Remigiusz Mróz to jeden z najpopularniejszych pisarzy młodego pokolenia. W ciągu zaledwie kilku lat udało mu się stać jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich twórców współczesnej literatury popularnej. „Hashtag” to jego kolejna powieść, która swoją premierę miała w lipcu bieżącego roku.

Tesa nie liczyła na to, że życie jeszcze ją zaskoczy. Pomimo młodego wieku, kobieta zdawał sobie sprawę z tego, że nigdy nie będzie mogła pochwalić się przygodami podobnymi do tych, o których piszą jej znajomi na Facebooku. Zmagająca się z kompleksami kobieta praktycznie nie wychodzi z domu, przez co zamknięta jest na otaczający ją świat.

Kiedy Tesa otrzymuje wiadomość z informacją, że jej przesyłka czeka na nią w okolicznym paczkomacie, nie wie jeszcze, że jest to początek śmiertelnej rozgrywki… Kobieta niczego nie zamawiała, nie spodziewała się więc żadnej przesyłki. Tym bardziej w paczkomacie – mogłaby przecież zamówić dostawę bezpośrednio do domu.

Lakoniczny esemes z wiadomością od operatora pocztowego nie daje jej jednak spokoju, dlatego postanawia odebrać nieznaną paczkę. Kiedy po wyjęciu z paczkomatu otwiera kartonik, znajduje coś, czego nie powinna nigdy zobaczyć – trupią czaszkę i frazę „apsyda”.

Tesa nie zamawiała niczego do paczkomatu, a tym bardziej tajemniczej czaszki. I choć jest to dość niepokojące, to ostatecznie kobieta mogłaby uznać, że to zwyczajnie głupi żart. Gdyby nie zdarzenia, które nastąpiły po odebraniu przesyłki…

W sieci pojawiają się kolejno wpisy oznaczone hashtagiem #apsyda. Problem jednak w tym, że pochodzą one z prawdziwych kont społecznościowych należących do osób, które od dawna uważane są za zaginione lub nieżyjące…

Tesa zaangażowana zostaję w grę z tajemniczym nadawcą przesyłki. Musi zaś postępować według jego reguł, w przeciwnym razie, sytuacja może stać się dla niej jeszcze bardziej niewygodna. Kobieta ma się czego obawiać, tym bardziej że policja to właśnie na nią kieruje podejrzenia związane z zaginięciami.

Aby rozwiązać tajemnicę apsydy, Tesa będzie musiała wrócić pamięcią do minionych lat. Do bolesnych wspomnień, o których tak bardzo chciała zapomnieć. Historia lubi się bowiem powtarzać, a życie Tessy może okazać się kluczem do rozwiązania tej sprawy.

Pytanie tylko – kim tak naprawdę jest młoda, odizolowana od zewnętrznego świata kobieta?



Mróz to nazwisko, które wzbudza wiele kontrowersji. Można powiedzieć, że autor jest obecnie w swej szczytowej formie – nie tylko może pochwalić się tłumem czytelników, ale wydaje wiele książek i ma szansę na zaistnienie na rynku międzynarodowym.

„Hashtag” to książka, po której czytelnicy mogli spodziewać się wiele. Dobrze zresztą promowana, była hitem tegorocznych wakacji. Niestety, znając pozostałą twórczość Remigiusza Mroza, w szczególności serię o Joannie Chyłce i książki political fiction, „Hashtagiem” można się mocno rozczarować.

Przede wszystkim „Hashtag” ma nietypowy klimat, tak bardzo odmienny od pozostałych, które znaleźć można w książkach autora. Przez całą powieść o tajemniczej apsydzie, czytelnik może doświadczyć niespotykanego do tej pory w książkach Remigiusza Mroza nastroju, którego nie było nawet w „Czarnej Madonnie” – w założeniu horroru na miarę Stephena Kinga.

