wtorek, 29 sierpnia 2017

PRZEDPREMIEROWO: "Najlepszy powód, by żyć"


Całkiem niedawno miałem okazję przeczytać obyczajówkę wydaną przez Grupę Wydawniczą Publicat pt. „Konkurs na żonę” autorstwa Beaty Majewskiej, znanej także jako Augusta Docher. Okazuje się, że Docher w tym roku nie próżnuje, ponieważ już 27 września w księgarniach pojawi się kolejna powieść autorki, tym razem skierowana do młodszej grupy odbiorców. „Najlepszy powód, by żyć”, to książka z gatunku new adult. Jednak po ostatnich doświadczeniach z tą kategorią, miałem pewne obawy. Czy słusznie? 

Dominika Bąk ma szesnaście lat i chodzi do prestiżowej prywatnej szkoły. Jej rodzinie naprawdę się powodzi, a dziewczyna prowadzi życie, którego pozazdrościłaby jej niejedna rówieśniczka. Wydawałoby się, że dziewczyna wiedzie idylliczne wręcz życie. Zamienia się ono jednak w prawdziwy koszmar w ciągu jednego wieczoru. 

Dominika, bez wcześniejszych zapowiedzi, przychodzi do domu przed czasem. Miała zostać u przyjaciółki, jednak sprawy się skomplikowały i nastąpiła zmiana planu. Dziewczyna nie spodziewa się jednak, że w domu znajdzie ojca pijanego w sztok. Nie spodziewa się również, że jej własny tata, słaniając się na nogach, obleje ją benzyną i podpali… 

Kiedy dziewczyna trafia na oddział siemianowickiego szpitala, lekarze wiedzą, że nie jest dobrze. Podczas wypadku ponad pięćdziesiąt procent ciała uległo poparzeniu. Jeden kanister paliwa sprawia, że dotąd pełne marzeń i planów na przyszłość życie tej młodej dziewczyny zamienia się w walkę o przetrwanie kolejnego dnia. 

Dominika nie może pogodzić się z tym, jak wygląda jej ciało. Czuje się gorsza, a jej poparzona skóra ciągle daje o sobie znać. Jeszcze większy ból sprawia jednak dziewczynie fakt, że jej ukochany tato wylądował w więzieniu, a matka, zamiast niej, wybrała uzależnienie. Dominice nie pozostała nawet mała część życia, które wiodła przed wypadkiem. Nic więc dziwnego, że dziewczyna przypadkiem zażywa więcej leków niż powinna.

Niebawem trafia do szpitala, a stanem zdrowia Dominiki zajmuje się młody i, nie ma co ukrywać, przystojny doktor Tomasz Leśniewski. Lekarz jednak oprócz opieki zdrowotnej, zainteresowany jest także historią dziewczyny. Historią, którą będzie chciał wykorzystać w swojej pracy naukowej. Kiedy Leśniewski zacznie współpracę z byłą pacjentką, jego młodszy brat będzie chciał uwieść Dominikę. I choć Marcel zostaje potraktowany przez dziewczynę dość oschle, to nie zamierza się poddać. Chłopak nie należy przecież do osób miękkich.

Im bardziej Marcel zacznie nalegać, tym mniej niedostępna staje się Dominika. Tylko czy dziewczyna po przejściach będzie mogła zaangażować się w coś tak niestałego jak związek? Czy Domi ma w ogóle ochotę na to wszystko? I czy Marcel nie okaże się zwykłym podrywaczem?

Groźny wypadek, dziewczyna z dobrego domu, przystojny playboy oraz rodzące się uczucie. Brzmi banalnie, prawda? Taka z pozoru wydaje się najnowsza książka Augusty Docher – „Najlepszy powód, by żyć’. Na szczęście, jedynie z pozoru, gdyż autorka udowadnia, że wyglądająca tak bardzo schematycznie i oklepanie idea, może okazać się strzałem w dziesiątkę.

Pisarka wydała już powieści dla młodzieży, obyczajówki i powieść erotyczną. Wydawać by się mogło, że „Najlepszy powód, by żyć”, nie będzie w stanie w żaden sposób nas zaskoczyć. Tymczasem wygląda na to, że autorka jest w szczytowej formie, gdyż jej najnowszą powieścią new adult pokazuje zupełnie nowe oblicze.

Tym razem nie mamy do czynienia z nieco infantylnymi bohaterami, nadprzyrodzonymi mocami czy też bohaterkami lubiącymi klimaty BDSM. „Najlepszy powód…” to subtelna opowieść z bardzo pozytywnym przekazem mówiącym jasno, że każdy z nas zasługuje na szczęście.

