Poetycka opowieść o pożądaniu – “Tamte dni, tamte noce”

"Tamte dni, tamte noce" / fot. mat. pras. UIP Polska
Motyw LGBT w literaturze w ostatnim czasie jest dość popularny. Coraz częściej pojawiają się zarówno książki należące do literatury pięknej, jak i wiele młodzieżówek, w których głównym wątkiem jest homoseksualna para i problemy związane z ich orientacją seksualną. Prekursorem w tym zakresie jest Edmund White i jego powieść gejowska z lat osiemdziesiątych – „Zuch”.  W duchu tych lat utrzymana jest też akcja książki André Acimana – „Tamte dni, tamte noce”. Jednak czy warto poświęcić jej choć chwilę uwagi?

Kolejne lato Elio we włoskiej posiadłości nie wróży niczego nowego. Jak co roku, przyjechał do słonecznej Toskanii z rodzicami, by odgrywać to samo przedstawienie, w którym udaje, że dobrze się bawi. Jego ojciec jest cenionym profesorem, tradycją stał się już jego letni program dla doktorantów – obiecujący pracownicy naukowi mają możliwość przyjechania do posiadłości na wakacje, by pod okiem profesora dokończyć swoje prace, w zamian za pomoc ojcu Elio w pracach badawczych.

Tak więc, jak zwykle, Elio przenosi się do sąsiedniego pokoju, by swoją własną sypialnię oddać pod władanie doktoranta. Właściwie niewiele wie o tegorocznym przyjezdnym. Pozostaje mu więc  coroczna rozrywka – kąpiele w morzu, opalanie się w ogrodzie i zajadanie dorodnych brzoskwiń. A, i jeszcze coś, a raczej ktoś – dziewczyna z sąsiedztwa, która zainteresowana jest nie tylko nieśmiałymi pocałunkami z Elio. 

fot. mat. wydawcy / Poradnia K.
Niebawem przybywa i on – Amerykanin Oliver. Dwudziestoparolatek wydaje się być całkiem inny od wszystkich miłych, przyjaznych studentów, którzy przybywali do tej pory. I wcale nie chodzi o to, że jest przystojniejszy od reszty, ale wydaje się… nieco butny. Ale ten jego styl zachowania, pełen nonszalancji i niewybrednego humoru, przypada do gustu każdemu, kto przebywa we włoskiej posiadłości. Od profesora aż do gosposi. Jedynie Elio zdaje się niezadowolony z nowego gościa w ich domu.

Młody Amerykanin jest jednak sobą, co w końcu zauważa lekceważący go Elio. I chociaż chłopak sam nie chce tego przyznać, to pragnie kontaktu z Oliverem. Pragnie, by mężczyzna go zauważył, komplementował, zadawał się właśnie z nim. Elio tłumaczy sobie to jednak chęcią zaprzyjaźnienia się z Oliverem, bo przecież mężczyzna jest heteroseksualny. A on sam ma dziewczynę.

Wspólne towarzystwo młodych mężczyzn wpływa jednak na ich wzajemne nastawienie. Elio wkrótce poznaje to, co nazywane jest szumnie pożądaniem. Oliver natomiast musi pokonać własne żądze. Jednak czy podczas upalnego lata w jednym z najnudniejszych miejsc na Ziemi nie można choć przez moment zapomnieć i dać ponieść się chwili? Rozpaleni namiętnością Elio i Oliver będą musieli podjąć słuszne decyzje – tylko skąd wiedzieć, które są które? I czy cokolwiek ma prawo się przydarzyć pomiędzy dojrzałym mężczyzna a siedemnastoletnim chłopcem?

Książka André Acimana to powieść, która dla czytelnika pozostaje wielką zagadką. A to ze względu na koncept fabularny, który na samym początku wydawać może się tandetny i ckliwy. W tym przypadku jestem przekonany, że takie twierdzenie w stosunku do „Tamtych dni, tamtych nocy”   jest mocnym nadużyciem.

"Tamte dni, tamte noce" / fot. mat. pras. UIP Polska

Niepodważalnym faktem jest, że autor stworzył historię o gejach. Czy komuś się to podoba, czy nie, takie książki istnieją – i słusznie, bowiem zarówno na homofobię, jak i pruderię, czas dawno się skończył. A przynajmniej powinien, ponieważ, będąc ludźmi otwartymi, akceptujemy i tolerujemy opinie, postawy, zwyczaje i zachowania odmienne od naszych. A książki takie jak te, świetnie pokazują, że po pierwsze: homoseksualizm nie jest chorobą dwudziestego pierwszego wieku, a po drugie: nie należy obawiać się osób o odmiennej orientacji. Bo z reguły pragną oni tego samego, co osoby heteroseksualne – pełnej akceptacji i odwzajemnionego uczucia.

„Cudownie egalitarna chwila, cudowne uczucie jednoczesnej relacji młodszy i starszy, człowiek i człowiek, mężczyzna i mężczyzna, Żyd i Żyd”
André Aciman, „Tamte dni, tamte noce”, przeł. Tomasz Bieroń, Poradnia K.

