“Światło w Cichą Noc”

Święta Bożego Narodzenia już dawno za nami, mimo to ja powracam dziś ze świąteczną atmosferą, choinkami z kolorowymi światełkami i karpiem na stole. Wszystko za sprawą książki Krystyny Mirek – „Światło w cichą noc”, która utrzymana została w bożonarodzeniowym klimacie. Nad książką tym bardziej warto się pochylić, gdyż już niebawem w księgarniach pojawi się jej wiosenna kontynuacja.





Antoni Milewski był człowiekiem sukcesu. Miał dobrą pracę – piął się po szczeblach kariery, własne mieszkanie i trochę oszczędności na koncie. Nie bez przyczyny użyłem jednak czasu przeszłego. Cały jego dorobek, zarówno materialny, jak i ten pod względem zawodowym, zniknął. Wystarczyła jedna pomyłka, jeden głupi błąd, który sprawił, że z człowieka sukcesu, który brylował wśród reszty pracowników korporacji, został człowiekiem z jedną parą skarpetek. Dosłownie.

Milewski nie ma zbyt wiele możliwości wyboru, z Warszawy przeprowadza się do Krakowa. Po drodze chce na chwilę odwiedzić dawno niewidzianą babcię Kalinę. Nie wie jednak, że wizyta z paru godzin może nieco się przedłużyć, a pobyt w podkrakowskiej willi pomoże uporządkować jego własne, życiowe sprawy.

Magda Łaniewska jest pracownikiem w jednym z lokalnych banków. Życie Magdy jest bardzo poukładane. Wie, jakie obowiązki do niej należą i sumiennie się z nich wywiązuje. Wraz z dwoma braćmi mieszka w domku obok willi należącej do staruszki Kaliny. Co roku, w okresie Bożego Narodzenia, rodzeństwo rezerwuje bilety i wyjeżdża na święta do ciepłych krajów – jak najdalej od miejsc, w których z wielką fetą świętuje się narodziny Jezusa. I to wcale nie dlatego, że rodzeństwo jest niewierzące. Święta, kolędy i choinka przypominają im jednak o rodzinnym wypadku sprzed lat, po którym cała trójka ma uraz. Coroczne święta tylko rozdrapują ranę przeszłości.

Dla młodej kobiety wiele znaczy jej rodzina, a właściwie bracia. Pragnie, by żyło im się jak najlepiej. Jednak wkrótce kogoś poznaje – i to nie byle kogo, a mężczyznę, w którym zakochać by się mogło pół Krakowa. Mimo to przystojny Konstanty zainteresował się właśnie nią! Nic więc dziwnego, że Magda chce zaimponować koledze. Gdy ten więc proponuje, że z chęcią spędziłby z nią święta, nie może wyłgać się drinkiem z palemką na tureckiej plaży. Kiedy podejmuje decyzje, że pierwszy raz od kilku lat zorganizuje święta, nie zastanawia się, jak zareagują jej bracia. Żeby święta się udały, cała rodzina musi jednak zaangażować się w przygotowania!

Zarówno rodzeństwo Łaniewskich, jak i Antek Milewski w te święta muszą podjąć decyzje, które choć trochę zmienią ich życie. Bo przecież święta to nie tylko czas radości, ale także refleksji…

Ubiegły rok był dla mnie bardzo pracowity. Nie zdziwiłem się więc, gdy okazało się, że święta już minęły, a ja dalej pozostałem z nieprzeczytanymi świątecznymi powieściami. Muszę przyznać, że przy natłoku różnych spraw, całkowicie straciłem panowanie nad tym,  jaką lekturę wybrać. Dlatego „Światło w Cichą Noc” przeczytałem tuż po świętach – wcale nie tak białych, jakich większość z nas pewnie oczekuje. Liczyłem, że książka Krystyny Mirek trochę zrekompensuje mi ten brak świątecznego klimatu. Niestety, okazało się, że lektura także nieco mnie rozczarowała, pozostawiając po sobie dość neutralne wrażenie.

Nie można Krystynie Mirek zarzucić, że w jej książce brakuje świątecznych odniesień. Nie, pojawia się wszystko to, co powinno się znaleźć w takiej opowieści – jest motyw rodziny, miłości, jest przebaczenie i świąteczne pierniczki. A jednak, coś było nie tak. Coś tak wyraźnego, że zatarło dobre wrażenie.

Przedstawiona w książce Mirek historia jest niezwykle lekka. Lekka aż do bólu. Niestety, choć pomysł na tę powieść wydaje się naprawdę ciekawy, to ostateczne wykonanie sprawiło, że książka stała się dość jałowa, a bohaterowie irytujący.

Nie bez znaczenia wspomniałem wcześniej o świątecznych piernikach. Odwołuję się w tym momencie do jednej ze scen, w której głównym bohaterem był Bartek – jeden z braci Magdy Łaniewskiej. Niestety, Bartosz, choć był chyba najbardziej wyrazistą postacią w książce, był jednocześnie najbardziej denerwującym bohaterem. Wszystko za sprawą emocji, którymi kierował się bohater. Krystyna Mirek, tworząc Bartka – dorosłego już mężczyznę, a nie małego chłopca – stworzyła bohatera niestabilnego, który nie radzi sobie z własnymi uczuciami i emocjami. Przytłacza go widok choinki z bombkami, przy której załamuje się i szlocha w ramię. Nie twierdzę, że po traumatycznych przeżyciach, bohater nie może pozwolić sobie na chwilę słabości – szkoda jednak, że ta słabość objawia się na każdym kroku. Postać stała się wręcz karykaturalnie niewiarygodna – z tego względu, że dorośli ludzi po prostu tak się nie zachowują. Dzieci – owszem. Dealer samochodowy – raczej nie.

