“Jak zawsze”

Zygmunta Miłoszewskiego nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Zresztą ostatnimi czasy nie tylko jego, gdyż młodszy brat autora „Gniewu” – Wojtek Miłoszewski, w ubiegłym roku także wydał swoją debiutancką powieść, które notabene była naprawdę dobra. Pod koniec 2017 w sprzedaży pojawiała się długo wyczekiwana powieść Zygmunta Miłoszewskiego. Nie była to jednak kontynuacja historii o prokuratorze Szackim, a całkiem nowa, obyczajowa powieść. Jak wyszła autorowi kryminałów prawniczych?


Grażyna i Ludwik to para staruszków, na których, gdy przechodzą ulicą, patrzy się z podziwem. Nie dlatego, że tak świetnie trzymają formę i pomimo osiemdziesiątki na karku wyglądają jak David Hasselhoff i Pamela Anderson, bo, bądźmy szczerzy – wcale tak nie jest, ale dlatego, że pomimo upływających lat, małżeństwo nadal ze sobą trwa. Niebawem zbliża się pięćdziesiąta rocznica ich pierwszego, wspólnego pożycia, więc małżonkowie stwierdzają, że trzeba to uczcić. Grażyna wybiera się na zakupy do sklepu z bielizną, a Ludwik zażywa magiczne niebieskie ampułki.

Jak zawsze w tę rocznicę, oprócz seksu, pojawia się kurczak z rożna (pomimo zawartości tłuszczu!), pojawiają się plany na przyszłość i wspomnienia z przeszłości. Szczególnie tych drugich jest wiele, bo w końcu pięćdziesiąt lat to niezły wynik. Szkoda tylko, że w tak długim czasu, małżeństwo nie postawiło na odrobinę rozrywki i szaleństwa, zamiast tego wybierając sobie nudne, przewidywalne życie. Co oczywiście chcieliby sobie wypomnieć nawzajem. Ale czasu nie da się cofnąć, a decyzji zmienić. A przynajmniej tak im się wydawało.

Następnego dnia budzą się, jak zawsze, razem, w jednym łóżku, w ich sypialni. Zaraz spostrzegają jednak, że coś jest nie tak. A partner leżący na łóżku obok nich jest młodszy o… 50 lat! Dziwnym trafem, małżeństwo przenosi się w czasie, do 1963 roku. Jednak świat, w jakim się obudzili, nie przypomina lat sześćdziesiątych w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Okazuje się, że Ludwik i Grażyna budzą się w świecie, w którym stawia się na integrację z… Republiką Francuską. Wszystko to sprawia wrażenie snu, jeśli nim jest – staruszkowie, będący teraz atrakcyjnymi trzydziestolatkami, otrzymują drugą szansę. I to od nich zależy, jak poprowadzą swoje życie w tej dziwnej nowej Polsce. Znając przyszłość, mogą ustrzec się od błędów, jakie popełnili. Jednak czy będą tego chcieli?

Najnowsza książka Zygmunta Miłoszewskiego była bardzo mocno promowana, choć myślę, że i bez tego świetnie by się sprzedała – wierni czytelnicy autora od dawna czekali bowiem na kolejną jego książkę. No i się w końcu doczekali. Ja sam, choć nie uważam się za fana Miłoszewskiego, naprawdę byłem ciekawy tego, co pisarz przygotował tym razem. Niestety, tak jak bez dwóch zdań mogłem stwierdzić, że trylogia o Szackim była naprawdę udana, to nie mogę powiedzieć tego o „Jak zawsze”. Mam bowiem w stosunku do tego tytułu naprawdę mieszane uczucia.

Zygmunt Miłoszewski stworzył niezwykłą powieść obyczajową. Niezwykłą pod tym względem, że jego książka nie trzyma się sztywnych ram, które wytyczyli autorzy popularnych na rynku obyczajówek. Zdołaliśmy przyzwyczaić się do tego, że książki obyczajowe to historie pisane z reguły dla kobiet, w których akcja jest dość schematyczna – zwykle wygląda to w ten sposób, że kobieta mająca problemy osobiste ucieka za miasto, gdzie poznaje przystojnego mężczyznę, który to odmienia jej życie. Miłoszewski porzuca konwenanse i pisze własną, oryginalną historię.

Dlaczego „Jak zawsze” jest specyficzne? Bo, jak można poznać już po opisie, łączy cechy literatury obyczajowej z historią alternatywną, która zaliczana jest przecież do fantastyki naukowej. Chociaż motyw przenoszenia się w czasie nie jest czymś nowym i odkrywczym – może wydawać się wręcz wyeksploatowany – jednak w formie podanej przez Zygmunta Miłoszewskiego, w połączeniu z nową rzeczywistością lat sześćdziesiątych i mocno komediowymi wątkami obyczajowymi, wychodzi to naprawdę dobrze.