Czytelnik niczego nie może być bowiem pewien. Nawet tego, czy sam autor dobrze przemyślał swój pomysł na książkę. Aura utrzymana w klimacie wielkiej zagadki, mnożące się znaki zapytania i do tego niejednoznaczni bohaterowie sprawiają, że „Hashtag” może stać się siecią, w której zaplątani zostaną czytelnicy. Motto książki to zaś powiedzenie „wiem, że nic nie wiem” – nie do końca świadomi tego, co na myśli miał autor kreowanej historii, są zarówno czytelnicy, jak i bohaterowie „Hashtagu”.

O ile w „Czarnej madonnie” wątek paranormalny był dość uzasadniony, o tyle nieprawdopodobieństwo zdarzeń w „Hashtagu” może wręcz boleć. Z przykrością podczas lektury doszedłem do wniosku, że historia tajemniczej przesyłki i tweetów zaginionych osób, a później – rozwiązanie zagadki – jest dla mnie, mówiąc prostymi słowami, zwyczajnie naciągane.

Przywykliśmy do tego, że Remigiusz Mróz pisze książki, które są przyjemnymi kryminałami, nierzadko zdarzy nam się też przymknąć oko na niektóre aż nadto fantastyczne wątki jego bohaterów. „Hashtag” jest jednak książką, w której – moim zdaniem – nie znajdziemy historii logicznej i składnej; która to wypada zwyczajnie słabo na tle innych powieści autorstwa popularnego polskiego pisarza.

„Hashtag” może czytelnika nużyć, a irracjonalnie zachowujący się bohaterowie – denerwować. Główna bohaterka – Tesa – jak przystało na postać fikcyjną, nie czuje się w obowiązku powiadomić na czas odpowiednie służby. Zamiast tego sama postanawia złapać nadawcę paczki, jakkolwiek śmiesznie by to nie brzmiało. Tym samym sama staje na celowniku policji. Jest to wręcz do bólu schematyczne, prawie jak krzyczenie przez bohaterki horrorów słów „Czy jest tu kto?” w nawiedzonym domu, zamiast uciekania gdzie pieprz rośnie.

Mróz tworzy alternatywną rzeczywistość Polski, w której żyją bohaterowie. Nasz kraj z „Hashtagu” łączy się jednak ze światem przedstawionym w pozostałych powieściach napisanych przez autora, zwłaszcza ze światem Chyłki. Owe przenikanie nie jest niczym dziwnym przy takiej ilości wydanych już książek, jednak nadal może stanowić ciekawe urozmaicenie.

W Polsce według Mroza pojawia się jednak parę marek, których umieszczenie daje części czytelnikom do myślenia. Niektórzy bowiem nie widzą przypadku w umieszczeniu nazw marek i znaków towarowych – w szczególności paczkomatu i Akademii Leona Kuźmińskiego w tej książce Remigiusza Mroza. Z drugiej jednak strony, product placement od dawna obecny jest w filmach czy serialach, dlaczego nie może być więc także i w książkach?

Wydaje mi się, że „Hasthag” miał niezłe ambicje na zostanie thrillerem psychologicznym, który podbije tłumy swoją nieoczywistością. Czytając opinie i recenzje w sieci, można powiedzieć, że tak się raczej nie stało. Prawdopodobnie przez zbyt przekombinowaną fabułę i przedziwny klimat. Czytelnik tym samym nie potrafi „wgryźć się” w tę historię, a tytuł staje się dla niego jednym z tych, o których wolałby zapomnieć.

„Hashtag” Remigiusza Mroza wydany został przez Czwartą Stronę. Za redakcję książki odpowiedzialna jest Karolina Borowiec, a za korektę – Magdalena Owczarzak. Na książkę składa się około 420 stron, a jej cena detaliczna wynosi 39,90 zł.

„Hashtag” nie jest powieścią, która sprawiła, że oniemiałem. Wręcz przeciwnie, z każdą kolejną stroną nabierałem coraz większej pewności, że nie tego oczekiwałem po „nowym Mrozie”. Książka ta rozczarowuje swoją niedoskonałością. Wydaje się, jakby Mróz eksperymentował z nowymi formami, szkoda, bo tymczasem to właśnie te pierwsze były najbardziej udane!


