niedziela, 13 sierpnia 2017

"Nothing less"

Już dobre parę lat temu na polskim rynku wydawniczym zaczęły pojawiać się książki, które reklamowano jako powieści new adult. Skierowane do wchodzących w dorosłość nastolatków książki, traktują o nich samych i o problemach, z jakimi wiązać może się dorosłość i odpowiedzialność. Na fali popularności tego rodzaju młodzieżówek, powstało wiele książek, które coraz bardziej przypominają powieści skierowane do dorosłego czytelnika. Niedawno miałem okazję przeczytać „Nothing less”, czyli kontynuację dylogii o Landonie Gibsonie autorstwa Anny Todd. Recenzja pierwszego tomu pojawiła się tutaj. Co myślę o kontynuacji tej młodzieżowo-erotycznej historii?

Życie Landona nadal zdaje się pełne problemów, których jeszcze miesiąc wcześniej nigdy by się nie spodziewał. Do chłopaka przyjechać ma jego przyrodni brat – Hardin. Sęk w tym, że Landon nadal nie ma pomysłu na to, co zrobić, by wizyta chłopaka nie sprawiła bólu jego współlokatorce, a zarazem byłej dziewczynie Hardina – Tessie. I choć przyjaciółka zapewnia, że to dla niej żaden problem, Landon wie, że obojętność i opanowanie emocji, wymaga od Tessy bardzo dużo wysiłku i samozaparcia.

Jednak oprócz sercowo-emocjonalnych spraw jego brata i Tessy, Landon zmaga się także z własnymi problemami uczuciowymi. I obiektami swoich westchnień… Chłopak czuje się szczęśliwy, gdy obok niego znajduje się Nora. Zabawna i niezwykle pociągająca koleżanka, mąci chłopakowi w głowie, a on sam nie może przestać o niej myśleć.

W jego życie wtrąca się jednak także dawna miłość – Dakota. Choć Landon wie, że ich związek dawno się zakończył, to wydaje mu się, że w pewnym sensie zarówno on, jak i była dziewczyna, nadal w nim tkwią. Dakota sprawia, że powracają do niego dobre wspomnienia z czasów, kiedy byli jeszcze razem. Jednak chłopak nie jest pewien, czy związanie się teraz z Dakotą, kiedy nie jest już nastolatkiem, jest dobrym pomysłem.

Choć każda z dziewczyn ma ogromny wpływ na chłopaka, on dla jednej z nich musi wyznaczyć konkretną granicę pomiędzy relacją intymną a tą zwykłą, platoniczną. Musi zdecydować, której może zaufać i przed którą może otworzyć własne serce.

Wkrótce Landon zacznie poznawać sekrety ukrywane przez Norę. Tymczasem życie Dakoty znów wywróci się do góry nogami. Na dodatek zaborczy Hardin będzie konsekwentnie próbował ponownie zdobyć zainteresowanie Tessy.

Jakie decyzje podejmie Landon? Co ukrywa przed nim Nora? Chłopak przekonuje się, że prawdziwe życie to nie tylko słodkie wypieki i namiętny seks…

Zanim zaczniemy czytać kolejną, nową książkę Anny Todd, to raczej nigdy nie powinniśmy czuć lęku czy obawy przed nieznanym. Choć to stwierdzenie wydaje się dość śmieszne, to prawda jest przecież taka, że przed lekturą z góry wiemy już mniej więcej, czego możemy znaleźć w powieści. „Nothing less” to kontynuacja historii o Landonie Gibsonie. O ile można zacząć czytać „Nothing more” bez lektury serii „After”, o tyle zrozumienie „Nothing less” bez przeczytania poprzedniego tomu jest kompletnie niemożliwe. Te dwie części są tak połączone, że czytelnik, chcąc czy nie, musi najpierw zaznajomić się z fabułą „Nothing more”. Drugi tom zaczyna się dokładnie w tym samym miejscu. Po lekturze odnosi się wrażenie, że autorka wcale nie napisała dwóch książek, tylko przedzieliła jedną powieść na pół, dzięki czemu powstała dylogia o Landonie.

