Wielka miłość, czyli muzułmanin i chrześcijanka – „Ali i Nino”

Jakiś czas temu na księgarskich półkach pojawiła się książka Kurbana Saida – „Ali i Nino”. Jest to, w zamierzeniu autora, romantyczna wielokulturowa historia na tle Kaukazu, która po raz pierwszy opublikowana została w 1937 roku. Czy dziś, po ponad 80 latach, jest ona nadal aktualna i równie porywająca, jak przed laty?

Stosunki pomiędzy narodami przed I wojną światową są coraz bardziej napięte. Każdy kraj czuje na karku oddech wroga, jednak obywatele starają się prowadzić normalne życie. Podobnie jest także w Baku, które, na mocy traktatów w Giulistanie i Turkmanczaju, kontrolowane jest przez Rosjan.  Ale Baku – gdzie mieszkają obok siebie różne narody i nacje, gdzie mieszają się tradycje i religie – jest też istnym kotłem mieszanki kulturowej.

Ali Chan Szyrwanszyr pochodzi z domu chanów, w którym liczy się tradycja i obyczaj. Można powiedzieć, że jego rodzina jest dość konserwatywna – tym bardziej że są wyznawcami islamu. Ali jest maturzystą, właśnie kończy szkołę średnią. Chociaż nigdy nie był specjalnie bystrym uczniem, ma głowę pełną marzeń. Teraz, kiedy  nie musi chodzić już do szkoły, gdzie belfrowie każą uczyć się łacińskich wyrażeń, kiedy nie musi już kłaść pokłonów przed szkolnym portretem cara – chłopak chce czuć się wolny i szczęśliwy.

Nino Kipiani nie jest muzułmanką, nie czuje się także być Azjatką. Jest gruzińską księżniczką z szanowanego rodu, a na dodatek jest Europejką, która nie rozumie kultury Kaukazu. Czuje bowiem przynależność do Zachodu, a z dawnymi obyczajami azjatyckimi nie chce mieć nic wspólnego. Kończy szkołę średnią i ma oddanego przyjaciela – wcale nie Gruzina – Aliego Chana.

Młodzi znają się od dawna. Mimo różnic w poglądach, świetnie bawią się w swoim towarzystwie. Tym bardziej że Ali Chan – starszy o rok od Nino – nie raz wyciąga ją z opresji. Nic więc dziwnego, że muzułmanina i chrześcijankę zaczyna łączyć pewne uczucie. Uczucie, które być może dziś wzbudziłoby zdziwienie, lecz na początku dwudziestego wieku w Baku, nie robi to na nikim wrażenia. Nawet na rodzinach młodych.
Jednak odmienność pomiędzy zakochanymi nie jest tak łatwa do przeskoczenia, jak mogłoby się to wydawać. Ali i Nino – wychowani w różnych kulturach i religiach – przedstawiają inne poglądy na świat. Inaczej też widzą rolę swoich partnerów w związku.

Pierwsze lata dwudziestego wieku to nie jest czas na sielankę. I bohaterowie szybko się o tym przekonują. Mimo że czasem mówi się, że wojna i miłość idą w parze, to w przypadku tej dwójki zakochanych może okazać się, że I wojna światowa jeszcze tylko bardziej przeszkodzi młodym w ułożeniu relacji między sobą. Bo chociaż romans wydaje się namiętny i pożądliwy, to prawdziwy związek wymaga poświęceń.

Książka Kurbana Saida wydawać by się mogła naprawdę ekscytująca. Tak zresztą też zapewnia wydawca na okładce powieści „Ali i Nino”. Mało kto jednak zauważa tym samym, że powieść ta wydana została po raz pierwszy ponad 80 lat temu. To sprawia, że wielu czytelników, bez wiedzy o dacie powstania książki, z wielkim entuzjazmem zabiera się do czytania tej kaukaskiej historii miłosnej, a po kilkudziesięciu stronach, pełni rozczarowania, zwyczajnie ją porzucają.

Trzeba bowiem wspomnieć, że styl pisania autora nie jest tak łatwy i prosty, jak przyzwyczaili nas do tego współcześni autorzy. I choć przecież 1937 rok to nie tak odległa historia, a książki wówczas publikowane powinny nadal być dla nas napisane w dość przystępnym języku, to z „Ali i Nino” tak po prostu nie jest.

Autor nie boi się rozbudowywać opisów w swojej książce. Plastyczność wyrażeń, kwieciste opisy – to wszystko jest jak najbardziej akceptowalne. I nawet wykonanie jest dość dobre. W czym więc jest problem?

Wydaje mi się, że po prostu wielu czytelników, przywykłych do współczesnych romansów, gdzie relacja pomiędzy bohaterami jest na pierwszym miejscu, nie liczyło, że autor skupi się także na detalach świata przedstawionego. Kurban Said natomiast odwzorowuje bowiem ówczesne Baku w skali jeden do jednego (w sposób niezwykły!), nie zapominając nawet o przedstawieniu czytelnikowi kaukaskiego wiatru, wiejącemu bohaterom w oczy.

Relacja pomiędzy głównymi bohaterami nie jest zaś tak jednoznaczna, jak mogłoby się to wydawać. Oczywiście, Ali i Nino faktycznie są w sobie zakochani i coś do siebie czują. Nie jest to jednak relacja gwałtowna i ckliwa, jak przyszło nam czytywać we współczesnych powieściach, klasyfikowanych często jako „literatura kobieca”. Dlatego sporo wątpliwości mam w stosunku do opisywania tej książki jako zwykłe „love story”.