Tytuł: "Hashtag"

Autor: Remigiusz Mróz


Tłumacz: -
 
Wydawca: Czwarta Strona


Rok wydania: 2018

Liczba stron: 423 [3]


ISBN: 978-83-7976-989-6


Liczba przyznanych gwiazdek: ★★☆☆☆

Bądź na bieżąco! Zaobserwuj oficjalny kanał na Facebooku: 

Aby skomentować artykuł anonimowo, należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".



Historie Arthura Conana Doyle’a o niesamowitym angielskim detektywie Sherlocku Holmesie pomimo kolejnych lat cieszą się nadal wielką popularnością. Sherlock okazał się tak wielkim hitem, że jego historie niejednokrotnie ekranizowano i adaptowano. Powieść Nancy Springer to nowa historia nawiązująca do świata stworzonego przez Doyle’a.

Enola Holmes od zawsze marzyła, by być kimś zupełnie innym niż sobą. Urodziła się jako ostatnie dziecko i od zawsze żyła w cieniu swoich braci. Nie tylko zdolnych młodych ludzi, którzy realizują się w wielkim Londynie, ale przede wszystkim uprzywilejowanych mężczyzn, mających zdecydowanie większe możliwości niż uciśniona rola kobiet.

Enola czuje się też samotnie, zresztą – to chyba pisane było jej od początku, gdyż jej imię czytane wspak ma wymowne znaczenie: alone. Dziewczyna mieszka wraz z matką w wiejskiej posiadłości, do której od śmierci ojca nie zaglądał nikt poza dwójką służących i listonoszem przynoszącym pieniądze od braci. Sytuacja zmienia się jednak, kiedy pani domu znika w dniu czternastych urodzin swojej córki Enoli.

Dziewczyna początkowo nie może zrozumieć, co stało się z jej mamą. Po przyjeździe braci wie zaś, że musi wziąć sprawy w swoje ręce. I nie może pozwolić im się stłamsić i oddać w ręce ułożonych profesor ze szkół dla dziewcząt wysoko urodzonych. Zamiast pensji z internatem wybiera ucieczkę do Londynu w poszukiwaniu zaginionej matki.

Czternastolatka nie spodziewa się jednak, że po drodze spotkają ją dodatkowe niespodzianki. Kiedy przypadkowo trafia do pewnego miasteczka, dowiaduje się, że młody markiz został porwany, a jego rodzina potrzebuje pomocy detektywa.

Siostra Sherlocka postanawia udowodnić, że nie jest tylko nieco wyrośniętym dzieckiem, ale prawie już dorosła kobieta. Ma zamiar nie tylko odnaleźć swoją matkę, ale również – rozwiązać zagadkę zaginięcia młodego markiza Tewky’ego.

Enola nie wie jednak, w jakie kłopoty się pakuje. Uciekając ze swojej spokojnej wsi, wybiera się na podróż życia pełną przygód. A na jej drodze staną nie tylko szukający jej za wszelką cenę bracia i Scotland Yard, ale także groźni przestępcy!



Czy Enoli uda się rozwiązać swoją pierwszą sprawę? Czy światowej klasy detektyw Sherlock Holmes będzie umiał odnaleźć sprytną siostrę? I co tak naprawdę stało się z zaginioną lady Holmes?
Książka Nancy Springer to pozycja, której z całą pewnością wywróżyć można niezły sukces. Obiecująco zapowiada się nie tylko piękna okładka, ale przede wszystkim – świetna treść, którą jest nieszablonowa, a porywająca historia.

Już na pierwszy rzut oka widać, że książka Springer to przyjemna historia dla czytelników z różnych grup wiekowych. I w istocie tak jest – „Sprawa zaginionego markiza” to książka zarówno dla młodszych, jak i starszych wiekiem czytelników. Z całą pewnością spodoba się ona młodym fanom powieści detektywistycznych, których ciągnie do rozwiązywania zagadek. W powieści przewija się bowiem motyw szyfrów, które główna bohaterka musi rozwiązywać. Można zatem nie tylko dobrze bawić się przy lekturze, ale także samemu wziąć udział w tej kryminalnej sprawie.