Problem jednak polega na tym, że chyba nie do końca zrozumiałem, jaki przekaz był książki „Jak zawsze”. „Inna Polska”, czyli Polska solidaryzująca z Francją, połączona z nią mocnym sojuszem (jak wówczas PRL z ZSRR), ma widoczne nawiązania do przeszłości naszego kraju. Nie brakuje analogii pomiędzy przedstawionym przez Zygmunta Miłoszewskiego krajem i wydarzeniami mającymi miejsce w Polsce po opadnięciu żelaznej kurtyny. Pojawia się pytanie – dlaczego pisarz wybrał dla swojej powieści taki właśnie motyw? W moim mniemaniu, niestety, pomimo przeczytania całej powieści, nie można odpowiedzieć na to pytanie.

Być może chodzi o to, że pomimo naszych starań, przeszłości nie da się zmienić, wyidealizować. Nie można naprawić błędów już popełnionych. Nadal jednak są to tylko moje domysły, nie ukrywam bowiem, że nie potrafiłem wysnuć z „Jak zawsze” konkretnego przesłania. 

„Śmieszne, nosiłam jak każdy komórkę w torebce, ale dopiero on nazwał to w taki sposób, że aż mi się trochę wstyd zrobiło, że nie potrafiłam tego należycie docenić. Przytaknęłam.
- I na przykład ty do czego najczęściej używasz tego potężnego narzędzia?
Hm, właściwie to do grania w spadające klejnoty, ale tego przecież nie powiem. Po pierwsze, wstydziłam się, po drugie, nie miałam tygodnia na tłumaczenie, czym są spadające klejnoty”
Zygmunt Miłoszewski „Jak zawsze”, str. 361, Wydawnictwo W.A.B. 2017

W każdym razie skłamałbym, gdybym twierdził, że książka była nudna. Chociaż nie potrafiłem rozszyfrować ukrytego sensu przeniesienia w czasie (może szukam czegoś, czego nie ma?), to naprawdę dobrze bawiłem się przy tej książce. Wszystko za sprawą głównej bohaterki – Grażyny. Domyślam się zresztą, że większość osób uśmiecha się już od razu za sprawą imienia postaci, które nierzadko używane jest w żartobliwych określeniach.

Bohaterka, jak na porządną Grażynę przystało, jest bohaterką wręcz bosko śmieszną. Jej cięte riposty, trafne uwagi i wyjątkowe żarty, dodały książce Zygmunta Miłoszewskiego niezwykłego uroku. A sama bohaterka z góry podbiła moje serce.

Ludwik jest zdecydowanie bardziej statyczną postacią, będącą niejako przeciwieństwem dla energicznej Graży. I tak jak od razu polubiłem tę bohaterkę, tak Ludwika do samego końca trudno było mi znosić. Myślę, że właśnie taki zamiar miał autor – by stworzyć parę niedopasowanych do siebie ludzi, którzy wzbudzać będą w czytelniku różne emocje. Za kreację bohaterów zdecydowanie należy się autorowi piątka z plusem.

Nie chcę zdradzać zbyt dużo, powiem jednak, że zakończenie powieści Miłoszewskiego pozostaje otwarte. Otwarte pozostaje także mnóstwo wątków rozpoczętych w książce – jak chociażby dziwne sny, objawienia u Ludwika. Z mnóstwem pytań pozostajemy do samego końca. Nie wydaje mi się też, by „Jak zawsze” doczekało się kontynuacji, wobec tego autor raczej nie ma zamiaru ułatwiać nam zadania i pozostawia nas w większości przypadków bez odpowiedzi.

Podobnie jak przy poprzednich książkach Zygmunta Miłoszewskiego, tak i teraz za wydanie powieści na rynek odpowiada Grupa Wydawnicza Foksal, a konkretnie Wydawnictwo W.A.B. „Jak zawsze” swoją premierę miało 8 listopada 2017 roku, choć dostępne było w sprzedaży już także na Targach Książki w Krakowie.

Redaktorem tytułu był Marcin Mastalerz, za korektę odpowiadają Sabina Raczyńska, Małgorzata Denys i Elżbieta Kalinowska. Projektem okładki zajęli się Joanna Górska i Jerzy Skakun. Powieść wydana została w oprawie miękkiej ze skrzydełkami. Na książkę składa się około 470 stron, a jej cena detaliczna wynosi 39,99 zł. „Jak zawsze” dostępne jest także w formie elektronicznej.

Nie mogę powiedzieć, że nowa książka Zygmunta Miłoszewskiego jest rewelacyjna. Podobały mi się jej poszczególne części (np. postać Grażyny), jednak sama historia pozostawia jeszcze trochę do życzenia. Nie mówię też jednak, że powieść jest niewarta przeczytania. Myślę, że duża dawka humoru i odrzucenie konwencjonalizmu, sprawiają, że mimo wszystko powieść się podoba. Jeśli więc po nią sięgamy, trzeba być świadom zarówno plusów tej historii, jak i jej minusów. 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal.

Tytuł: "Jak zawsze"

Autor: Zygmunt Miłoszewski


Tłumacz: -
 
Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.


Rok wydania: 2017

Liczba stron: 470 [4] [prebook]


ISBN: 978-83-280-3607-9


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★☆☆*
PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie! Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne.
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".

Bądź na bieżąco: 
Zaobserwuj prywatny profil autora bloga:

Zaobserwuj oficjalny kanał na Facebooku: 

Nowszewpisy Starszewpisy Strona główna