poniedziałek, 7 sierpnia 2017

PRZEDPREMIEROWO: "Przeczucie"

Ostatnio na blogu recenzowałem szwedzki kryminał – „Sekrety Sztokholmu”. Wspominałem tam, jak wielką popularnością cieszą się u nas powieści tworzone przez Skandynawów. Niedawno otrzymałem niespodziewaną przesyłkę od wydawnictwa Znak, w której znalazł się przedpremierowy egzemplarz książki „Przeczucie”, czyli kryminału prosto z kraju kwitnącej wiśni. Japończycy znani są z bardzo dokładnej i wysokiej jakościowo produkcji często dość kosztownych rzeczy. A jak sprawdzają się ich kryminały? 

Nad stawem rybackim znalezione zawinięte w niebieską folię budowlaną obwiązaną sznurkiem zwłoki mężczyzny. Na miejsce przyjeżdża Reiko Himekawa – młoda pani komisarz z tokijskiej policji metropolitalnej. Po pierwszych oględzinach stwierdzić można z pewnością jedno: mężczyzna, zanim trafił nad jezioro, został poddany brutalnym torturom. 

Himekawa jest młodą policjantką z dość nieciekawą przeszłością. Mimo wszystko szybko zdobywa kolejne rangi w policyjnej hierarchii, a większość jej spraw kończy się sukcesem. Chociaż komisarz robi wszystko, co do niej należy, dochodzenie w sprawie morderstwa tkwi w martwym punkcie. Kobiecie, co prawda udaje się poznać personalia ofiary i jej znajomych, mimo to nie znajduje żadnego punktu zaczepienia. Nawet intuicyjnie nie potrafi wskazać potencjalnego motyw czy zabójcę. Wkrótce jednak znalezione zostają kolejne ciała… 

Z pojawieniem się nowych ofiar, do akcji wkracza także drugi zespół śledczych kierowany przez starego wyjadacza – Kensaku Katsumaty. Mężczyzna, mimo dłuższego stażu od Reiko, ma taki sam stopień co kobieta. Jest to tylko jeden z wielu powodów, dla których Katsumata nie cierpi młodej detektyw. Himekawa musi więc teraz nie tylko w stu procentach poświęcić się sprawie morderstw, ale jeszcze współpracować z nielubianym starszym kolegą. 

Kiedy pojawiają się nowe ciała, przełożeni chcą rezultatów, tymczasem detektywi błądzą niczym dzieci we mgle wśród nikłych śladów pozostawionych przez sprawcę. Czy Himekawie uda się dowiedzieć, kto dokonuje brutalnych morderstw w samym centrum Japonii?

Kiedy otrzymałem przesyłkę z „Przeczuciem”, ogarnęły mnie mieszane uczucia. Do samego końca miałem wątpliwości, czy japoński kryminał będzie tym, czego szukam w literaturze. Od pewnego czasu zauważyć można, że Japonia jest „na topie”. Nikogo nie dziwią dostępne na księgarskich regałach mangi czy też konwenty poświęcone japońskim animom. Niestety, ani japońska sztuka, ani zwyczaje, ani też język kraju kwitnącej wiśni, nigdy szczególnie mnie nie fascynował. Zamiast tego, zawsze wolałem kraje pełne śniegu Północy. Tym większe okazało się moje zaskoczenie, kiedy „Przeczucie” porwało mnie na prawdziwą, japońską jazdę bez trzymanki. A ja wcale nie narzekałem.

Tetsuya Honda stworzył powieść pełną niezwykle wyrazistych postaci, o konkretnie przypisanych cechach. Trzeba przyznać, że w powieści Hondy przewija się naprawdę masa bohaterów. Autor stara się nam każdego z nich dobrze opisać, co zdecydowanie mu się udaje. Jednakże wiąże to ze sobą pewne konsekwencje. Na lekturze zdecydowanie trzeba się skupić. W innym wypadku nazwiska bohaterów zaczną nam się mylić, co spowoduje, że całkowicie zgubimy się w fabule tej powieści.

Głównym atutem książki Hondy jest naprawdę dobrze skonstruowana intryga. To celowość i technika dokonywanych mordów jest najważniejszym wątkiem w tej powieści. Pisarz świetnie sprofilował swojego zabójcę, który nie jest anonimowym rzeźnikiem spod piątki – ma on pewną motywację i modus operandi, którego konsekwentnie się trzyma. Na dodatek wszystko praktycznie do samego końca pozostaje dla czytelnika – i śledczych – tajemnicą. Autor skąpi nam szczegółów, jednocześnie podsuwając bardzo małe, ale jakże ważne fragmenty układanki.