Starsi czytelnicy docenią zaś z całą pewnością mocne nawiązanie do historii tworzonych przez Arthura Conana Doyle’a. Autorka postarała się o odwzorowanie klimatu z pierwszych książek pisanych przez brytyjskiego twórcę, jednocześnie postawiła jednak na swój własny indywidualizm i styl.

Jest to powieść o bardzo łatwostrawnej fabule, która nada się idealnie na jesienne wieczory. Czytelnik ma szansę na chwilę odpoczynku, a dzięki pozytywnej głównej bohaterce i małej ilości drastycznych scen – lektura ta okaże się idealna na coraz szybciej zapadające wieczory.

Niektórzy czytelnicy zauważają także, że tym razem to wreszcie dziewczynka – a nie chłopak – jest detektywem i ratuje innych z opresji. Faktycznie, w książce Nancy Springer role się odwracają i choć Sherlock nadal uważany jest za wybitnego detektywa, to chyba z ręką na sercu można powiedzieć, że jego młodsza siostra naprawdę mu dorównuje.

Detektyw w gorsecie to jednak nie jedyne odejście od stereotypów. Główna bohaterka jest wręcz uosobieniem emancypantki. Jej niezależność i chęć wyzwolenia autorka podkreśla mocnym kontrastem z czasami, w jakich przyszło żyć młodej bohaterce, odrzucającej głoszone patriarchalne opinie.

Zatem oprócz dobrej zabawy, w tej mające nieco ponad dwieście stron książce, udało się autorce upchnąć także ciekawe wątki, które czytelnicy wyłapią bez trudu. Springer potrafiła jednak zrobić to na tyle odpowiednio, że czytelnicy nie mogą skarżyć się na odczuwane wrażenie nienaturalności czy osobliwej narracji.

Historia o Enoli utrzymuje klimat wieku i obyczaje tamtej Anglii, a jednocześnie jest pełna akcji i dynamiki, niczym serial BBC o jej starszym bracie. Czytelnicy – będąc zaledwie obserwatorami tych zdarzeń – wraz z główną bohaterką angażują się w jej przygody. Z całą pewnością przyznać można, że jest to powieść przynajmniej pasjonująca.

W powieści Nancy Springer pojawiają się także dwa główne wątki – zaginiona lady Holmes i uprowadzony młody markiz – które razem mocno się splatają. Autorka nie skupia swoich bohaterów tylko wokół jednej ze spraw, a każe zajmować się nimi jednocześnie, w sposób dwutorowy. Taki zabieg ma swoje wady i zalety – mniej uważni czytelnicy mogą po chwili zgubić poprzedni wątek, z drugiej zaś strony – ich urozmaicenie sprawia, że czytelnik nie może historią się znudzić.

„Enola Holmes. Sprawa zaginionego markiza” to dopiero pierwsza część z cyklu o najmłodszej z rodu Holmesów. Należy zatem się spodziewać, że czytelnicy nie na wszystkie pytania otrzymają od razu odpowiedź.

Książka Nancy Springer swoją premierę mieć będzie 14 listopada bieżącego roku. Polskim wydawcą powieści jest Wydawnictwo Poradnia K. Za przekład z języka angielskiego odpowiedzialna jest Elżbieta Gałązka-Salamon. Na podstawie powieści niebawem pojawi się film z udziałem Millie Bobby Brown.

„Enola Holmes. Sprawa zaginionego markiza” to niezwykle ciekawa historia, która spodoba się naprawdę wielu czytelnikom. Jest to powieść zarówno dla fanów klasycznych opowieści A.C. Doyle’a o Sherlocku Holmesie, jak i dla tych, którzy z książkowym Sherlockiem nie mieli wcześniej do czynienia. Ekscytująca historia dla każdego, kto nie boi się literackich przygód.


Tytuł: "Enola Holmes. Sprawa zaginionego markiz"

Autor: Nancy Springer


Tłumacz: Elżbieta Gałązka-Salamon
 
Wydawca: Poradnia K


Rok wydania: 2018

Liczba stron: 236 [6] [prebook]


ISBN: 978-83-66005-19-8


Liczba przyznanych gwiazdek: ★★★★★

Bądź na bieżąco! Zaobserwuj oficjalny kanał na Facebooku: 

Aby skomentować artykuł anonimowo, należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".


