawiają, że kobieta wylatuje z wrocławskich Strachowic sama, a jej partner dołączyć ma do niej później. W środku nocy Filip dowiaduje się jednak, że samolot, na którego pokładzie leciała Aneta, nie wylądował na lotnisku docelowym. Co więcej, wieże kontrolne straciły kontakt z maszyną, a ostatni znany punkt lokalizacji samolotu znajduje się w okolicach… Morza Śródziemnego. Najbardziej prawdopodobną wersją według telewizyjnych ekspertów była katastrofa boeinga. 
Filip ma jednak nadzieję, że samolot jakimś cudem ocalał. I być może ma rację, gdyż niespodziewanie sygnał samolotu zostaje odnotowany w dwóch nowych, bardzo odległych punktach. A wszystkie trzy miejsca, połączone ze sobą, tworzą heksagram…

Były ksiądz zaczyna nabierać podejrzeń, że sprawa nie jest tak oczywista, jak wszystkim się wydaje. Tym bardziej że porwany boeing związany jest z innymi samolotami i katastrofami lotniczymi. A kluczem do rozwiązania zagadki może być jedna z najstarszych ksiąg świata – Biblia.

Wkrótce Filip na własnej skórze przekona się, że mimo nauki w seminarium, o wielu rzeczach zwyczajnie nie ma pojęcia. I chyba lepiej byłoby dla niego, gdyby tak zostało. Jak jednak można się domyślić, były wikariusz za wszelką cenę będzie pragnął odzyskać równowagę w swoim życiu. Czy jednak będzie to możliwe, gdy cały świat ogarnie swego rodzaju… apokalipsa?

Na samym początku, zanim zakupimy „Czarną Madonnę” i zaczniemy ją czytać, musimy zastanowić się, czy ta książka naprawdę jest przeznaczona dla nas. Bardzo często znajomi pytają mnie o to, jaką książkę powinni przeczytać. Co z tego, co recenzuję na blogu, mógłbym właśnie im polecić. Otóż sprawa nie jest tak trudna, jak mogłoby się wydawać. Zanim zabierzecie się za lekturę nowej książki Mroza, musicie być zwyczajnie świadomi, że jeśli naprawdę jesteście bardzo wierzący, a fikcja literacka dotycząca Boga i wiary jest dla was nie do przetrawienia, nie możecie zabrać się za czytanie tej książki. W innym wypadku istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że po pięćdziesięciu stronach zaczniecie kręcić nosem i odreagowywać pisząc krytyczne posty na swojej facebookowej tablicy. 

Zawsze staram się pokazać to na przykładzie romansów. Jeśli nie lubicie literatury kobiecej, a wolicie książki historyczne, to dlaczego zabieracie się za „Pięćdziesiąt twarzy Greya”? Spróbujcie pomyśleć na podobnej zasadzie podczas wyboru „Czarnej Madonny”. Tym samym, sami nie zrobicie sobie krzywdy, a przez fanów Mroza nie zostaniecie odebrani jako „bezwzględni hejterzy”. 

Powracając jednak do kwestii religii – to tak, właśnie chrześcijaństwo i wiara w Boga jest tematem przewodnim w najnowszej powieści Remigiusza Mroza. Ku mojemu zaskoczeniu i w przeciwieństwie do pewnych negatywnych opinii na blogach recenzenckich, nie wydaje mi się, by autor w sposób szczególny negował wiarę katolików czy też całkowicie przekręcał znaczenia słów biblijnych. Dla każdego z nas kwestia uczuć religijnych jest indywidualna. Ja  w żadnym razie nie poczułem się urażony ani też nie odrzuciło mnie z powodu jakiejś szczególnej profanacji rzeczy świętych. Dlatego też, w mojej opinii, zdecydowanie nie można zarzucić Mrozowi, że obraża on uczucia religijne. 

Należy pamiętać, że oprócz tego, że dla wierzących Biblia jest Pismem Świętym, to dla wszystkich z nas jest to także tekst kultury. Dlatego autorzy od lat korzystają i czerpią z niego garściami. Jeśli więc na podstawie Biblii tworzyć mógł chociażby Baczyński, to dlaczego zabraniamy tego będącym obecnie „na fali” pisarzom? Dlaczego uczymy w szkołach o apokryfach, a sami z góry negujemy fikcję literacką na kanwie Biblii?

