wtorek, 21 listopada 2017

Ekhm, a kto to ten pan na scenie? Czyli o ŚTK 2017 słów kilka


Tak mi się wydaje, że jeszcze nigdy październik i listopad nie minęły mi tak szybko! Dopiero co brałem udział na początku października na jednym z kawowych spotkań blogerów, podczas którego omawiałem działania targowe – a teraz, proszę, za mną zarówno Targi Książki w Krakowie, jak i Śląskie Targi Książki. Choć, przy tych drugich, musiałem trochę bardziej się zaangażować. 


Śląskie Targi Książki odbyły się w dniach od 10 do 12 listopada w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach. Była to już trzecia edycja katowickich targów, których organizatorem było warszawski Murator Expo (odpowiedzialny m.in. za Nadmorski Plener Czytelniczy i Warszawskie Targi Książki). Muszę przyznać, że odkąd za imprezę odpowiedzialny jest Murator, to nasze kameralny Targi nabierają coraz większego rozmachu. 


W poprzednich dwóch edycjach Targów Książki, grupa, do której należę – Śląskich Blogerów Książkowych – miała swoje stoisko i przez wszystkie dni Targów odbywała się na nim dość znana dzięki nam na Śląsku wymiana książkowa. Tego roku trochę rozszerzyliśmy naszą działalność na Targach – w piątek organizowałem spotkanie pt. „Bookworms! O czytaniu w XXI wieku”, które prowadziłem dla młodzieży szkolnej. Muszę przyznać, że nieco się go obawiałem z kilku względów. Po pierwsze – martwiłem się, że nikt na nie przyjdzie! Bo przecież nie jestem żadnym Miodkiem czy też Bralczykiem, którego młodzi mogliby wysłuchiwać z wypiekami na twarzach. Po drugie – spotkanie odbywać się miało na Scenie Głównej, co mogło się wiązać z nieprzewidzianymi wydarzeniami (stressed depressed…). Ostatecznie – chociaż tłumów nie było, cieszę się, że przyszło choć garstka osób – w tym dużo młodzieży – które oprócz tego, że słuchały mojego wywodu, to same chętnie się zgłaszały i udzielały. I myślę, że to właśnie dzięki aktywnej publiczności, to spotkanie się udało! 


Oprócz tego jako ŚBKi zorganizowaliśmy event dla blogerów – niezmiernie cieszę się, że tak wielu twórców internetowych przybyło na nasze spotkanie i udzielało się w debacie na temat blogosfery w 2017 roku. W niedzielę natomiast moja koleżanka – Kasia Kurowska – prowadziła panel z – uwaga – aż pięcioma pisarkami: Augustą Docher (vel Beatą Majewską), Martą Matyszczak, Martą Obuch, Sabiną Waszut i Magdaleną Majcher. Pisarki rozmawiały między innymi o tym, jak to jest być pisarką w Polsce i czy w ogóle istnieje coś takiego jak literatura kobieca. Oprócz tego przez wszystkie dni targowe, na stoisku numer sześć, organizowaliśmy wymianę książek, podczas której nowy dom znalazło prawie 2700 tytułów!

pisarki

Tego roku złożyło się akurat tak, że byłem na Targach przez wszystkie trzy dni i każdego dnia byłem od samego rana, więc teoretycznie miałem dużo czasu, żeby się rozejrzeć (i zrobić zakupy). Na całe szczęście, jak to zwykle ze mną bywa, przez całe trzy dni goniłem po hali niczym kot z pęcherzem z powodu organizacji spotkań i innych spraw, dzięki czemu, kupiłem zaledwie… trzy książki! Musicie przyznać, że byłem dzielny, prawda?

Niestety, nie byłem równie asertywny na wymianie książkowej, podczas której wymieniłem parę książek, parę książek miałem na „karteczce” i ostatecznie do domu też przywiozłem „parę książek” - szkoda tylko, że żeby je dowieźć, musiałem kupić bilet autobusowy na bagaż dodatkowy!


Nasze Śląskie Targi Książki zawsze były trochę „w tyle”, nie ma co ukrywać, że są one zdecydowanie skromniejsze od tych w Krakowie czy Warszawie – czy to pod względem liczby wystawców, czy też zaproszonych autorów. Jednak ostatecznie wydaje mi się, że i tak bardzo fajnie się sprawdzają, bo w mojej opinii to jedna z największych i najlepszych imprez czytelniczych na terenie Śląska. Nie skazujmy na straty ŚTK z tego względu, że nie było wielki zagranicznych nazwisk w ich programie. Mamy za to inne plusy – można zdecydowanie swobodniej niż na większych Targach przechodzić pomiędzy stoiskami, a do autorów nie ciągną się ogromne kolejki. Do pisarzy poczytnych, owszem, można czekać godzinę czy półtorej w kolejce, ale jest to nic w stosunku do tego, ile osób byłoby na takim samym spotkaniu na innych targach. Poza tym wydaje mi się, że jeśli damy Targom szansę, to z każdą kolejną edycją coraz więcej osób będzie na to wydarzenie przyjeżdżać, zarówno wystawcy, autorzy, jak i czytelnicy.


Podczas tegorocznych Targów nie miałem zbyt dużo książek do podpisu. Zdobyłem autografy tylko od dwóch osób – Katarzyny Bondy i Zygmunta Miłoszewskiego. Do obu autorów ciągnęły się naprawdę duże kolejki! Chciałem także wziąć udział w spotkaniu z Tatianą Mindewicz-Puacz, która oprócz podpisywania swojej książki na stoisku, miała także spotkanie w jednym z forum – niestety, zdążyłem wysłuchać jedynie paru słów podczas spotkania na Forum, gdyż na spotkanie u Agory już nie dotarłem.

Ogólnie Śląskie Targi Książki oceniam naprawdę pozytywnie. Może po wejściu na halę nikomu szczęka nie opadła, ale myślę, że nikt na to nie liczył. Przez trzy dni, w Centrum Kongresowym, powstała naprawdę magiczna, książkowa atmosfera stworzona przez czytelników, blogerów, pisarzy i wystawców! I chociaż w niedzielę, ostatni dzień targowy, naprawdę czułem już zmęczenie, to dziś nie mogę doczekać się kolejnej edycji!


0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...