Skandynawskie kryminały od lat cieszą się sporą popularnością w Polsce. O takich nazwiskach jak Nesbø, Läckberg czy Larsson słyszał chyba każdy, kto czyta powieści ze zbrodnią w tle. „Zanim zawisły psy” to kolejna książka prosto z północnej części globu – tym razem stworzona przez duńskiego pisarza, Jensa Henrika Jensena. 

Walka na froncie to niełatwe zadanie, nawet dla najbardziej mężnego z wszystkich żołnierzy. Co więcej jednak, krwawe starcia i utrata przyjaciół podczas wojny, zostawia w psychice każdego z ocalałych trwały ślad, którego nie da się zastąpić rządowymi orderami czy dożywotnią rentą.

Niels Oxen był jednym z tych, którym udało się wrócić z misji bez szwanku. A przynajmniej tak zdawało się na pierwszy rzut oka. Żołnierskie przeżycia pozostały jednak w głowie Nielsa, gdzie bez ustanku rozgrywały się od nowa. Wyrzuty sumienia, niemoc i zwyczajna złość – właśnie dzięki tym emocjom Oxen przeżywa każdy kolejny dzień.

Po powrocie do kraju wie, że nigdy nie będzie mógł prowadzić takiego życia jak kiedyś. Nie ma nikogo bliskiego, nie pozostaje w kontakcie z rodziną, od której odciął się na własne życzenie. Zamiast tego, postanawia zniknąć dla każdego, kto mógłby chcieć się nim zainteresować – zwłaszcza służby czy namolni psychologowie, którzy w niczym mu nie pomagają.

Niels wraz ze swoim psem postanawia zaszyć się w lasach północnej Jutlandii, w dziką gęstwinę, nigdy niezamieszkaną przez ludzi. Mężczyzna ma nadzieję, że odnajdzie tam spokój, którego od tak dawna potrzebuje. Ma nadzieję, że może pustelniczy tryb życia wreszcie coś zmieni.

I faktycznie, jego życie zmienia się, jednak nie w taki sposób, o jakim marzył Oxen. Były żołnierz staje się bowiem świadkiem – a zarazem jedynym podejrzanym – w sprawie zabójstwa wpływowego polityka w jego posiadłości niedaleko zamieszkałego przez mężczyznę lasu. Jak można się domyślić, śmierć polityka wzbudza sensację, dlatego tak ważne jest, by jak najszybciej ująć sprawcę.

Aby udowodnić swoją niewinność, Niels musi wziąć udział w śledztwie i przedstawić służbom alternatywną wersję. A tym samym – ująć prawdziwego sprawcę zabójstwa. Jedynie dzięki posiadanej łatce bohatera narodowego Oxen zostaje wciągnięty w sprawę, a nie prosto do więzienia.

Wkrótce mężczyzna zaczyna współpracować z agentką Margrethe Franck, tymczasem jednak dochodzi do kolejnych morderstw, które, choć na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego, tworzą makabryczną układankę seryjnego mordercy.

Kto tak naprawdę odpowiedzialny jest za zabójstwo polityka? I jakie sekrety skrywają pojawiający się w sprawie bohaterowie?


Moda na Skandynawię to zjawisko, które widoczne jest od lat i to nie tylko, jeżeli chodzi o literaturę. W przypadku książki Jensa Henrika Jensena bardzo chciano, by i ten tytuł okazał się północnym hitem, choć niestety jak się okazało, sama powieść nie należy do najlepszych z dostępnych na rynku dla czytelników.

Historia Nielsa Oxena to połączenie północnego stylu, amerykańskich sensacyjnych scen akcji i ponurych krajobrazów. Oznacza to tak naprawdę, że combo autorstwa Jensena może na czytelnikach sprawiać dość niespotykane wrażenie.