Tak jak wspomniałem wcześniej, zabierając się za czytanie „Nothing less”, dokładnie wiemy, czego możemy się spodziewać: młodych, nieokrzesanych bohaterów, dramatów niczym w operze mydlanej i współżycia w różnych, dziwnych miejscach. I dokładnie to serwuje nam autorka – zwyczajnym love story, bez przeróżnych metafor czy puent. Jednak czy każda młodzieżówka musi nieść ze sobą jakiś przekaz? Jasne, że nie. I to jest jeden z niewielu plusów tej książki: Todd nie wciska nam na siłę powieści z moralizatorską fabułą, a zwykłą, prostą historię o młodych ludziach.

Niestety, tak jak przewidywalna może być fabuła, tak samo i Todd nie zmienia swoich nawyków i popełnia te same błędy. „Nothing less” pełne jest pseudoromantycznych momentów, które bardziej czytelnika rozbawią, niż podekscytują. Wydaje się, że autorka ma prawdopodobnie dość odmienne od reszty świata wyobrażenie romantycznych porównań:

„Jest taka ciepła, a jej ciało przypomina mi ciepłe noce w Michigan: utrzymującą się wilgoć i robaczki świętojańskie błyskające na podwórku. Nora przypomina mi zaskakującego i jasno świecącego robaczka. Nieprzeznaczonego do trzymania w słoiku. Nigdy nie pozwoli na to, by ktoś ją trzymał w słoiku”
Anna Todd, „Nothing less” str. 174, tł. Krzysztof Skonieczny, SIW Znak 2017

Tak, porównania do robaczków są niebywale seksowne. Skoro doszedłem już do tematów związanych z seksualnością, to tutaj pojawiają się kolejne ekscesy. Zastanawiające jest, do kogo Todd kieruje swoją książkę. Do dorosłych czy może jeszcze do osób w wieku trzynaście plus? Autorka sama też chyba do końca nie wie, gdyż bohaterowie jej książki w niektórych momentach są niezwykle dojrzali, jednak w innych… wstydzą się własnych narządów płciowych. Dlatego też, niestety, raz Landon uprawia seks przez ubrania (a pod koniec musi zmieniać spodnie z powodu lepkiej plamy w okolicach rozporka), natomiast czasem pożądanie bierze górę nad pruderią, a bohater swe uniesienia opisuje tak:

„[…] chwyta mojego kutasa, a ja czuję znajomą tęsknotę w dolnej części brzucha. Jęczę z pożądania, a ona ściska mocniej. Jej dotyk prawie boli, ale przyjemność jest silniejsza od bólu i sięgam w dół, by rozpiąć spodnie. Pomaga mi w tym, ściągając je”
Anna Todd, „Nothing less” str. 175, tł. Krzysztof Skonieczny, SIW Znak 2017

Jak widać, (nie)dziewczyna Landona musi mieć stalowy chwyt, skoro jej „dotyk prawie boli”. Na szczęście, jego partnerka nie jest chyba taka zła, skoro pomaga ściągnąć mu spodnie – przynajmniej tym razem ich nie zabrudzi. Bohaterowie swoim zachowaniem wzbudzają mnóstwo sprzeczności, co wiąże się z tym, że Todd wydaje się naprawdę niekonsekwentna.

Podobnie jak w pierwszym tomie, tak i teraz wydaje się, że postacie występujące w powieści, cierpią na hiperlibidemię. To właśnie seks jest najważniejszą wartością w książce Todd, dlatego też bohaterowie muszą spróbować go wszędzie – pieszczą się nawet w kuchni, podczas podgryzania kapusty. Jednocześnie, zastanawiające jest, co tak bardzo pociąga kobiety w Landonie Gibsonie, który prawdopodobnie w wyobraźni Anny Todd przybrał postać dresiarza Seby, gdyż chłopak niezwykle często ze swojej szafy wyciąga nowe pary dresów.

