Pora powrócić na Ziemię – „Pył Ziemi”


Od paru lat temu na rynku wydawniczym sporym powodzeniem cieszą się książki z zakresu fantastyki naukowej, między innymi dystopie czy postapo. Prawdziwy rozkwit tych pierwszych miał miejsce między innymi dzięki ekranizacji książki Suzanne Collins parę lat temu. W ubiegłym roku zaś książkę, która traktuje o przyszłości ludzkości, wydał Marcin Cichowski.

Człowiek od lat konsekwentnie niszczy miejsce, na którym może żyć. Mimo apeli ekologów i badaczy, ludzie niechętnie podejmują się prób ratowania swojej planety. Zamiast tego Ziemia i jej dobra degradowane są z każdą kolejną minutą. A skutki tych działań na własnej skórze odczuwać będą przyszłe pokolenia…

Nic więc dziwnego, że po trzystu latach, w XXIV wieku, ludzie muszą w końcu rozwiązać ten planetarny problem. Niestety, gdy degradacja sięgnęła tak dużego stopnia, na nic zda się bardziej ekologiczny styl życia. Przez rządy państwa zostaje podjęta decyzja – przełomowa i jedyna w historii: trzeba opuścić Ziemię i znaleźć nowe, czyste miejsce do życia. Dlatego powołana zostaje jednostka, statek kosmiczny, do którego zmieści się pewna część ludzkiej populacji. Ma to być ich tymczasowe miejsce do życia, na inteligentnym statku Yggdrasil ludzie mają czuć się komfortowo i jeszcze lepiej rozwijać.

Niestety, przyszłości nie da się nigdy do końca zaplanować. Ponad siedemset lat później, ludzie nadal nie znajdują odpowiedniego miejsca do stałego zamieszkania. Na statku zaś zamiast prawdziwych ludzi, mieszkać zaczynają osoby, które zostały stworzone jako ulepszone wersje człowieka. Z konkretnymi cechami, praktycznie bez wad, nie przypominają robotów ani maszyn, jednak nie są też niedoskonałymi, prawdziwymi ludźmi.

Tymczasem sytuacja na statku wymyka się spod kontroli. Dlatego też podjęte zostają decyzje, o których w przeszłości nawet nie śmiano by pomyśleć. Rez i Lilo, para ze zmodyfikowanym kodem, podejmują się niebezpiecznej misji wyruszenia na opuszczoną przed wiekami Ziemię i jej infiltrację. Ich misja wymaga wiele poświęceń i odwagi, odnaleźć muszą bowiem Bibliotekę Snów, która niezbędna jest do uratowania życia na Yggdrasil.

Okazuje się jednak, że pomimo opuszczenia planety przez część ludzi, na Ziemi nadal rozwija się życie. I to nie jedynie życie zwierząt… Na Ziemi, pozbawionej polityków i inteligencji, pojawiły się nowe zasady, o których Rez i Lilo nie mają pojęcia. Planeta nie wymarła, rozwinęła się w kierunku, którego nikt nie przypuszczał…

Rez i Lilo będą musieli dostosować się do nowej rzeczywistości – a czekać na nich będą negocjacje z dzikim plemieniem, walka z mordercą w odwzorowanym na dziewiętnasty wiek Londynie czy bitwa w pałacu zamkowym.

Niebezpieczeństwo ich wyprawy będzie wzrastać z każdym kolejnym ich krokiem. Czy uda im się przeżyć w nowym otoczeniu? Jak wiele będą musieli stracić, by wykonać swoje zadanie? Czy Biblioteka Snów w ogóle istnieje i warta jest takiego poświęcenia?

„Pył Ziemi” to nie pierwsza książka w dorobku Marcina Cichowskiego. Wcześniej wydawane utwory nominowane były w przeróżnych konkursach, podobnie zresztą stało się z „Pyłem Ziemi”, który przez niektórych blogerów (i vlogerów) okrzyknięto najlepszą powieścią scien-fiction, a jeden z portali czytelniczych nominował ją do swojego konkursu na „Książkę Roku”. W tym wypadku sprawdza się sentencja, że bezsprzecznie gust nie podlega dyskusji. Dla mnie bowiem książka okazała się całkowitym nieporozumieniem.

Nie mogę zaprzeczyć twierdzeniu, że nie jestem fantastą. Być może nie znam się na literaturze fantastycznej tak bardzo, jak moi koledzy, którzy wyczekują z niecierpliwością wydania kolejnych książek fantasy i scien-fiction. Jak można zresztą na blogu, sam bardzo rzadko recenzuję takie książki. Między innymi dlatego, że lubię tylko niektóre pozycje, a czytam fantastykę rzadko i jedynie te tytuły, które naprawdę mnie zaciekawią.

