Niewidzialny morderca i „Ślepy archeolog” M. Guzowskiej


Podczas tegorocznych Targów Książki w Warszawie odbyła się gala rozdania nagród konkursu „Złoty Pocisk” dla najlepszych powieści kryminalnych. Wśród zwycięzców znalazła się Marta Guzowska ze swoją najnowszą powieścią „Ślepy archeolog”, której premiera miała miejsce w marcu 2018 roku. 

Tom Mara jest cenionym archeologiem, który od lat mieszka na Krecie. Jego popularność związana jest nie tylko z powodu osiągnięć w dziedzinie naukowej, ale także z powodu sposobu jego pracy. A jest on z pewnością inny niż reszty archeologów – głównie dlatego, że Tom jest niewidomy. Dlatego też prace wykopaliskowe muszą odbywać się w określonych porach i zgodnie z tym, co ustali w harmonogramie pracy Mara, jako szef ekipy.

Wydawać by się mogło, że trudno o bardziej kuriozalną sytuację – archeolog, który nie widzi artefaktów. Tom jednak stracił wzrok w wieku osiemnastu lat – rok, w którym stał się pełnoletni, był więc dla niego przełomowy pod wieloma względami. Wówczas to musiał nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości, pozbawionej obrazów, a pozostawiającej jedynie słuch, dotyk, smak i zapach.

To właśnie pozostałe zmysły muszą zastępować archeologowi wzrok, tylko dzięki nim może normalnie funkcjonować. Dodatkowym ułatwieniem jest także niewątpliwa rutyna i znajomość miejsc, w których się znajduje. Dzięki temu Mara nie musi przejmować się brakiem kontroli nad otaczającym go światem – dokładnie wie, w której szafce w jego kuchni znajdzie talerze, który schodek w pracy jest niepewny, a gdzie droga gruntowa zmienia się w utwardzaną…

Jak się jednak okazuje, jego rzeczywistość nie jest jednak tak niezmienna i stabilna, jak mogłaby się wydawać. Wystarczy bowiem jedno zdarzenie – choć wcale nie mało znaczące – by jego poukładany świat zaczął się sypać. Na terenie, na którym ekipa Toma prowadzi wykopaliska, znalezione zostają zwłoki dwójki Polaków. Nie ma cienia wątpliwości, że turyście nie zmarli śmiercią naturalną…

Pojawiają się podejrzenia, że denaci mieli zamiar ukraść artefakty z wykopalisk. Problem jednak w tym, że było to zamożne małżeństwo, które nie miało powodu, by ryzykować całą swoją karierą dla przygody z przemytem zabytków.

Tom nie może przestać myśleć o tym, że coś jest naprawdę nie w porządku. Tym bardziej że z siedziby archeologów zaczynają ginąć wykopane relikty, a pies jego asystentki zostaje zepchnięty ze skalnej półki. Śmierć psa miała być dla niego jedynie ostrzeżeniem…

Jak się okazuje, najgorsze dopiero czeka na archeologa. Na swoją komórkę otrzymuje wiadomości z zagadkami, które musi rozwiązać. W przeciwnym razie jego asystentkę – podobnie jak jej psa – czeka niezbyt przyjazna wizja przyszłości.

Okazuje się, że Mara nie może polegać na swoim niezawodnym świecie tak jak kiedyś. W jego pobliżu czai się bowiem przeciwnik, którego Tom nie może zobaczyć. Cały czas czuje jednak jego oddech na karku. Czuje także świadomość, że chora gra, w jaką został uwikłany, nie może skończyć się dobrze… Dla kogo jej finał okaże się satysfakcjonujący? 



„Ślepy archeolog” to książka, która w czytelniku wzbudzać może sprzeczne emocje. Widać to zresztą po opiniach na serwisach czytelniczych – pojawiają się bowiem albo negatywne notki, albo wpisy pełne peanów na cześć powieści z archeologiem.

Na te skrajnie różne opinie wpływa wiele czynników, które składają się na fabułę książki Marty Guzowskiej. Przede wszystkim jednak jest to główny bohater – Tom Mara. Jest to niezwykle charakterystyczna postać, która w czytelniku wzbudza wiele silnych emocji. Tom jest bohaterem naprawdę dobrze nakreślonym. Jego niepełnosprawność, bycie niewidomym, już na samym początku sprawia, że „Ślepy archeolog” może pochwalić się bohaterem przemyślanym, dopracowanym w każdym szczególe. Jednak im bardziej czytelnik poznaje mężczyznę, tym bardziej Mara zdaje się człowiekiem z krwi i kości, a nie papierowym bohaterem.