Podczas czytania uznałem także, że Landon to swego rodzaju bohater-kameleon. Chłopak dostosowuje się do każdej sytuacji, co sprawia, że ostatecznie wydaje się on dość nijaki. Według Todd, jest on zapalonym czytelnikiem, fanem sportu, smakoszem kawy i ciast, bogiem w łóżku i zacofanym technologicznie nastolatkiem. Niezłe połączenie, rzec by można, że być może nawet i hybryda. Ciekaw jednak jestem, czy autorka rzeczywiście zna podobnych ludzi renesansu.

Anna Todd raczy nas także błędami rzeczowymi. Na stronie 87 „Nothing less”, Nora zaprasza Landona do restauracji. Podczas rozmowy, kobieta wspomina o tym, że pewna knajpa ma lepsze opinie na Yelpie. Zdezorientowany Landon pyta całkiem na poważnie o to, czym jest cały ten Yelp. Tymczasem w „Nothing more” na stronie 265, chłopak mówi tak:
„Mam otwarte trzy okna [przeglądarki internetowej] – iTunes, pracę i Yelp. Od kiedy przeprowadziłem się na Brooklyn, korzystam z Yelpa prawie codziennie… poza tym razem, kiedy nawet nie sprawdziłem baru, do którego zaprosiła mnie Nora, co nagle sobie uświadamiam”
Anna Todd, „Nothing more” str. 265, tł. Krzysztof Skonieczny, SIW Znak 2017

Ciekawe jest też to, że nasi bohaterowie ani razu nie muszą pojawiać się na wykładach na uczelni, a Landon przecież tak pilnie studiuje pedagogikę. Sama postać Nory wydaje się zbyt przerysowana. Kobieta, parę lat starsza od Landona, często wypowiada deklaracje, po których sugerować moglibyśmy, że jest od chłopaka starsza nie o pięć, a o co najmniej piętnaście lat.

Być może wierni czytelnicy Anny Todd będą zadowoleni, aczkolwiek „Nothing less” okazuje się zdecydowanie gorsze niż „Nothing more”. Błędy rzeczowe i nieścisłości sprawiają, że powieść wydaje się napisana niechlujnie, natomiast niedojrzałe lub też protekcjonalne zachowanie bohaterów często irytuje.

Na dodatek „Nothing less” nie wnosi niczego nowego; jest młodzieżowym romansem z dość barwnymi opisami i mnóstwem slangowych określeń genitaliów. Pozostaje pytanie: czy to właśnie tego oczekują młodzi czytelnicy (czytelniczki?) w książkach?

„Nothing less” wydane zostało przez Społeczny Instytut Wydawniczy Znak pod marką OMG Books. Jest to najnowsza wydana w Polsce książka Anny Todd. Oprócz niej, na rynku możemy przeczytać także całą serię „After” i książkę „Imagines”. Opiekę redakcyjną nad tytułem sprawowała Alicja Gałandzij. Za przekład z języka angielskiego odpowiedzialny jest Krzysztof Skonieczny.

„Nothing less” utrzymane zostało w podobnej szacie graficznej jak pierwszy tom historii Landona Gibsona. Tym razem znów otrzymujemy książkę w oprawie miękkiej bez skrzydełek. Na powieść składa się około 370 stron. Cena detaliczna wynosi 36,90 zł. Powieść dostępna jest także w wersji elektronicznej.

Może i druga część przygód Landona nie jest zbyt zaskakująca, ale z pewnością sprawdzi się jako lekkie czytadło po wyczerpującym tygodniu. Trzeba być jednak przygotowanym na to, że „Nothing less” to nie książka wysokich lotów, a potknięć autorki jest tutaj naprawdę sporo. Chyba nie przesadzę, jeśli powiem, że zanim ktokolwiek zabierze się za czytanie, to musi przemyśleć, czy naprawdę ma wystarczająco mocne nerwy. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję SIW Znak.  
  
Tytuł: "Nothing less"

Autor: Anna Todd


Tłumacz: Krzysztof Skonieczny
 
Wydawca: OMG Books


Rok wydania: 2017

Liczba stron: 366 [4]


ISBN: 978-83-240-3682-0


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★☆☆☆*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  wynosi od jednej do pięciu gwiazdek.
 

PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie!Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne.
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".

0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...