Obok miłosnej historii bohaterów, „Ali i Nino” to powieść, która przepięknie przedstawia odmienną kulturę Azji i Europy Wschodniej. Kurban Said w mistrzowski sposób ukazuje specyfikę regionu i jej kulturę. Jeszcze lepiej wypada na tym tle przedstawienie religii islamu i stosunek się do niej głównego bohatera. Ali jako muzułmanin ma określone wartości życiowe, w książce autor przedstawia to niezwykle realistycznie. I chociaż ja sam prawdopodobnie nie potrafię wielu ich wartości zwyczajnie zrozumieć, to było to dla mnie, mimo obcowania jedynie z fikcją literacką, mocne emocjonalnie przeżycie.

„Nie wiem nic o poetach, z których ten kraj jest taki dumny, ale wiem, że w święto Husajna ludzie rozdrapują sobie skórę, uderzają się sztyletami po głowie i biczują sobie ramiona i plecy żelaznymi łańcuchami. Wielu Europejczyków opuszcza miasto, żeby nie patrzeć na to widowisko. To wszystko napełnia mnie odrazą. Czuję się tu wydana na samowolę, która w każdej chwili może mi zagrozić”
„Ali i Nino”, str. 252, tł. Agnieszka Gadzała, Wyd. W.A.B. 2017

Fot. mat. wydawcy /
GW Foksal
Szczególnie w pamięć zapadł mi wątek szyickiego święta Husajna – Aszura. Wówczas przez miasto odbywa się pochód mężczyzn, którzy oddają pokłon poprzez samobiczowanie, pokutując w ciemnych strojach i z łańcuchami w dłoniach. W tym święcie udział wziął także Ali Chan, rozrywając sobie skórę na plecach w celu wyższych wartości. I przez udział w tym święcie mężczyzn – którego nie rozumiała (i którym poniekąd się brzydziła) Nino – dochodzi pomiędzy zakochanymi do sprzeczki. Tak mocno zobrazowane jedno z najważniejszych świąt szyitów pokazuje, jak wiele różnic kulturowych istnieje. Jednocześnie ten wątek zmusił mnie do myślenia oraz wyciągnięcia pewnego wniosku – to, co dla mnie jest niezrozumiałe i bezsensowne, dla kogoś stanowić może jeden z najważniejszych fundamentów wiary.  I nie mi jest oceniać, czy święto takie jak Aszura przystaje do zachowań inteligentnego, cywilizowanego społeczeństwa.

Wydaje mi się także, że ta książka, wydana w Polsce rok temu, jest dla wydawcy także czymś w formie wyzwania. Dziś, kiedy w naszym kraju rozwija się szowinizm, a na „patriotycznych” marszach pojawiają się bannery z hasłami „Polska dla Polaków”, ciężko wyobrazić sobie, by w naszej rzeczywistości mogło dojść – bez kompletnie żadnych uwag czy potępiających spojrzeń – do zawarcia związku pomiędzy chrześcijanką a wyznawcą islamu. Zatem książka Saida jest historią, która porusza kwestie multikulturowości, a dziś  także do niedawna tak bardzo rozdmuchiwaną w mediach sprawę uchodźców.

„Ali i Nino” nie jest może książką, którą czytelnik nie będzie umiał odłożyć na półkę. Czasem jest wręcz przeciwnie. Ja sam bardzo długo zbierałem siły do tego, by do książki powrócić i zmierzyć się z rzeczywistością nakreśloną przez autora. Bo czasem zwyczajnie trzeba odczekać na odpowiedni moment, by zrozumieć przekaz i dostrzec to, co było w tym tytule piękne.

Książka Kurbana Saida została wydana w lipcu ubiegłego roku.  Rok wcześniej w kinach pojawiła się ekranizacja książki, w której w rolach głównych wystąpili Adam Bakri i María Valverde. Niestety, film oficjalnie nie trafił do polskiej dystrybucji.

Za przekład książki odpowiada Agnieszka Gadzała. Redakcją zajęła się Katarzyna Skwark, natomiast korektę wykonały Bogusława Jędrasik, Anita Rejch oraz Beata Wójcik. Projekt okładki  wykonał Tomasz Majewski na podstawie plakatu ekranizacji.

Powieść wydana została w oprawie miękkiej ze skrzydełkami. Jej cena detaliczna wynosi 39,99 zł. Na książkę składa się około 300 stron. „Ali i Nino” dostępne jest także w wersji elektronicznej.

„Ali i Nino” to nie jest typowy romans, o prostej, schematycznej fabule. Przy jego wyborze, trzeba wziąć pod uwagę specyfikę tego tytułu. Zdecydowanie nie spodoba się on czytelnikom, którzy oczekują łatwej w odbiorze, przyjemnej miłosnej historii. Jest to jednak powieść zachowana w ciekawym klimacie i naprawdę może się podobać, choć owa historia przemówiła do mnie dopiero od połowy, gdy oprócz miłosnych uniesień, pojawiły się też wątki związane z konfliktem militarnym. Książka ma dobrze zarysowaną fabułę, a do tego zmusza do refleksji i sprawia, że czytelnik wyciąga własne, czasem mocno osobiste wnioski.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal.

Tytuł: "Ali i Nino"

Autor: Kurban Said


Tłumacz: Agnieszka Gadzała
 
Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.


Rok wydania: 2017

Liczba stron: 301 [5]


ISBN: 978-83-280-4526-2


Liczba przyznanych gwiazdek: ★★★☆☆

PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie! Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne.
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".

Bądź na bieżąco! Zaobserwuj oficjalny kanał na Facebooku: 

Nowszewpisy Starszewpisy Strona główna