Wiele nawiązań w „Czarnej Madonnie” do Biblii to jedna sprawa. Inna jest taka, że najnowsza książka Mroza to swego rodzaju horror, którego właściwie można zaliczyć nawet do paranormal fiction. W powieści przewijają się więc tematy od opętania, przez przywoływanie duchów, aż po wizje i podróże w czasie. Problem polega na tym, że w pewnym momencie nie wiadomo właściwie, co narrator chce w tej powieści nam przekazać. Natłok wszystkich złowieszczych elementów sprawia, że owszem, początkowo możemy poczuć gęsią skórkę, natomiast po jakimś czasie zaczynamy gubić się w tych wszystkich wątkach, które Mróz wprowadza w „Czarnej Madonnie”. 

Pomimo tego, że książek Remigiusza Mroza czytałem już paręnaście, to nie mogę powiedzieć, że jego powieści czyta mi się źle. Wiadomo, niektóre z tytułów są lepsze, a niektóre gorsze. Mimo to autor pisze w sposób naprawdę prosty, a zarazem ciekawy. Robi to w tak dobry sposób, że książkę taką jak „Czarna Madonna” można przeczytać w jeden wieczór. Oczywiście, ze względu na liczbę stron i tematykę, nie jest to zalecane. Ale co tam, ja też przeczytałem „na raz”! 

Lekkość Mroza to jedno, jednak coś całkiem innego tym razem przykuwało uwagę podczas czytania. Otóż horror Mroza momentami wydaje się niezwykle… filozoficzną powieścią! Nie wiem, czy to poruszana tematyka, czy może coś innego miało wpływ na autora podczas pracy nad książką, ale niektóre ze złotych myśli przypominają te ze zbiorów aforyzmów Paulo Coelho. Na dodatek nieco rozczarowujący, dla czytelnika, który kupuje książkę tylko po przeczytaniu opisu z okładki, może być fakt, że zaginiony Boeing 747 jest jedynie tłem dla wielu innych wydarzeń, a z katastroficznego horroru mamy tutaj naprawdę niewiele. 

Zazdroszczę też trochę Filipowi, który bez ustanku popija herbatkę Earl Grey, a wcale nie musi korzystać z toalety. Facet ma naprawdę spory pęcherz! Szkoda jednak, że w szkole nie przyłożył się do nauki matematyki, gdyż według Filipa (vel Berga), co miesiąc zabijanych jest „[…] średnio trzystu dwudziestu chrześcijan, czyli dziennie ginie ich około trzydziestu”… 

„Czarna Madonna” wydana została przez wydawnictwo Czwarta Strona, które należy do grupy Wydawnictwa Poznańskiego. Za redakcję odpowiada Karolina Borowiec, natomiast korektą zajęła się Magdalena Owczarek. Projekt okładki stworzył Dark Crayon, oprawa jest miękka ze skrzydełkami. 

Sugerowana cena detaliczna wynosi 39,90 zł, a powieść zawiera około 460 stron. Czytelnicy ebooków „Czarną Madonnę” kupić mogą także w formie elektronicznej. Jeśli natomiast chcielibyście poznać tę historię, jednocześnie jadąc samochodem, to możecie także nabyć audiobooka czytanego przez Krzysztofa Gosztyłę. 

Ostatecznie: jako horror, książka wypada dość średnio. „Czarna Madonna” zawiera jednak  pewne elementy, głównie te związane z siłami zła, przez co nie można przejść obojętnie wobec tego tytułu. Fabuła jest kontrowersyjna, niektórzy bohaterowie zachowują się czasem mało logicznie, a czytelnik może zgubić wątek. Mimo wszystko naprawdę warto. Chociażby po to, żeby później mieć nowe argumenty podczas kłótni z fanami Remigiusza Mroza…

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.  
  
Tytuł: "Czarna Madonna"

Autor: Remigiusz Mróz


Tłumacz: -
 
Wydawca: Czwarta Strona


Rok wydania: 2017

Liczba stron: 459 [6]


ISBN: 978-83-7976-710-6


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★☆☆*

*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  wynosi od jednej do pięciu gwiazdek.

PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie!Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne.
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".

0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...