A nad jeziorem był trup, czyli “Strzały nad jeziorem” Marty Matyszczak


Komedie kryminalne w Polsce w ostatnim czasie cieszą się naprawdę dużym powodzeniem. Połączenie wątków humorystycznych i kryminalnych ekscesów sprawia, że książki te są podawane w bardzo przystępnej dla czytelnika formie. Marta Matyszczak ostatnio wydała już trzecią powieść o detektywie Solańskim i jego psie Guciu. Jak „Strzały nad jeziorem” wypadają na tle pozostałych książek autorki?

Róża Kwiatkowska, była dziennikarka chorzowskiej gazety i uczestniczka wydarzeń na irlandzkiej wyspie, postanowiła zmienić swoje życie. Zrobić to, co powinna była już dawno. Na początek postanowiła całkowicie uniezależnić się od wpływu Solańskiego – jest przecież XXI wiek i dziennikarka nie ma zamiaru całe życie poświęcać się dla głupka, który nie potrafi nawet jej zauważyć. To na początek. Kobieta wie jednak, że samo wyrwanie się z kamienicy, w której mieszkała po sąsiedzku z detektywem, to dopiero wierzchołek góry lodowej. Musi znaleźć sobie też wreszcie kogoś, z kim mogłaby dzielić radości i troski. Na razie jednak nie może ona narzekać na szczególnie duże powodzenia… Postanawia więc w końcu wziąć się za siebie. I wyjeżdża do Barlinka! Oficjalnie na wakacje, nieoficjalnie na obóz odchudzający!

Niebawem w miasteczku dochodzi do zabójstwa jednego z badaczy lokalnego jeziora. Co więcej, owo morderstwo popełniono z broni palnej, na której odnaleziono odciski… Róży Kwiatkowskiej. O ile dieta i mordercze treningi dawałyby kobiecie wystarczający motyw, by zabić swoich trenerów, o tyle raczej profesor zajmujący się badaniem mułu z barlineckiego jeziora nie byłby dla Róży zbyt interesującym celem. Jednak to właśnie dziennikarce policja stawia zarzuty popełnienia przestępstwa.
Kwiatkowska, mimo wewnętrznych sprzeciwów, musi poprosić o pomoc jedyną osobę, która będzie umiała wyciągnąć ją z tego… no właśnie, z tego bagna. Postanawia więc skontaktować się z Szymonem Solańskim, który przyjeżdża niebawem do miasteczka. Dwójka bohaterów (oraz pies Gucio) znów będą musieli połączyć siły, tym razem, by odnaleźć zabójcę, który wrobił Różę.

Jednak sprawa morderstwa profesora Andrzeja Siudka nie będzie nader prosta do rozwiązania! Z każdym kolejnym dniem pojawiać się będą bowiem kolejne osoby, które miały motywy, by chcieć zabić archeologa podwodnego.

Kto tak naprawdę stoi za przestępstwem? Czy Róży i Szymonowi uda się rozwiązać kolejną sprawę? I ile kiełbasy zje tym razem Gucio?

Marta Matyszczak zadebiutowała w ubiegłym roku książką „Tajemnicza śmierć Marianny Biel”, która okazała się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Głównie za sprawą tego, jak świetnie oddała klimat Chorzowa – czasem mniej, a czasem bardziej ponurego i… brudnego. Niezauważalnie gorzej poradziła sobie z drugim tomem, w którym akcja działa się w Irlandii. Tym razem autorka znów wraca, by popełnić zbrodnie (oby jedynie w formie fikcji literackiej!) na polskiej ziemi.

Nie ukrywam, że mam co do tego tytułu, co do oceny tej całej serii, pewne wątpliwości i mieszane uczucia. Autorka nigdy nie deklarowała, a przynajmniej nie przypominam tego sobie, że jej książki będą typowo śląskimi kryminałami. Nie powinniśmy więc kręcić nosem na to, że przygody Gucia dzieją się w różnych miejscach – niekoniecznie na południu Polski. A jednak, to właśnie ten śląski klimat sprawił, że pierwszy tom tak bardzo mi się podobał. Natomiast „Strzały nad jeziorem”, praktycznie pozbawione śląskości, nieco straciły tego niepowtarzalnego uroku.

Brakuje mi w literaturze współczesnej, w prozie, książek, które tak mocno zaakcentowałyby śląski klimat, a jednocześnie byłyby napisane w przystępny sposób dla osób spoza Śląska. Jedną z takich książek była właśnie „Tajemnicza śmierć Marianny Biel”, dlatego właśnie strasznie żałuję, że w kolejnych częściach ślonskij godki jest coraz mniej.