Przede wszystkim sam główny bohater jednocześnie wpisuje się w utarte schematy, jak i zadziwia swoją zręcznością. Dlaczego? Już po samym opisie zauważyć można, że jest to człowiek po przejściach, który marzy o zostawieniu za sobą przeszłości i nie radzi sobie z teraźniejszością. Do takich bohaterów przyzwyczaili nas już zresztą autorzy ze Szwecji czy Norwegii, a Jensen w tej dziedzinie nie przedstawia niczego odkrywczego, poza jednym szczegółem…

W przeciwieństwie do zwykłych policjantów czy dziennikarzy z powieści kryminalnych, były żołnierz Niels Oxen to nowa, skandynawska odmiana Mavericka z kultowego „Top Gun”. Podobnie jak we wspomnianym amerykańskim filmie, tak i w książce „Zanim zawisły psy” bohater doświadcza niesamowitych przygód, począwszy od snajperskiej strzelaniny, przez dynamitowe bomby, aż po śmiercionośne buldożery. I – co oczywiste – z reguły mężczyzna wychodzi z tych potyczek bez szwanku.

Zanim jednak dotrze się do tej iście sensacyjnej historii, trzeba przebrnąć przez dość mierny początek, który czytelnika może mocno zniechęcić. Obyczajowa warstwa, a raczej historia życia Oxena, wydawać może się nieco chaotyczna, a czasem – zwyczajnie nudna, choć niestety, dla tej historii z całą pewnością jest dość ważnym elementem.

Na całe szczęście, kiedy akcja w książce nieco się rozwija, pojawia się u czytelnika napięcie, tak ważne przy tego rodzaju książkach. Na pytanie, kto jest mordercą, trudno znaleźć poprawną odpowiedź od razu i właściwie do samego końca stawia się przypuszczenia, a nie pewne wnioski. Warto więc wspomnieć, że autorowi zdecydowanie udała się intryga i konstrukcja motywu zbrodni.

Nie lubię kategoryzowania literatury na tę dla mężczyzn i kobiet, lecz nietrudno zauważyć, że „Zanim zawisły psy” to książka skierowana do czytelników, którzy nie oczekują po powieści zbyt dużej dawki emocjonalności. Zatem jest to historia pełna scen akcji, martwych ciał i niewielu łez. Niestety, przy okazji pozbawienia historii grama ckliwości, autor nie zdecydował się także na lepsze rozbudowanie warstwy psychologicznej swoich bohaterów.

Książka posiada parę dobrze zbudowanych wątków, jednak dość nudny główny bohater i jego niezniszczalność może zniechęcać. „Zanim zawisły psy” to historia, którą można przeczytać, pod warunkiem, że nie oczekuje się po lekturze zbyt wiele. W przeciwnym wypadku można mocno się rozczarować.

Na sam koniec autor raczy zaś czytelnika zakończeniem, które w żaden sposób nie klei się z ogólną historią. Znając kontekst i możliwości, jakie bohaterowie prezentują przez całą tę książkę, właściwie niezbyt logiczne jest ich zachowanie pod sam jej koniec. Choć – gdyby nie taki finał – autor nie miałby tak wspaniale otwartej furtki na wyprowadzenie kontynuacji dla tej powieści…

„Zanim zawisły psy” wydane zostało tego roku przez Wydawnictwo Helion pod marką Edito Black. W tej serii pojawiła się także książka pt. „Sekrety szpiegów”.

Za przekład z języka duńskiego odpowiedzialna jest Edyta Stępkowska. Książka wydana została w oprawie miękkiej ze skrzydełkami, a jej cena detaliczna wynosi 39,90 zł.

„Zanim zawisły psy” okrzyknięte zostały fenomenem wydawniczym Danii. Niestety, dla mnie okazały się książką dobrą, typową, komercyjną powieścią, która okaże się idealna na jesienny wieczór. Niczym nie wyróżnia się jednak od innych książek z tego gatunku… A szkoda!


Tytuł: "Zanim zawisły psy"

Autor:Jens Henrik Jensen


Tłumacz: Edyta Stępkowska
 
Wydawca: Editio Black


Rok wydania: 2018

Liczba stron: 422 [8]


ISBN: 978-83-283-2646-0


Liczba przyznanych gwiazdek: ★★☆☆☆

Bądź na bieżąco! Zaobserwuj oficjalny kanał na Facebooku: 

Aby skomentować artykuł anonimowo, należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".

