niedziela, 10 września 2017

PRZEDPREMIEROWO: "Zbrodnia nad urwiskiem"

Już w najbliższą środę premierę mieć będzie najnowsza książka Marty Matyszczak – „Zbrodnia nad urwiskiem”. Jest to drugi tom kontynuujący historię o detektywie Solańskim i kundelku Guciu, pierwsza część – „Tajemnicza śmierć Marianny Biel” naprawdę mi się podobała. Nic więc dziwnego, że nie umiałem oprzeć się pokusie przeczytania od razu kolejnej części. Czy druga część przygód chorzowskiego śledczego jest równie dobra jak pierwsza?

Po rozwiązaniu sprawy śmierci dawnej chorzowskiej aktorki Teatru Uciecha – Marianny Biel, kariera zawodowa Szymona Solańskiego nabrała naprawdę niezłego tempa. Propozycji zleceń potencjalnych klientów agencji Solan przybywa, jednak sam jej właściciel na większość przesłanych zapytań nie raczy nawet odpisać. Szymon znów popada w swego rodzaju marazm, gdyż nie widzi większego sensu w prowadzeniu spraw związanych z niewiernością małżonków. Co więcej, sprawa Biel nieźle dała mu w kość, a jego jedyna przyjaciółka (nie licząc Gucia) spakowała walizki i wyjechała nie wiadomo gdzie. Na dodatek, jego rozwiedzeni rodzice, znów zaczynają spędzać razem czas, co sprawia, że Solański jest jeszcze bardziej zdezorientowany.

Wkrótce, gdy w lodówce, w mieszkaniu w kamienicy przy ulicy 11. Listopada, wita Szymona jedynie światło żarówki, detektyw musi podjąć się nowej sprawy.

Czesław Koszycki zleca Solańskiemu z pozoru typową sprawę. Detektyw odnaleźć ma zaginioną wnuczkę Koszyckiego. Kasia Walasek, bo dziewczyna tak właśnie się nazywa, wyjechała do pracy za granicę – do Irlandii – by tam, mimo zdobytego w Polsce tytułu magistra, pomagać na zmywaku. Niestety, Czesław od kilkunastu dni nie ma kontaktu z wnuczką, co bardzo go niepokoi. Zleca Szymonowi odnalezienie krewnej i sprawdzenie, czy wszystko z nią w porządku. Klient zapewnia, że cena nie gra roli, a sam detektyw ma w tej sprawie udać się aż na irlandzkie wyspy. Z braku większych perspektyw i topniejących oszczędności, Solański podejmuje się zadania i wraz ze swoim wiernym kompanem Guciem, wyrusza do kraju czterolistnej koniczyny, by rozwiązać sprawę zaginięcia młodej kobiety.

Choć z pozoru Szymon lekceważy podejrzenia dziadka Kasi, wkrótce okazuje się, że faktycznie dziewczyna zniknęła. Co gorsze – niebawem zostaje znalezione ciało poszukiwanej. Detektyw nie wierzy jednak w to, że doszło do samobójstwa. Rozpoczyna prawdziwe śledztwo, a kwestia rozwiązania tej sprawy wydaje się dla Solańskiego honorowa. W kręgu podejrzanych znajdują się wszyscy pracownicy i goście hoteliku bed & breakfast, w którym pracowała ofiara.

Niespodziewanie, do śledztwa włącza się Róża Kwiatkowska – kiedyś redaktorka „Chorzowskich nowin” i przyjaciółka detektywa Solańskiego, a dziś niezależna Polka na obczyźnie. Polka, która z niezrozumiałych przyczyn, jest na Szymona obrażona. Czy ten duet wraz z kulawym psem Guciem i średnio rozgarniętym wyspiarskim policjantem, będzie umiał rozwiązać kolejną kryminalną zagadkę? Kim jest morderca Katarzyny Walasek? Jakie sekrety ukrywają mieszkańcy hotelu na wyspie Inishmore?

Do drugiej książki Marty Matyszczak podszedłem z bardzo pozytywnym nastawianiem i liczyłem na to, że autorka w tej części będzie kontynuowała sukces swojej pierwszej książki – „Tajemniczej śmierci Marianny Biel”.

Solański wraz z Guciem zajmują się śledztwem na irlandzkich wyspach. Muszę przyznać, że już na wstępie lekko się rozczarowałem. Podświadomie miałem nadzieję, że i tym razem Marta Matyszczak zaserwuje nam komedię, której akcja znów odbędzie się w ajnfarcie familoku. Tym razem jednak fabuła ze śląskiego hermetycznego środowiska przekształca się na zamknięte środowisko Inishmore.

Wydaje mi się, że sukces pierwszej części polegał m.in. na tym, że był to przezabawny cozy crime w śląskim, swojskim stylu. Myślę, że zmiana miejsca fabuły to tylko jedna z przyczyn, dla których „Zbrodnia nad urwiskiem” okazała się znacznie mniej zabawniejsza niż poprzedni tom.