„Strzały nad jeziorem” to aż trzecia i jednocześnie dopiero trzecia książka w dorobku Marty Matyszczak. Trzeba więc też zdawać sobie sprawę z tego, że autorka cały czas rozwija swój warsztat i, co niejednokrotnie zdarza się pisarzom, pewnie obiera nowe ścieżki, którymi chciałaby pójść dalej w swoim literackim doświadczeniu. Dlatego, z drugiej strony znów, te zmiany miejsca akcji dobre są dla niej samej. Nie zamyka się w swoich książkach w jednym otoczeniu, za to próbuje przenieść realia swoich bohaterów w nieznane im dotąd lokalizacje.


Występujący w książce Matyszczak kundelek Gucio nadal zachwyca. Może jego trafne żarty nieco już straciły na świeżości i nie bawią już tak bardzo, jak wcześniej, jednak Gucio dalej potrafi zachwycić. W formie (choć niekoniecznie, jeżeli chodzi o sylwetkę) nadal jest Róża, która niezmiennie pozostaje moją ulubioną postacią w tych psich kryminałach. I tym razem dziennikarka zaskakiwała i rozbawiała, a to w sposób jednocześnie gapowaty i pełen wdzięku. Do teraz uśmiecham się na wspomnienie sceny, w której Róża Kwiatkowska podejrzliwie patrzy (i obmyśla plan zemsty) na szanowaną panią mecenas, która miała to ukraść jej…  ciastko!

Jednocześnie, jeśli chodzi o fabułę, to wypada to całkiem nieźle, jak na komedię kryminalną. Przy takich książkach z reguły trzeba nieco przymrużyć oko na pewne niuanse, jednak Marta Matyszczak naprawdę się postarała! Przedstawiona zagadka morderstwa wypadła dość sensownie. Autorka dobrze skonstruowała główne clou książki, a więc i najważniejszego wątku – morderstwa Siudka. Oprócz tego ciekawie rozwinięto wątki poboczne, którymi są burzliwe relacje pomiędzy Różą a Szymonem oraz sekrety osób związanych z barlineckim jeziorem.

Tak sobie myślę, że „Strzały nad jeziorem” to swego rodzaju kryminalna bajka dla dojrzałych czytelników. Jak amerykańskie kreskówki z lat 70. o psim detektywie, tak i książka Marty Matyszczak jest przyjemną, nieco naiwną, ale jednocześnie uroczą formą rozrywki. Często zaś tyle wystarczy, by książka okazała się dobrą lekturą.

„Strzały nad jeziorem” wydane zostały przez Wydawnictwo Dolnośląskie na początku 2018 roku. Jest to trzeci tom wydany w serii „Kryminał pod psem”. Za redakcję tytułu odpowiada Anna Jackowska, natomiast korektą zajęła się Bogusława Otfinowska.

Projekt okładki stworzyła Iwona Gostyńska-Rymkiewicz. Książka wydana została w oprawie miękkiej ze skrzydełkami. Na „Strzały nad jeziorem” składa się około 300 stron. Cena detaliczna wynosi 29,90 zł. Książka dostępna jest także w wersji elektronicznej.

Najwyraźniej Marcie Matyszczak służy zarówno irlandzki, jak i polski klimat! „Strzały nad jeziorem” to kolejna dobrze napisana książka autorki. Choć może historia ta nie jest już tak oryginalna, jak ta w pierwszym tomie, to zdecydowanie trzyma poziom! Jestem ciekawy, jak wypadnie kolejny tom z tej serii, bo choć na ten moment trudno to ocenić, to jestem pełen dobrych myśli. Z pewnością jednak sięgnę po czwartą część przygód o Guciu – psim detektywie, bo jak się okazuje, „Kryminały pod psem” to historie z takimi bohaterami, do których czytelnik naprawdę się przywiązuje!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat. 

Tytuł: "Strzały nad jeziorem"

Autor: Marta Matyszczak


Tłumacz: -
 
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie (GW Publicat)


Rok wydania: 2018

Liczba stron: 301 [5] [prebook]


ISBN: 978-83-271-5820-8


Liczba przyznanych gwiazdek: ★★★★☆☆

Bądź na bieżąco! Zaobserwuj oficjalny kanał na Facebooku: 

Aby skomentować artykuł anonimowo, należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".
Nowszewpisy Starszewpisy Strona główna