 
Przemysław Semczuk to pisarz i publicysta, który swoimi publikacjami wzbudza niemałe zainteresowanie. Głównie – ze względu na tematykę, jakiej podejmuje się w swoich publikacjach. „Tak będzie prościej” to jego debiutancka powieść, będąca fikcją literacką.

Lata dziewięćdziesiąte. Kraj staje się III Rzeczpospolitą Polską. Po zmianach ustrojowych w państwie, zaczyna zmieniać się też gospodarka i codzienne życie obywateli.

Tadeusz Steć to człowiek-legenda, o którym mówiło się tylko dobrze. Mężczyzna był niezwykle popularnym jeleniogórskim przewodnikiem po Sudetach i Śnieżce. Choć ze względu na podeszły wiek, rzadko zajmował się w ostatnim czasie zwykłymi zleceniami, niekiedy nadal chodził po górach – szczególnie z przyjezdnymi do Polski zagranicznymi turystami, mającymi do zaoferowania zdecydowanie zasobniejszy budżet niż polscy wspinacze.

Dlatego też z tak wielkim echem odbiła się wiadomość o jego śmierć. Steć zostaje zamordowany w swoim własnym mieszkaniu w Jeleniej Górze. Jednak wbrew pozorom (i zainteresowaniu przez lokalną społeczność), komisarzowi Ciszewskiemu, prowadzącemu sprawę, nie jest łatwo znaleźć odpowiednie punkty zaczepienia. Przede wszystkim na temat starego wygi polskich Sudetów nikt nie chce zbyt wiele powiedzieć…

Wkrótce jednak komisarz trafia na pierwszy trop, choć właściwie można byłoby powiedzieć, że jest to zaledwie poszlaka. Zmarły prowadzić miał dość… bujne życie seksualne, co jednak ważniejsze – do swojego mieszkania zapraszać miał licznych partnerów, a nie partnerki. Dodatkowo, oprócz homoseksualnego wątku, w śledztwie pojawia się także trop dotyczący rzekomej dawnej znajomości Stecia z komunistycznym politykiem – Piotrem Jaroszewiczem.

Tymczasem odnajdywane są kolejne ciała, a w grze pojawia się także założenie dotyczące zagranicznego przemytu przez karkonoskie szlaki. Problem jednak w tym, że choć powstaje tak wiele motywów, policja nie potrafi odnaleźć prawdziwego zabójcy górskiego przewodnika.

Niebawem Ciszewski trafia na ślad mężczyzny ze środowiska polskich homoseksualistów. Czy jednak jest to prawdziwy sprawca zabójstwa? Kto tak naprawdę stoi za śmiercią byłego przewodnika? I jakie grzeszki na swoim sumieniu miał Tadeusz Steć?


Przemysław Semczuk swoim debiutanckim kryminałem szokuje. Szokuje krytyków, czytelników, być może także i samego siebie. Jego książka pt. „Tak będzie prościej” nie jest bowiem jedynie wprawnie napisaną opowieścią kryminalną, ale przede wszystkim – przedstawieniem polskiego społeczeństwa lat dziewięćdziesiątych i jego nieznośnych przywar.

W książce Semczuka znaleźć można kilka głównych wątków, które zlepione w jedną całość tworzą spójny obraz Polski z 1993 roku. Autor, jak wprawny kryminalny referent, przedstawia czytelnikowi świat niepozbawiony – a czasem wręcz przeciwnie: ociekający – brutalnością i brzydotą, której ostatnie kolorowe lata dwudziestego wieku nie mogą zmienić.

Na okładce czytelnik zapoznać może się z wypowiedzią Marcina Wrońskiego, który mówi o polskiej „młodej poprawności politycznej”. I faktycznie, jest to zdecydowany strzał w dziesiątkę, przy określaniu nie tylko tej książki, jak i kraju, w którym żyjemy. Powieść Przemysława Semczuka nie jest bowiem jedynie kryminalną zagadką, ale także odwzorowaniem realiów tamtych lat.