Jedną ze szczególnie skrajnych postaci jest Kensaku Katsumata, czyli antagonista głównej bohaterki. Wykreowany został on na postać, którą czytelnicy nie do końca polubią. Katsumata w powieści Hondy przedstawiony jest jako dość konserwatywny starszy pan, który tęskni za latami słusznie minionymi, na rozwiązanie języka serwuje zastrzyk nieopodatkowanej gotówki, a kobiety traktuje ostro i bardzo przedmiotowo. Za pomocą tego jednego bohatera, autor zdołał przedstawić hipokryzję Japończyków. Pisarz głośno mówi o obłudzie – o chęci uchodzenia za nowoczesnych i otwartych, a tak naprawdę nadal konserwatywnych i przywiązanych do hermetycznych tradycji. Autor na dodatek obnaża to, jak niewiele w Japonii znaczy równouprawnienie. Okazuje się, że szczególnie wśród Japończyków starszych wiekiem, głos kobiety liczy się niewiele więcej niż słowa dziecka. Choć zachowanie Katsumaty odrzuca, to jednocześnie daje sporo do myślenia.

Sama główna bohaterka zresztą też jest zaprzeczeniem typowego modelu kobiety z Japonii. Himekawa jest niezależną, pełną zapału młodą kobietą, która oprócz tego, że wygląda pięknie i młodo, to jest gotowa walczyć o siebie. Bohaterka potrafi wziąć życie w swoje ręce, co więcej, niejednokrotnie zachowuje się zdecydowanie lepiej niż ukazani w „Przeczuciu” mężczyźni. Reiko nie jest wątłą dziewczyną o jaskrawo kolorowych włosach i w nieprzyzwoicie krótkich spódniczkach, a doświadczoną komisarz, która świetnie poradzi sobie bez mężczyzny u boku.

Jednocześnie Tetsuya Honda w swojej książce stara się objaśnić zasady działania i funkcjonowania japońskich organów ścigania. Nie wiem, jak wygląda to z perspektywy Japończyków, aczkolwiek akurat dla mnie, wiele z panujących tam zasad jest zwyczajnie nie do zrozumienia. W moim odczuciu, przyłączanie do śledztwa kolejnych jednostek i wdrażanie ich od początku w sprawę, to działania po prostu bezsensowne. Oprócz tego Honda prezentuje w swojej książce także całkiem inne oblicze policji – te, w której nie liczy się dobro społeczeństwa, a własne statystki i rywalizacja pomiędzy funkcjonariuszami. Oczywiście, to, co wydał autor, jest fikcją literacką, jednak wydaje mi się, że przedstawiona przez niego rzeczywistość, niewiele odbiega od tego, co na co dzień może rozgrywać się na policyjnych komendach.

„Przeczucie” jest naprawdę porywającym kryminałem. Jednak oprócz tego, że książka Hondy zapewnia niesamowite wrażenia, to naprawdę sporo dowiedzieć można się o obyczajach tego nadal dość egzotycznego dla nas miejsca. Nie mówię, że po przeczytaniu tej jednej książki zostałem od razu ekspertem od kultury Japonii, jednak powieść sprawiła, że zainteresowałem się tematami, którymi do tej pory w ogóle się nie interesowałem.

„Przeczucie” swoją oficjalną premierę mieć będzie już niebawem, bo szesnastego sierpnia bieżącego roku. Ta świetnie sprzedająca się w Japonii powieść, wydana zostanie u nas przez Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, a konkretnie pod marką Znak Literanova. Opiekę redakcyjną nad tym tytułem sprawowała Alicja Gałandzij, natomiast składem zajęło się Wydawnictwo JAK. Za przekład „Przeczucia” odpowiada Rafał Śmietana.

Projekt okładki stworzył Paweł Panczakiewicz. Mój przedpremierowy egzemplarz wydany został w oprawie miękkiej; na „Przeczucie” składa się niecałe 350 stron. Sugerowana cena detaliczna wynosi 39,90 zł, ale nawet już w teraz, w przedsprzedaży, można upolować ten tytuł z dziesięciozłotową obniżką.

Honda stworzył niezły, klimatyczny kryminał o niezwykle wartkiej akcji, który jednocześnie bardzo dobrze się czyta. Myślę, że spodoba się on naprawdę wielu z nas, tym bardziej, gdy na naszych półkach ostatnimi czasy pojawiają się jedynie kryminały polskie lub skandynawskie. Oczywiście, nie możemy porównywać kryminału Hondy do książek Nesbo, bo to dwa osobne byty. Jestem jednak pewien, że „Przeczucie” to dla Znaku strzał w dziesiątkę, a książka z pewnością trafi na polskie listy bestsellerów. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję SIW Znak. 


Tytuł: "Przeczucie"

Autor: Tetsuya Honda


Tłumacz: Rafał Śmietana
 
Wydawca: Znak Literanova


Rok wydania: 2017

Liczba stron: 348 [6] [prebook]


ISBN: 978-83-240-3792-6


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★★☆*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  wynosi od jednej do pięciu gwiazdek.

PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie!Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne.
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".



0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...