Naprawdę jestem bardzo zawiedziony tym, jak ostatecznie wypadła ksiażka Marcina Cichowskiego. W „Pyle Ziemi” znalazłem bowiem wszystkie cechy, których w książce scien-fiction nie chciałbym znaleźć, a te wątki, o których marzyłem, by zostały rozwinięte, potraktowano niewłaściwie.

Cichowski w swojej książce tworzy bohaterów genetycznie zmodyfikowanych, stworzonych z góry z konkretnymi cechami. Dlatego Rez i Lilo są (prawie) niezniszczalni, dlatego potrafią komunikować się za pomocą myśli. Nie wiem, czy dlatego też są… irytujący. Ich zachowanie denerwuje, a podejmowane działania za każdym razem przynoszą odwrotny do zamierzonego skutek. Nie przypominają dopracowane dzieła genetyków, są za to bohaterami o zachowaniu niespójnym, czasem o zachowaniu nieprzystającym do wieku i roli,  których polubić nie można i przy których przez całą powieść czytelnik się męczy.

Fot.: Wyd SQN
Jeszcze gorzej wypada świat przedstawiony – Cichowski w swojej książce serwuje mieszaninę różnych motywów, które niezbyt ze sobą współgrają. Co więcej, jako czytelnik, przez częste zmiany miejsc, przez opisy (które, chociaż dość obszerne, były jednak mocno zagmatwane) gubiłem się w lekturze. Gubiłem, w tym, co autor wykreował i nie potrafiłem na czas odnaleźć się w tej fikcyjnej, alternatywnej rzeczywistości.

Co więc za tym idzie? A no to, że akcja niejednokrotnie bywała dla mnie niejasna i nielogiczna. Bohaterowie zachowywali się niekonsekwentnie, natomiast samą powieść mogę określić jako mocno osobliwą, a wręcz dziwaczną, ale, niestety, nie w sposób zachęcający czy intrygujący.

Poza tym, na niektórych grupach czytelniczych pojawia się pytanie, czy ta książka ma w sobie coś z dystopii. Poniekąd tak, jednak autor użył tak wielu różnych pomysłów, że trudno mi zdefiniować, jaką odmianą powieści jest ta książka. Zdecydowanie zawiera elementy, którymi cechuje się dystopia, z pewnością jest to jednak w stu procentach książka scien-fiction, napisana w taki sposób, który nie wszystkim (a zwłaszcza niepoczątkującym w tej materii) może się podobać.

Jednocześnie, gdy zabierałem się za „Pył Ziemi” i czytałem o powrocie na opuszczoną planetę, miałem nadzieję na niezłe opisy tego, co zostawili po sobie ludzie sprzed wieków. Myślałem, że Cichowski zaprezentuje swoim czytelnikom coś w stylu urban exploration, w opisowy, ale jednocześnie w mocniejszym klimacie, może nieco bardziej katastroficznym. Niestety, zamiast tego autor, popłynął w tworzenie wiernej kopii Londynu z czasów rządów królowej Wiktorii Hanowerskiej. Szkoda!

Może warto jednak nadmienić, jak ładnie wydana została ta książką. Choć pewnie wspominam o tym jedynie dla otarcia łez, to trzeba przyznać, że zarówno projekt okładki, jak cała oprawa, wygląda naprawdę nieźle i zachęca do czytania!

„Pył Ziemi” został wydany w marcu 2017 roku przez Wydawnictwo SQN w ramach serii „Imaginatio”.

Za redakcję tekstu odpowiada Joanna Mika, korektą zajęła się Marta Pustuła. Projekt okładki stworzył Paweł Szczepanik. Co jednak ciekawe, rysunek na okładce nie pochodzi z internetowego banku zdjęć, a stworzony został przez Marcina Karasia.

Na książkę składa się około 320 stron. Wydana została w oprawie miękkiej ze skrzydełkami, a jej cena detaliczna wynosi 36,90 zł. Książka dostępna jest także w formie elektronicznej.

Cóż można więcej powiedzieć, ta książka zdecydowanie nie należy do moich ulubionych. Być może zapalonym fanom fantastyki nie będzie przeszkadzać tak bardzo niespójne i mocno skontrastowane miejsce akcji. Dla mnie jednak „Pył Ziemi” okazał się tytułem, przy którym bardziej się umartwiałem, zamiast przyjemnie spędzać czas. Brak logiki, wymuszony humor (w zamierzeniu niby ironiczny) i ogólna kompozycja książki zwyczajnie doprowadziły mnie do podsumowania tytułu w formie pełnych irytacji westchnień.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu SQN.

Tytuł: "Pył Ziemi"

Autor: Marcin Cichowski


Tłumacz: -
 
Wydawca: Wydawnictwo SQN


Rok wydania: 2017

Liczba stron: 216 [6]


ISBN: 978-83-7924-781-3


Liczba przyznanych gwiazdek: ★★☆☆☆

PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie! Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne.
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".

Bądź na bieżąco! Zaobserwuj oficjalny kanał na Facebooku: 

Nowszewpisy Starszewpisy Strona główna