“Mirror, mirror”

Chyba nie ma czytelnika, który nie zastanawiałby się, jakie to uczucie zobaczyć książkę ze swoim nazwiskiem w sieciach księgarniach, a na dodatek okrzykniętą bestsellerem. Prawdopodobnie z nieco bardziej prozaicznych przyczyn wiele gwiazd show-biznesu także stara się wydać swoje książki i sprzedać je w jak największych ilościach. W ubiegłym roku premierę miała powieść „Mirror, mirror” stworzona przez, co ważne, dwie autorki: Carę Delevingne i Rowan Coleman. Tę pierwszą kojarzymy głównie z dużych ekranów i modowych wybiegów. Jak poradziła sobie, współtworząc swoją powieść?


Każdy ma lub miał jakieś szkolne problemy. Czasem trudno jest znaleźć wspólny język z osobami, których zainteresowania leżą w zupełnych innych kręgach niż nasze. Czasem trudno jest nawiązać kontakt z innymi, gdy się od nich różni. A jednak – grupie nastolatków się to udało. Dzięki szkolnym zajęciom muzycznym, podczas których całkowicie przypadkowo zostają dobrani w jedną grupę – „Mirror, mirror”.

Red, Naomi, Leo i Rose to dzieciaki, których nie łączy praktycznie nic. Każdy z nich niesie jednak swój bagaż doświadczeń, swoje problemy i rozterki. Red musi znosić alkoholizm matki, jednocześnie na jej barki spada opieka nad młodszą siostrą. Naomi, chociaż niczego nie brakuje w jej domu, od zawsze pragnie innego, lepszego życia – takiego, w którym jest niezależna. Rodzina Leo nie ma najlepszej opinii – głównie przez agresywnego starszego brata chłopaka, który właśnie wyszedł z więzienia. Życie Rose natomiast to stale rozdrapywana rana przeszłości, której ból dziewczyna stara się koić w butelkach wysokoprocentowych trunków.

Kiedy nauczyciel łączy ich w jedną grupę, muszą zacząć współpracować. Nikt nie spodziewa się, że ich projekt lekcyjny przerodzi się w coś więcej – w kapelę z prawdziwego zdarzenia. I w szczerą, ponad podziałową przyjaźń.

Kiedy ich życie zdaje się wyglądać na normalne, ułożone, staje się coś, co wywraca rzeczywistość nastolatków, a szczególnie Red, do góry nogami. Naomi znika bez śladu.

Nastolatka często uciekała z domu, marząc o życiu bez obowiązków. Nic więc dziwnego, że miejscowe władze nie traktują sprawy priorytetowo, mając pewność, że dziewczyna sama wróci do domu po pewnym czasie. Kiedy jednak mijają kolejne doby, a Naomi nie powraca, Red czuje, że coś jest mocno nie tak.

Po paru tygodniach Naomi zostaje odnaleziona – zaplątana w sieć rybacką nad Tamizą. Nastolatka jest w ciężkim stanie, w szpitalu przebywa w śpiączce, nie wiadomo również, czy przeżyje. Policja uznaje, że była to próba samobójcza. Red jest jednak pewna, że się mylą.

Nic bowiem nie wskazuje na to, by Naomi miała powody, by popełniać samobójstwo. Wręcz przeciwnie – przed zniknięciem wydawała się nadzwyczaj szczęśliwa, zmieniła się. Red postanawia, że sama zajmie się tą sprawą. I dorwie osobę, która skrzywdziła jej przyjaciółkę. Do pomocy będzie miała oddanych Rose i Leo.

Każdy z nich jednak ma swoje problemy, których rozwiązanie nie raz będą musieli przedłożyć nad sprawą Naomi. Poza tym, będąc szczerym, co tak naprawdę mogą zrobić nastolatkowie? Życie przecież to nie film o agencie 007.

„Mirror, mirror” to taka powieść, która w pewnym momencie pojawiała się wszędzie. W szczególności dosyć głośno o tej powieści było w social mediach, bo i okładka „Mirror, mirror” jest dość ciekawa i fajnie wypada na fotografiach.

Ja miałem jednak do tego tytułu dość ambiwalentny stosunek. Głównie z tego powodu, że autorką książki jest Cara Delevingne, która do tej pory z literaturą miała niewiele wspólnego, poza tym, że grała w ekranizacjach książek. O tym, że książkę współtworzyła również Rowan Coleman – ceniona autorka, dowiedziałem się dopiero później. Mimo wszystko, ciekawy byłem książki, w której okładce się zakochałem.

Co najbardziej podobało mi się w tym tytule? Jest to z pewnością świetnie rozwinięty wątek dotyczący niebezpieczeństw wynikających z social mediów i Internetu. Choć o problemie internetowego życia mówi się dość sporo – chociażby na pogadankach szkolnych – to jednak trzeba przyznać, że nadal mało osób, szczególnie młodzieży, zdaje sobie sprawę z zagrożeń związanych z niedopilnowania bezpieczeństwa w sieci.