Wbrew pozorom, to niezwykle istotne, by postać sprawiała naprawdę realistyczne wrażenie. I Marcie Guzowskiej udało się wywrzeć taki właśnie efekt – przedstawiając bohatera, który ma swoje wady i przywary, nie jest ideałem ani godnym tylko i wyłącznie pocieszenia biednym kaleką… Może jest to nieco brutalne, przywykliśmy jednak do idealizowania w literaturze postaci, które zostały źle potraktowane przez los. Tymczasem autorka „Ślepego archeologa” nie daje nam szans na współczucie, zamiast tego przedstawia nam bohatera – wydaje się, że prawdziwego mężczyznę – który podejmuje pewne życiowe decyzje. I chociaż może są one sprzeczne z ogólnie przyjętymi normami, tym właśnie jest życie – czasem niektórych sytuacji nie można przewidzieć, a przeszłości nie da się cofnąć.

Książkę Marty Guzowskiej z pewnością nie można zakwalifikować jako typowy kryminał. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Amerykanie powiedzieliby o niej raczej jako o tak zwanym mystery thriller. Z całą pewnością, zagadek w „Ślepym archeologu” jest sporo, w tej powieści widoczny jest jednak także nieco inny aspekt – ten społeczno-obyczajowy, a może nawet nieco psychologiczny. Wbrew pozorom, powieść ta mówi nie tylko o zbrodni na dwójce Polaków (której wątek, szczerze mówiąc, przy całej fabule nieco się rozmywa) i śmiertelnych esemesach, ale także o tym, jak wielki wpływ na psychikę ma poczucie bezpieczeństwa, komfortu i zaufania.

Główny bohater zostaje odcięty od tego dobra, jakim jest pewność i stabilność. Naprawdę trudno wyobrazić sobie sytuację, w której musimy uwierzyć „na słowo”, w której nasza wyobraźnia zastępuje rzeczywistość. Poniekąd przypomina to dość znaną jaskinię platońską, w której to cienie były dla więzionych w jaskini prawdziwym światem.

Co trzeba przyznać, fabuła książki Guzowskiej jest nieco przerysowana. Dla innych może odpowiednim słowem byłoby: nieprawdopodobna. Nie stawiałbym jednak pomiędzy tymi dwoma słowami znaku równości. To przerysowanie w pewnych obszarach było bowiem potrzebne, by fabuła tej książki mogła stać się naprawdę fascynująca i nieprzewidywalna. Do samego końca pozostawała ona zagadką dla czytelnika.

Wreszcie: Marta Guzowska stworzyła historię o niesamowitym klimacie. Osadziła swoją powieść w nieco dusznej, kreteńskiej atmosferze. I ta sama atmosfera udziela się czytelnikowi, który wyłapać może ją od pierwszych stron.

„Ślepy archeolog” wydany został przez Wydawnictwo Marginesy w marcu bieżącego roku.
Za redakcję tytułu odpowiada Karolina Macios. Korektą zajęli się Małgorzata Kuśnierz i Jan Jaroszek. Projekt okładki stworzył Michał Pawłowski. Książka wydana została w oprawie miękkiej ze skrzydełkami. Na powieść składa się około 400 stron. Cena detaliczna wynosi 37,90 zł.

„Ślepy archeolog” Marty Guzowskiej to nietypowy kryminał z wątkami psychologicznymi. Nie jest on może przesycony brawurą i dynamiczną akcją niczym w serialu „MacGyver”, jednak właśnie ta niecodzienność sprawia, że książkę Guzowskiej można odróżnić od wielu innych podobnych historii. Jeśli dodamy do tego świetną kreację postaci i poza ramowy przekaz, możemy wtedy mówić o powieści na naprawdę wysokim poziomie.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Marginesy.

Tytuł: "Ślepy archeolog"

Autor: Marta Guzowska


Tłumacz:  -
 
Wydawca:Wydawnictwo Marginesy


Rok wydania: 2018

Liczba stron: 396 [6] 


ISBN: 978-83-65973-02-3


Liczba przyznanych gwiazdek: ★★★★☆

Bądź na bieżąco! Zaobserwuj oficjalny kanał na Facebooku: 

Aby skomentować artykuł anonimowo, należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".
Nowszewpisy Starszewpisy Strona główna