Przede wszystkim warto zauważyć, że autor w swoim kryminale postanowił skoncentrować się nie tylko na rozlewie krwi, ale głównie na bohaterach. Szczególnie uwagę przykuwa społeczność homoseksualistów, przedstawiona w książce przez autora w dość kontrowersyjny sposób.

Choć przywykliśmy do walki o równouprawnienie i odrzucanie stereotypów, Przemysław Semczuk w swojej powieści decyduje się na całkowicie odwrotny ruch. Przedstawia najgorsze dość patologiczny obraz homoseksualistów lat dziewięćdziesiątych, kultowe pikiety, ordynarność i nietolerancję społeczeństwa.

Środowisko LGBT przedstawione jest w powieści Semczuka w dość negatywny sposób, choć z całą pewnością także nie bez przyczyny. Zresztą – odrzucenie wizerunku uciśnionego geja ma w przypadku tej książki dość duże znaczenie. Warto jednak zauważyć, że ukazane przez autora polskie realia, wcale nie tak bardzo różnią się od sytuacji LGBT w – chociażby – Szwecji lat osiemdziesiątych (sic! 10 lat różnicy!).

Wszelkie przejawy odmienności czy własnego zdania są przez bohaterów tej książki – wywodzących się z komunistycznej Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej Polaków – piętnowane i negowane. Tym samym Semczuk daje nam do myślenia, jak bardzo krucha w Polsce jest wolność i niezależność. A także zjawisko nazywane tolerancją.

Autor książki „Tak będzie prościej” stawia czytelnikowi ważne pytanie: czy ktokolwiek ma prawo do oceny innych ze względu na jego postawę życiową? I czy mamy prawo decydować o mniejszym lub większym znaczeniu czyjejś śmierci, oceniając zmarłego na podstawie jego decyzji za życia?

Jednak społeczna historia, która niewątpliwe w książce Semczuka odgrywa bardzo ważną rolę, nie jest przecież najważniejszym wątkiem tej powieści. „Tak będzie prościej” to niezwykle klimatyczny kryminał, posiadający to, czego wielu czytelników poszukuje w takich książkach: dobrze złożoną warstwę kryminalną, na którą składają się motywy przestępcze, seksualne i korupcyjne. Nie brakuje też nadgorliwości i aferalnych zatrzymań, tak bardzo pasujących do wyobrażeń z tamtych lat.

Chociaż w powieści trup nie ścieli się tak gęsto, jak początkowo mogłoby się wydawać, to niewątpliwie jest to powieść mocna i brutalna. I chociaż nie uświadczy się tutaj zaskakujących zwrotów akcji niczym w amerykańskim dreszczowcu, to książka Przemysława Semczuka sprawia, że czytelnik do samego końca pozostaje w napięciu.

Nowa książka Przemysława Semczuka wydana została przez Dom Wydawniczy Rebis. Za redakcję odpowiada Katarzyna Horzowska. Książka wydana została w oprawie miękkiej ze skrzydełkami, a jej cena detaliczna wynosi 37,90 zł.

„Tak będzie prościej” to mocny, klimatyczny kryminał, który spodoba się każdemu, kto ceni sobie dobrze napisaną historię, a nie pustą crime fiction. Idealnym posumowaniem kryminalnej zagadki są zaś słowa Seneki: ambitiosa non est fames – głód nie ma ambicji. Językowa zręczność, niezły styl i dobrze skonstruowana historia – to właśnie w ten sposób prezentuje się czytelnikowi Przemysław Semczuk w wersji beletrystycznej.


Tytuł: "Tak będzie prościej"

Autor: Przemysław Semczuk


Tłumacz: -
 
Wydawca: Dom Wydawniczy Rebis


Rok wydania: 2018

Liczba stron: 425 [9]


ISBN: 978-83-8062-368-2


Liczba przyznanych gwiazdek: ★★★★☆

Bądź na bieżąco! Zaobserwuj oficjalny kanał na Facebooku: 

Aby skomentować artykuł anonimowo, należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".