Książka Acimana w pewien sposób pokazuje, jak młody człowiek próbuje odnaleźć się w nowej sytuacji i poznaje dopiero własnego siebie. Dzięki jego własnym doświadczeniom, uczy się życia, które może wieść. Jednak owo prawdziwe życie nie jest jak przygody bohaterów z kart harlekinów. Przedstawiona przez autora opowieść nie jest ani przyjemna, ani miła czy wzruszająca. Jest brutalnym zderzeniem z próbą dostosowania się do dobrego schematu związku w latach osiemdziesiątych, pełnego smutnych westchnięć i niewypowiedzianych miłosnych wyznań życia młodego chłopaka zakochanego w, o zgrozo, mężczyźnie.

„Tamte dni, tamte noce” zapisałem sobie w notatkach jako „zachwycające” i „zdumiewające”. I takie faktycznie są. Między innymi dzięki temu, że autor napisał swoją powieść w sposób wcale nie często spotykany wśród literatury popularnej. Historia spisana oczyma Eliego wyrażona jest w niezwykle poetycki sposób, w którym język wypowiedzi doprowadza do literackiego upojenia…

„Chciałem, żeby z wezbranej fali współczucia i żalu, w której przez lata wytworzył się podskórny i mętny nurt erotyczny, wypłynęło wspomnienie o tym przedpołudniu w plenerze Moneta, żeby przypomniał sobie mój pocałunek – nie ten pierwszy, tylko drugi, kiedy dałem mu do ust moją ślinę, ponieważ rozpaczliwie chciałem jego śliny w moich ustach”
André Aciman, „Tamte dni, tamte noce”, przeł. Tomasz Bieroń, Poradnia K

I też, dzięki tej poetyckości, mamy szansę doświadczyć erotyzmu w najczystszej postaci. Ale w jakiej formie! Relacja pomiędzy bohaterami pozostaje mocno osobista, intymna i spowita swego rodzaju brakiem doświadczenia, ale jednocześnie tak mocno pożądliwa, że możliwa jest tylko pomiędzy młodymi, jurnymi bohaterami.

„Tamte dni, tamte noce” jest książka naprawdę mocno wyrazistą. Zdecydowanie nie jest to ten typ powieści, którą przeczytamy i w ogóle nie zmieni ona sposobu postrzegania przez nas rzeczywistości. Jednocześnie postać Olivera i Elio może stać się pewnym symbolem dla nastolatków, którzy sięgną po ten tytuł. Symbolem chociażby buntu młodego człowieka wobec otaczających go stereotypów i jedynych słusznych decyzji.

Powieść ta przede wszystkim jest jednak historią o uczuciu. I André Aciman robi to w sposób mistrzowski, w taki, przez który mi samemu brakuje słów, by go opisać. Autor oddziałuje zarówno na uczucia bohaterów swojej książki, ale także na czytelnika historii Eliego i Olivera. I nie mam mu tego wcale za złe.

„Tamte dni, tamte noce” wydane zostały w styczniu tego roku przez wydawnictwo Poradnia K. Czas pojawienia się w Polsce tej książki nie jest zresztą przypadkowy – w tym samym miesiącu na ekranach kin pojawiła się ekranizacja książki z A. Hammerem i T. Chalametem w rolach głównych.
Za przekład z języka angielskiego odpowiedzialny jest Tomasz Bieroń. Redakcją zajęła się Paulina Potrykus-Woźniak, natomiast korektą Magdalena Geraga.

Książka wydana została w okładce filmowej w oprawie miękkiej bez skrzydełek. Na powieść składa się około 300 stron. Cena detaliczna wynosi 34,99 zł, choć spokojnie w internetowych księgarniach można znaleźć cenę niższą o kilkanaście złotych. Książka dostępna jest także w wersji  elektronicznej.

Wahałem się, zanim zamówiłem egzemplarz „Tamtych dni, tamtych nocy” – dziś wiem, że niepotrzebnie. Choć ten rok dopiero się zaczął, to już teraz jestem pewien, że ta książka należeć będzie do jednych z najlepszych, które przeczytałem. Historia nieszczęśliwej miłości Eliego i Olivera poruszyła także i mnie, co ostatnio rzadko się zdarza. „Tamte dni, tamte noce” zwyczajnie trzeba mieć na półce. Niezależnie od tego, czy literaturę o takiej tematyce czytujemy na co dzień, czy też nie, i jakiej orientacji jesteśmy.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Poradnia K.

Tytuł: "Tamte dni, tamte noce"

Autor: André Aciman


Tłumacz: Tomasz Bieroń
 
Wydawca: Poradnia K.


Rok wydania: 2018

Liczba stron: ok. 300


ISBN: 978-83-6396-096-4


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★★★*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  wynosi od jednej do pięciu gwiazdek.
PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie! Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne.
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".

Bądź na bieżąco! Zaobserwuj oficjalny kanał na Facebooku: 

Nowszewpisy Starszewpisy Strona główna