O ile Bartek irytujący był przez swoją emocjonalność, to po całkowicie skrajnej stronie barykady stoi Antek Milewski. Ten pan, z bagażem doświadczeń, kieruje się do domu swojej babki, by tam rozwiązać problemy egzystencjalne. Milewski ma przeróżne problemy – począwszy od tych sercowych, przez zawodowe, aż po rodzinne – ale jednocześnie jest najbardziej rozmemłaną postacią w książce Mirek. Popada w swego rodzaju marazm, ale paradoksalnie chce jednocześnie zbawiać świat – ratując damę w opałach…

Jedyna broniąca się postać to babcia Kalina. Bo pomimo że może trochę naciągana wydawać się  kreacja Kaliny-samarytanki, to można uznać, że takie dobrotliwe babcie istnieją naprawdę. Tym bardziej, jeśli znają swoich sąsiadów od małego i żyją jedynie na kartach książki. Kalina wprowadza wiele pozytywnych akcentów w tej powieści, poza tym z pewnością, jeśli to właśnie starsza pani byłaby jedną z ważniejszych bohaterek, postać mogłaby przedstawić wiele wątków dotyczących przeszłości rodziny Antka, a być może nawet i Łaniewskich. Liczę na to, że w następnej książce autorka pozwoli tej postaci wyjść z cienia, choć na chwilę.

Przede wszystkim strasznie żałuję, że dialogi pomiędzy bohaterami były tak nienaturalne i drętwe. Podczas czytania, nie ma się wrażenia, że bohaterowie powieści to ludzi z krwi i kości. Jasne, mają oni realne problemy, ale nie oszukujmy się, język, jakim się posługują, jest równie ważny. A gdy dwójka poważnych, młodych mężczyzn spotyka się na piwie i zaczynają płakać sobie w rękaw, to cała wiarygodność lega w gruzach. Po prostu.

Nie byłbym sobą, jakbym na koniec nie wspomniał o błędach rzeczowych, które pojawiły się w „Świetle w Cichą Noc”. Strasznie nie lubię, gdy takie coś ma miejsce, bo oznacza to, że tekst w pewnym etapie wymknął się spod kontroli – zarówno autorce, jak i redakcji. Co konkretnie było nie tak? Ja wyłapałem dwa błędy: pierwszy z nich dotyczy Antka Milewskiego – mężczyzna najpierw twierdzi, że usunął wszystkie profile w serwisach społecznościowych, by później przez jeden z tych serwisów kogoś szukać i z nim korespondować… Drugi z błędów  natomiast mniej rzuca się w oczy… W okolicach 303 strony, Magda Łaniewska zwyczajnie… myli imiona swojego ukochanego! Kto wie, może kobieta ma jakieś ukryte pragnienia?

No i właściwie, mógłbym się dalej znęcać nad tą książką, problem jednak w tym, że ta powieść, wbrew tym wszystkim wadom, nie należy do najgorszych. Wiem, było w niej sporo minusów, ale będąc szczerym, czytałem o wiele gorsze książki. Więc ostatecznie – powieść Krystyny Mirek może spodobać się jej wiernym czytelniczkom. Jednak wydaje mi się, że czytelnicy bardziej uważni i ci, którzy marzyli o dobrej książce świątecznej, zwyczajnie powinni sobie w przyszłe święta odpuścić „Światło…”.

Ta świąteczna książka Krystyny Mirek wydana została przez Edipresse Książki w listopadzie 2017 roku. Jest to pierwszy tom z serii „Willa pod kasztanem”.

Za redakcję książki odpowiada Katarzyna Wojtas. Korektą zajęły się  Agnieszka Betlejewska, Jolanta Kucharska i Ewa Mościcka. 

Projekt okładki stworzyła Izabella Marcinowska. Książka „Światło w cichą noc” wydana została w oprawie miękkiej bez skrzydełek, litery tytułowe wytłoczono, dodatkowo na okładce osadzono brokat. Na powieść składa się około 350 stron. Książka dostępna jest także w wersji elektronicznej.

Ciężko mi jest konkretnie ocenić ten tytuł. Nie odznacza się niczym nadzwyczajnym – według mnie, książka ta nie zapewnia ani ponadprzeciętnej rozrywki, ani nie sprawia, że z miejsca zakochujemy się w historii bohaterów. Jednocześnie stanowczo nie odradzam, bo przecież nie było aż tak źle. Naprawdę kusi mnie sięgnięcie po kolejny tom, choć nie jestem w stanie powiedzieć, dlaczego tak jest. W każdym razie – przy „Świetle w Cichą Noc” mogło być zdecydowanie  lepiej. Jaki jest więc werdykt? Jeśli naprawdę macie ochotę, by przeczytać tę książkę – czytajcie. Ale jeśli może poczekać, to przełóżcie jej lekturę na potem

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Edipresse Książki oraz firmie Booksenso PR (Microsite).

Tytuł: "Światło w Cichą Noc"

Autor: Krystyna Mirek 


Tłumacz: -
 
Wydawca: Edipresse Książki


Rok wydania: 2017

Liczba stron: 351 [3]


ISBN: 978-83-8117-142-7


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★☆☆☆*
PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie! Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne.
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".

Bądź na bieżąco: 
Zaobserwuj prywatny profil autora bloga:

Zaobserwuj oficjalny kanał na Facebooku: 

Nowszewpisy Starszewpisy Strona główna