Augusta Docher stworzyła Dominikę i Marcela jako dwie zupełnie różne osobowości. Na pierwszy rzut oka para ta kompletnie do siebie nie pasuje. On – czerpiący życie pełnymi garściami, zgodny z maksymą „carpe diem” idealny przedstawiciel epikureizmu. Ona natomiast to przedstawicielka stoicyzmu – pogrążająca się w swoim bólu i trzymająca nerwy na wodzy. A jednak, ta wybuchowa mieszanka sprawia, że „Najlepszy powód…” stał się niezwykle charyzmatyczną powieścią, która oprócz tego, że mówi o cierpieniu, jest także niezwykle ciepłą i radosną historią.
„Jezu, płyta jej się zacięła… Już nie dopytuję, o co chodzi. Trudno, jestem głupi i tyle, jeśli mowa o tych babskich humorkach. Ale jakby wszyscy faceci byli mądrzy, kto byłby durniem? ktoś przecież musi nim być, choćby dla porównania, no i wypadło na mnie…”
Augusta Docher, „Najlepszy powód, by żyć” str. 241, SIW Znak 2017

Zaryzykuję i powiem, że postać Marcela Leśniewskiego to chyba najciekawsza, najbardziej zakręcona i najzabawniejsza postać, jaką do tej pory spotkałem w powieściach. Młody mężczyzna nie jest typowym podrywaczem spod blokowiska czy władczym Christianem Greyem. Nie, Marcel jest nieco nieogarniętym życiowo chłopakiem, który nie zawsze wie, o co pretensje ma do niego wybranka serca i który robi wszystko, by zrealizować wytyczone sobie cele. Jednocześnie postać ta nie jest ani trochę męcząca – wręcz przeciwnie. Jej naturalność i niewymuszone prześmieszne gagi sprawiają, że opowieść Augusty Docher staje się jeszcze przyjemniejsza w odbiorze.
„Każdy popełnia błędy, każdy ma prawo do wybaczenia i szansy na naprawienie szkód. gdy kogoś kochasz, kochasz również mu wybaczyć”
Augusta Docher, „Najlepszy powód, by żyć” str. 349, SIW Znak 2017
Nowa powieść polskiej autorki w bardzo ładny sposób pokazuje też zachodzące zmiany w głównych bohaterach. Zarówno Dominika, jak i Marcel, dojrzewają dzięki prawdziwemu uczuciu – odwzajemnionej miłości. Nie można zapominać, że „Najlepszy powód, by żyć” to historia, która oprócz tego, że mówi o miłości, traktuje także o prawdziwym cierpieniu – tym fizycznym i tym związanym z ludzką psychiką. Każdy z bohaterów zmaga się z własnymi problemami i przeszłością. Mimo młodego wieku ciągną za sobą pewien bagaż doświadczeń i to właśnie przez pryzmat własnych błędów i przeżyć patrzą na teraźniejszość.

Motywem przewodnim jest oparzenie Dominiki. Historia dziewczyny wydaje się niezwykle przejmująca, tym bardziej biorąc pod uwagę fakt, że autorka wykreowała ten fragment powieści na podstawie prawdziwych wydarzeń. W połączeniu z tym lekkim love story, powstała opowieść kipiąca emocjami, które udzielają się także samym czytelnikom. Nie jest to zwyczajne, kioskowe romansidło, a pełna prawdy opowieść o młodych ludziach i ich problemach. Rezultat jest jeden – tej książki nie można zwyczajnie odłożyć na półkę, a historię Dominiki i Marcela zwyczajnie trzeba pokochać.

Tak jak wspominałem, „Najlepszy powód, by żyć” swoją oficjalną premierę będzie miał już za niecały miesiąc, 27 września. Na księgarskich półkach powieść pojawi się dzięki Społecznemu Instytutowi Znak. Tytuł ten, podobnie jak książki Anny Todd czy Anny Bellon, wydany zostanie pod marką OMG Books.

Książka pojawi się w sprzedaży w oprawie miękkiej w cenie detalicznej wynoszącej 37,90 zł. Na powieść składa się około 360 stron. „Najlepszy powód…” pojawi się także w wersji elektronicznej.

Nowa książka Augusty Docher jest niezwykłą powieścią, która nie tylko będzie umiała czytelnika rozbawić do łez, ale także i wzruszyć. Wynik jest taki, że bardziej wrażliwi odbiorcy będą zmuszeni zaopatrzyć się w naprawdę duże pudełko jednorazowych chusteczek! Najlepszy powód, by przeczytać? Może okazać nim się fakt, że zdecydowałem się zostać ambasadorem tego tytułu. „Najlepszy powód…” jest dla mnie jedną z najlepszych powieści, które czytałem tego roku! 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję SIW Znak.  
  
Tytuł: "Najlepszy powód, by żyć"

Autor: Augusta Docher


Tłumacz: -
 
Wydawca: OMG Books


Rok wydania: 2017

Liczba stron: 361 [3][prebook]


ISBN: 978-83-240-4638-6


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★★★*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  wynosi od jednej do pięciu gwiazdek.
 

PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie!Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne.
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".


0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...