Jak dla mnie, zdecydowanie zabrakło specyficznych, wyrazistych postaci, które pojawiły się w pierwszej części, np. sąsiadka Solańskiego – Buchtowa. Chociaż ta bohaterka mogła wówczas działać na nerwy, to jej prostota i śląska gwara sprawiła, że książka zyskała pewien urok. W tej części, jak dla mnie, większość postaci nie była tak bardzo charakterystyczna, a większość pobocznych bohaterów zdawała się zwyczajnie nijaka. Nawet o jednej z najważniejszych postaci – Katarzynie Wójcik, nie wiemy zbyt wiele. Gucio nadal jest zabawny i przyjemny, jednak nie bawi już tak, jak w pierwszym tomie. Co więcej, odnoszę nawet wrażenie, jakby dzięki kreacji kundelka, autorka pozwoliła sobie na znaczne uproszczenie fabuły…

„Po co pytasz, skoro najwyraźniej sam wiesz lepiej?! – Kwiatkowska wspięła się na wyżyny swojej angielszczyzny. I nawet jej się Present Simple z Present Continuous nie pomyliły. Adrenalina uwalniała w Róży ukryte moce”
Marta Matyszczak, „Zbrodnia nad urwiskiem” str. 163, GW Publicat 2017

Poziom książki podtrzymuje jednak sam Szymon Solański i niezastąpiona Róża Kwiatkowska. Właściwe to ta druga postać wysuwa się na prowadzenie i to ona tym razem najbardziej zapadła mi w pamięć. Może teraz nie wykonuje szalonych ćwiczeń przy wraz z Ewą Chodakowską na DVD, ale między innymi ukrywa się pod ladą restauracji typu fast food. Zabawna, naturalna i dość wścibska Kwiatkowska sprawia, że w „Zbrodni nad urwiskiem” pozostaje wyczuwalny humor, który czytelnik poznał w „Tajemniczej śmierci Marianny Biel”.

Zdecydowanie pozytywniej oceniam też sam koncept na tę książkę – „Zbrodnia nad urwiskiem” tym razem opowiada o dość pokręconej historii rodziny Czesława Koszyckiego i jego wnuczki. Naprawdę podoba mi się, jak przemyślanie została skonstruowana fabuła tej książki. Motywacja morderstwa i sposobność również wydaje się logiczna i zrozumiała.

Jednocześnie nietrudno zauważyć, że nowa powieść Marty Matyszczak to jest bardzo podobna do historii „Dziesięciu Murzynków” (czy też „I nie było już nikogo”) Agathy Christie. W „Zbrodni…” analogicznie mamy do czynienia z odciętą od świata wyspą, kilkunastoma podejrzanymi i jednym mordercą oraz domem, w którym wszyscy się znajdują.

„Aoife szybko przekonała się, że ludzie może i lubią kryminały, ale tylko na kartach książek. Te życiowe wolą omijać szerokim łukiem”
Marta Matyszczak, „Zbrodnia nad urwiskiem” str. 279, GW Publicat 2017

„Zbrodnia nad urwiskiem” swoją premierę będzie miała już całkiem niebawem, bo 13 września. Podobnie jak poprzednia część, tak i ta, wydana zostanie przez Grupę Wydawniczą Publicat pod znakiem Wydawnictwa Dolnośląskiego.

Za redakcję drugiego tomu historii o Solańskim i Guciu odpowiada znów Anna Jackowska, a za korektę Bogusława Otfinowska. Projekt okładki stworzyła Ilona Gostyńska-Rymkiewicz. Książka w sprzedaży pojawi się w okładce miękkiej ze skrzydełkami. Na książkę składać się będzie około 300 stron. Cena detaliczna wynosić ma 29,90 zł. Wydaje mi się, że 13 września na rynku powieść będzie dostępna także w wersji elektronicznej.

Chociaż „Zbrodnia nad urwiskiem” przypadła mi do gustu zdecydowanie mniej niż „Tajemnicza śmierć Marianny Biel”, to przy tej powieści nadal można się naprawdę dobrze bawić. Niestety, moim zdaniem, autorka pierwszym tomem postawiła sobie wysoką poprzeczkę, którą tym razem z trudem przeskoczyła. Druga część guciowej historii jest z pewnością lekturą obowiązkową dla czytelników, którym spodobała się pierwsza zagadka, którą rozwiązywał Solański. Zanim się jednak zabierzemy za lekturę, trzeba pamiętać, że śląskiej godki będzie teraz zdecydowanie mniej, a fabuła może przypominać nam skrzyżowanie powieści Agathy Christie i pierwszego sezonu serialu „Broadchurch”. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję GW Publicat.  
  
Tytuł: "Zbrodnia nad urwiskiem"

Autor: Marta Matyszczak


Tłumacz: -
 
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie


Rok wydania: 2017

Liczba stron: 296 [2] [prebook]


ISBN: 978-83-271-5696-9


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★☆☆*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  wynosi od jednej do pięciu gwiazdek.
 

PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie!Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne.
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".




0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...