sobota, 16 września 2017

"Siedem dni"

Rok szkolny rozpoczął się już na dobre. Uczniowie znów zakładają plecaki pełne zeszytów i książek, by zmierzyć się ze szkolną rzeczywistością. Czasem jednak oprócz konfliktów z nauczycielami i masą kartkówek, zdarza się, że młodzi zmagać muszą się z problemami, które powodowane są zachowaniem ich rówieśników. O tym właśnie w zamierzeniu autorki traktować ma powieść „Siedem dni” wydana jakiś czas temu przez Wydawnictwo Zielona Sowa. Jaki poziom reprezentuje książka autorstwa Eve Ainsworth?

Jessica mieszka na Osiedlu – tak mieszkańcy jej miasta nazywają tę dzielnicę, w której egzystują najbiedniejsi. Samotnie wychowuje ją i jej młodszą siostrę matka, która by utrzymać rodzinę, musi pracować na kilka etatów i zgadzać się na nocne zmiany. Rodzina ledwo wiąże koniec z końcem, więc dziewczyna nigdy nie może pozwolić na zakup najmodniejszych ciuchów czy smartfonów. Jej matka pragnie jednak, by dziewczyna osiągnęła w życiu sukces, dlatego chce, by Jess uczyła w szkole dla uczniów z lepszej, zamożniejszej dzielnicy. Różnice pomiędzy Jess a resztą dzieciaków są jednak bardzo widoczne… 

Kez chodzi do tego samego liceum, do którego uczęszcza Jessica. Jest jednak jej całkowitym przeciwieństwem. Zdaje się, że ma wszystko, czego brytyjska nastolatka mogłaby chcieć. Jest bardzo ładna, podoba się wielu chłopcom – co jednak ważniejsze, spotyka się z tym, którego pragnie. Obraca się w kręgu oddanych przyjaciółek, a na koncie bankowym nie brakuje środków na nowe torebki. Tylko jedna grubaska cały czas działa jej na nerwy… Kez nie ma zamiaru ułatwić jej życia, tym bardziej że pochodzi z Osiedla. Co ktoś taki robi w ogóle w jej szkole? 

Jess tymczasem zajada stresy i smutki, co powoduje, że najlepiej wygląda w odzieży ciążowej… Wie, że nie wygląda jak modelka z okładek magazynów modowych, ale jedzenie to jedyna przyjemność, na jaką może sobie pozwolić. Wkrótce dziewczyna spotyka przyjaciela sprzed lat – kogoś, z kim kolegowała się, kiedy mieszkała w pięknym domu wraz z ojcem i szczęśliwszą matką. Niewinna rozmowa powoduje jednak, że jej życie staje się jeszcze mniej przyjemne. Jessica bowiem zaczyna coraz bardziej irytować Kez, która dopiero pokaże, na co ją stać…

Książka „Siedem dni” interesowała mnie już od jakiegoś czasu. Mówiąc szczerze – bardzo zaintrygowała mnie okładka tej powieści i gdybym miał wybrać w ciemno, bez czytania opisu, tę książkę lub młodzieżówkę z fotografią kochanków w miłosnym uniesieniu na okładce, to bez wahania wybrałbym powieść Ainsworth. Teraz, po przeczytaniu, mogę powiedzieć, że byłby to dobry wybór, ponieważ książka ta jest po prostu nadzwyczajnie dobra.

Nierzadko zdarza się, że młodzieżówka, która naprawdę dobrze się zapowiadała, ostatecznie nie wnosiła niczego nowego na rynek przepełniony młodzieżowymi obyczajami czy pseudodramatami. Można też bez końca wymieniać tytuły, które zamiast dobrej fabuły i wynikającego z niej wniosku, były zwykłą moralizatorską papką, która swoją naiwnością i ckliwością podobać się mogła jedynie autorowi i wydawcy. „Siedem dni”, szczęśliwie dla mnie, takie nie było. Faktycznie, nie była to być może książka wybitna, a autorka nie posługuje się górnolotnym słownictwem. Ale przecież taka wcale nie miała być. Powieść Ainsworth jest za to dobrą historią o przemocy – fizycznej i psychicznej, której doświadcza w prawdziwym życiu nie tak przecież niewielu nastolatków.

„Siedem dni” jest dobrze skonstruowaną powieścią dla młodzieży. Książkę naprawdę dobrze się czyta, choć trzeba przyznać, że pod względem fabularnym powieść ta nie należy do najlżejszych. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że powieść ta to coś w rodzaju powieści psychologicznej dla młodzieży. Choć temat przemocy wśród młodzieży wydaje się dość wyeksploatowany, to jednak Eve Ainsworth udało się stworzyć coś niebanalnego.

