Ten tłum to do jakiegoś Mrozu... Czyli relacja z MTK 2017

W ten weekend w Krakowie odbywa się kolejna edycja Międzynarodowych Targów Książki organizowanych przez Expo Kraków. Podobnie jak w poprzednim roku, tak i w tym, na krakowskich Targach byłem tylko w sobotę. Wydaje mi się jednak, że w ten jeden dzień udało mi się spełnić wszystkie najważniejsze punkty, które zawsze są dla mnie obowiązkowe na Targach Książki. 



Nie ma co ukrywać, że na MTK zawsze jest bardzo tłoczno. Tym razem także miałem wątpliwą przyjemność stać w korku przed skrzyżowaniem na Galicyjską – na szczęście nie musiałem czekać zbyt długo. Pozwoliłem sobie zgrabnie wyminąć tłumy stojące przed wejściem na halę, udałem się do pokoju prasowego, a po odebraniu akredytacji – zaczęła się prawdziwa targowa zabawa!

Na tegorocznych Targach Książki w Krakowie udało mi się spotkać z Augustą Docher, która podpisywała swoją  książkę „Najlepszy powód…” na stoisku Wydawnictwa Znak od godziny jedenastej.

W tym samym czasie na stoisku Znaku autografy rozdawała także Magda Stachula, która w tym roku wydała drugą powieść – „Trzecia”. Do pisarki ustawiła się pokaźna liczba osób, a ja sam dostałem autograf tylko dlatego, że przyszedłem na sam koniec spotkania, gdy osób zostało już tylko kilka. 


Mniej więcej w tym samym czasie swoje spotkania miały także na stoisku Helionu K.N. Haner i Layla Wheldon, której książka „Dance, sing, love” zostanie niebawem zrecenzowana na blogu. 

Do dwunastej na stoisku Novae Resu można było spotkać Annę Kasiuk, później Annę Szafrańską i Agnieszkę Lingas-Łoniewską. Dla tych ostatnich dwóch pań kolejka także była dość duża, a w przejściach między stoiskami zrobiło się tłoczno. 


Około godziny trzynastej trzydzieści na stoisku Zielonej Sowy pojawił się Marcin Mortka – polski autor oraz tłumacz. Mortka stworzył m.in. serię o Tappim, a jego najnowsza książka to recenzowana jakiś czas temu „Królewska Talia”. Udało mi się otrzymać autograf od autora i nawet przez chwilę porozmawiać. Było to jedno z moich najbardziej udanych spotkań na Targach.

W międzyczasie robiłem kolejne zakupy książkowe – choć ostatecznie nie zaszalałem tak bardzo, jak można byłoby przypuszczać! Uwierzcie, mogło być znacznie gorzej. Cieszę się także, że udało mi się porozmawiać z zaprzyjaźnionymi wydawcami. Oczywiście, było to możliwe tylko wtedy, kiedy rzesza czytelników nie okupowała stoiska, co zdarzało się w przypadku m.in. Katarzyny Berniki Miszczuk.

Stoisko wyd. Media Rodzina

Kolejkowym rekordem było prawdopodobnie spotkanie z Ericiem-Emannuelem Schmittem, a także spotkanie z Camilą Lackberg. Od czternastej do dziewiętnastej w jednej z sal swoje książki podpisywał… Remigiusz Mróz. Wydaje mi się, że było to bardzo dobre rozwiązanie, bo dziki tłum fanów nie barykadował przejścia pomiędzy stoiskami. Blokowali przejście pomiędzy salami!

Kolejka do Remigiusza Mroza
Stojąc w kolejkach do autorów, udało mi się usłyszeć, jak zawsze, parę naprawdę ciekawych opinii. Między innymi, jeden z panów mówił do drugiego, że naprawdę nie rozumie fenomenu książek, bo on to woli poczekać na ekranizację.

Następnie małżeństwo przechodzące korytarzem obok kolejki do Remigiusza Mroza patrzy na tłumy z niemałym zdziwieniem, a mąż mówi do żony: „Wiesz, jakaś pani mówiła, że to do tego całego Mrozu jakiegoś. Ja go tam nie znam…”

Ostatecznie jednak Mrozu musi być dość szarmancki, bo nastolatki wychodzące z sali Praga A wykrzykiwały do siebie: „To jest najukochańszy człowiek na świecie! Jest taki miły, że po prostu… ach!”. Jak widać, sława to pojęcie względne!


O piętnastej, wraz ze znajomymi, wybrałem się do Ewy Cielesz, która na stoisku Axis Mundi podpisywała swoje książki. Ja akurat miałem przy sobie „Słońce umiera i tańczy”. Był to jeden z ostatnich punktów mojego programu.

Jedno ze stoisk, które najbardziej zapadło mi w pamięć, to stoisko Wydawnictwa Otwartego, które od wielu lat prezentowało się w Krakowie z bardzo podobnym wystrojem. W tym roku Otwarte zmieniło nieco image, co wyszło im na dobre. Może i nie mieli oni najbardziej konkurencyjnych cen, ale za to jakże oryginalne stoisko!

Promocja Publicatu
Bardzo ciekawą formę promocji swoich spotkań zastosowała Grupa Wydawnicza Publicat, która na ściankach swojego stoiska przykleiła… książki! I choć niektórym wydawać może się to barbarzyństwem – nie przesadzajmy, wyglądało to świetnie.
Równie ciekawe stoiska miały drukarnia Opolgraf, a także świetnie przygotowane stoisko Wydawnictwa Jaguar.

Kończąc moją wizytę na Targach, w torbach miałem masę magazynów, katalogów i tonę zakładek – jak zwykle, nie mogłem się oprzeć… Na stoisku Merlina, podobnie jak w przypadku Targów Książki w Warszawie, wypiłem pyszną białą kawę. Nie mogło być lepiej!

Stoisko GW Foksal
Na Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie wiele osób narzeka – że tłok jest, że korki i w ogóle zawsze zła pogoda. A ja sobie myślę, że ten Kraków to taki nasz mały polski Londyn. Niby tłok, deszcz i korki. Owszem, ale także mnóstwo dobrej, niesamowitej energii, a większość z nas i tak wraca na kolejną edycję Targów. Ja w każdym razie z pewnością zaplanuję następną wizytę na następny rok!


Więcej zdjęć oraz relacja filmowa z Targów pojawi się już wkrótce na moim Facebooku!
Nowszewpisy Starszewpisy Strona główna