Ta powieść pokazuje, jak życie bohaterów zmienia się, między innymi, właśnie przez social media. Jednak, oprócz tych negatywnych skutków posiadania profili na portalach społecznościowych, autorki przedstawiły także drugą stronę medalu – a mianowicie, pokazały, że sieć nie tylko może nam zaszkodzić, ale może też nam pomóc. Wszystko zależy od tego, jak wykorzystamy jej dobrodziejstwo.

Książka „Mirror, mirror” jest dobra. Dlaczego tylko (lub aż) dobra? Mam jeden główny zarzut wobec tej historii, przez który nie mogę ocenić jej lepiej. Mianowicie, chodzi mi strasznie przewidywalne rozwiązanie najważniejszej zagadki z książki, całego clou problemu – kto jest odpowiedzialny za stan Naomi. Ja domyśliłem się już po kilkudziesięciu stronach, obawiam się więc, że większość czytelników od razu potrafiła stworzyć solidny kręg podejrzeń.

Nie można jednak zarzucić autorkom, że ich książka jest nudna. Paradoksalnie, pomimo przewidywalności w stosunku do głównego problemu, powieść obfituje w wiele wątków, które dobrze rozwinięte, sprawiają, że podczas lektury nie ma się wrażenia, by akcja prowadzona była na siłę.

Pojawia się też sporo postaci, notabene dobrze skonstruowanych. Coleman i Delevingne stworzyły czwórkę głównych bohaterów, każdy z nich ma problemy życiowe, które podczas czytania nie nużą, ale sprawiają, że lepiej poznajemy bohaterów. Zatem charakterystyka postaci także wypada naprawdę nieźle.

Język ogólnie jest jednak dość plastyczny i stosunkowo prosty, czytanie nie sprawia więc problemów, nawet gdy oczy lekko już nam się zamykają. O czym trzeba wspomnieć – w książce pojawia się sporo wulgaryzmów. I chociaż nie są to raczej najmocniejsze sformułowania łaciny kuchennej, bo jest to przecież książka młodzieżowa, to trzeba być świadomym, że bohaterowie nie boją się w odpowiednich momentach soczyście zakląć.

Pozostaje jedna kwestia, nad którą warto zastanowić się, zanim powiemy o „Mirror, mirror” jako powieści autorstwa zarówno aktorki i modelki – Cary Delevingne, jak i pisarki – Rowan Coleman. Dlaczego? Na froncie okładki pojawia się bowiem ogromne nazwisko Cary Delevingne, na tyle okładki jej zdjęcie, na skrzydełku (nad zdjęciem Coleman) zdjęcie Cary Delevingne, na marginesach jej nazwisko, podziękowania tylko Delevingne, a także wywiad na końcu – oczywiście tylko z nią. Pytanie, które każdy z nas musi sobie więc zadać, to… ile tak naprawdę w tej książce znajdziemy wkładu pisarki, która ma na swoim koncie kilka książek, a ile aktorki, która, no cóż, nie wydała wcześniej żadnej innej powieści?

„Mirror, mirror” swoją premierę miało w październiku 2017 roku. Książka wydana została przez Wydawnictwo Jaguar. Tytuł wydany w Polsce został jeszcze w tym samym miesiącu, co w Stanach Zjednoczonych, zatem nie musieliśmy długo czekać na nasz przekład.

Książkę z języka angielskiego przetłumaczyła Zuzanna Byczek, odpowiedzialna także za inne książki Jaguara, chociażby „Chłopca z Aleppo, który namalował wojnę”, czy  „Naznaczonych śmiercią” Veroniki Roth.

Redakcją tytułu zajęły się Ewa Holewińska i Anna Pawłowicz.  Za korektę odpowiedzialna jest Ewa Mościcka, Anita Rejch.

Powieść wydana została w oprawie miękkiej ze skrzydełkami. Książkę nabyć można w cenie detalicznej wynoszącej 37,90. „Na Mirror, mirror” składa się ok. 400 stron, tytuł dostępny jest też w formie elektronicznej.

No dobrze, książka była niezła, chociaż najważniejszą zagadkę można odgadnąć zaraz na początku lektury. Zakończenie powieści było naprawdę ciekawe, podobnie jak bohaterowie. Książka nie nastręcza zbytnich problemów, nie wyłapałem także błędów rzeczowych. Dlatego uważam ten tytuł za dość udany i oceniam bardzo pozytywnie. Mam jednak nadzieję, że autorki nie mają w planach kontynuowania tej historii, bo akurat w tym przypadku, jestem pewien, że większość wątków pięknie domyka się w „Mirror, mirror”.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwo Jaguar.

Tytuł: "Mirror, mirror"

Autor: Cara Delevingne, Rowan Coleman


Tłumacz: Zuzanna Byczek
 
Wydawca: Wydawnictwo Jaguar


Rok wydania: 2017

Liczba stron: 396 [2]


ISBN: 978-83-7686-620-8


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★★☆*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  wynosi od jednej do pięciu gwiazdek.
PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie! Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne.
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".

Bądź na bieżąco! Zaobserwuj oficjalny kanał na Facebooku: 

Nowszewpisy Starszewpisy Strona główna