Na szczególną uwagę zasługuje przedstawiona przez autorkę relacja oprawca-ofiara. Dzięki dwom perspektywom – jednej z punktu widzenia Jess, a kolejnej z punktu widzenia Kez, czytelnik ma szansę zobaczyć różne oblicza obu dziewczyn i lepiej poznać ich motywacje. Dzięki temu odbiorca nie szufladkuje od razu bohaterów na tych „dobrych” i „złych”. Taka forma prowadzenia narracji sprawiła, że autorce udało się dobrze zbudować swoje postacie – zachowanie bohaterek staje się dla czytelnika bardziej zrozumiałe; czytelnik ma szansę zajrzeć do psychiki Jess lub Kez i połączyć chaos panujący w ich głowach z ich zachowaniem i postępowaniem. Warto też zauważyć, że Eve Ainsworth swoich bohaterów stworzyła na zasadach kontrastu, co również pozytywnie wpływa na efekt, który wywiera na czytelniku „Siedem dni”.

Jednocześnie ta stosunkowo krótka powieść, to też dobry przykład książki, która traktuje także o przyjaźni, problemach z akceptacją samego siebie i o braku zrozumienia drugiego człowieka. Po lekturze czytelnik może nie pozostaje z pełną listą pytań do autorki, gdyż ta zgrabnie zakończyła tę one shotową powieść, ale za to zastanawia się nad tym, jak wiele zachowań ignorujemy lub krytykujemy, jednocześnie nie doszukując się przyczyn, źródeł ich powstawania. Po przeczytaniu książki Ainsworth, pozostajemy też z inną zagwozdką. Młody czytelnik zostaje postawiany przed ważnym pytaniem – czym tak naprawdę jest patologia? A przecież z takim określeniem spotkał się każdy i pojawia się nierzadko na szkolnych korytarzach…

Tragedia antyczna cechuje się między innymi zasadą trzech jedności – jednością akcji, miejsca i czasu. Te reguły często do zanudzenia do głów wbijają nauczyciele na lekcjach języka polskiego. Do dramatu opartego na tych zasadach można byłoby, z pewnym przymrużeniem oka, porównać powieść „Siedem dni”, której akcja dzieje się podczas tytułowego jednego tygodnia. Jedność miejsca – też się zgadza: brytyjskie miasteczko, pełne kontrastów – osiedle biedoty oraz dzielnica willowa. Z jednością akcji byłby już problem, choć na upartego można byłoby uznać główny wątek: nienawiść i problemy w szkole.

Jak wspominałem na początku, powieść „Siedem dni” wydana została przez Wydawnictwo Zielona Sowa. Nie jest to najnowszy tytuł, bo premierę miał we wrześniu 2015 roku. Tego roku jednak na rynku pojawia się wznowienie, więc to dobra okazja, by uzupełnić swoją biblioteczkę o ten tytuł, jeśli nadal tego nie zrobiliście.

Za redakcję tej książki odpowiada Teresa Zielińska. Korektą zajęły się natomiast Martyna Adamska i Natalia Galuchowska. Z języka angielskiego powieść przełożył Marcin Mortka.

Polską wersję okładki stworzyła Marta Żurawska-Zaręba. Powieść wydana została w oprawie miękkiej ze skrzydełkami. Na powieść składa się około 250 stron. Cena detaliczna wynosi 24,90 zł. Książkę zakupić można także w formie elektronicznej.

Eve Ainsworth stworzyła krótką, ale bardzo ważną książkę dla młodzieży. Bohaterowie są naturalni i nieprzerysowani. Fabuła nie jest męcząca ani infantylnie naiwna. Powieść ta nie tylko będzie umiała zainteresować młodego czytelnika, ale także może wpłynąć na jego pogląd na rzeczywistość. Nie twierdzę, że tytuł ten od razu zrewolucjonizuje świat. Wydaje mi się jednak, że jest to bardzo wartościowa książka, którą naprawdę warto przeczytać. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa.  
  
Tytuł: "Siedem dni"

Autor: Eve Ainsworth


Tłumacz: Marcin Mortka
 
Wydawca: Wydawnictwo Zielona Sowa


Rok wydania: 2015 [dodruk: 2017]

Liczba stron: 241 [8]


ISBN: 978-83-7983-417-4


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★★★*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  wynosi od jednej do pięciu gwiazdek.
 

PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie!Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne.
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".



0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...