Recenzja książki „Atlas szczęścia”, czyli nie tylko hygge


Helen Russell to popularna brytyjska dziennikarka, która od lat mieszka w Danii, o której to napisała popularne reportaże, a także powieść o życiu zgodnie z zasadami hygge. A teraz – przedstawia czytelnikom, czym jest szczęście w różnych szerokościach geograficznych.

Początek XXI wieku to czas, w którym ludzie dużo pracują, dużo kupują i dużo się martwią. Nic więc dziwnego, że szybko – po pełnych stresów latach pracy w korporacjach i wielkich firmach, z oddechem kolejnej niespłaconej raty na karku – czują wypalenie, a „zwykłe”, tradycyjne sposoby na uszczęśliwienie samych siebie już nie wystarczają.

Dlatego też, w obliczu ciągłego wyścigu szczurów, wielki, międzynarodowym hitem stał się duński stan nazywane hygge czy szwedzkie lagom. Ludzie zaczęli poszukiwać alternatywnych pomysłów na to, jak być szczęśliwym w 2019 roku. Stale pragną też powrócić do tej beztroski, która ostatni raz pojawiła się u nich w młodości.

„Atlas szczęścia” Helen Russell nie jest typowym podręcznikiem, jak być szczęśliwym. Przedstawia, jakie sposoby na szczęście oferuje trzydzieści państw rozrzuconych po całym globie. Państw, które nierzadko niezwykle różnią się pod względem gospodarczym czy demograficznym, ale jednak – łączy ich nietypowy sposób na uzyskanie szczęścia.

Złamałeś nogę podczas ferii zimowych? Zaspałeś na rozmowę kwalifikacyjną, a w pierwszym dniu pracy oblałeś szefa gorącą kawą? Þetta reddast! Wszystko się ułoży! – to właśnie sposób na szczęście Islandczyków.

Dedlajny zbliżają się w zastraszającym tempie? Do tego dochodzą piętrzące się obowiązki zawodowe? Warto wtedy pomyśleć o dolce far niente, czyli przepisu na szczęście prosto ze słonecznych Włoch! Tylko sztuka przyjemnego nicnierobienia może Cię wtedy uratować!

A może – dla osiągnięcia wewnętrznego szczęścia – zwyczajnie musisz stać się bardziej otwarty na innych? Zwłaszcza w przyjemnej bruine kroegen, gdzie poczujesz się gezellig – podobnie jak masa zadowolonych Holendrów!

Helen Russel w swojej książce opisuje trzydzieści krajów: Anglię, Australię, Bhutan, Brazylię, Chiny, Danię, Finlandię, Grecję, Hawaje, Hiszpanię, Holandię, Indie, Irlandię, Islandię, Japonię, Kanadę, Kostarykę, Niemcy, Norwegię, Nową Zelandię, RPA, Rosję, Syrię, Szwajcarię, Szwecję, Tajlandię, Turcję, Stany Zjednoczone, Walię i Włochy. Z każdego z nich spróbuje zaś odnaleźć sposób na osiągnięcie magicznego stanu szczęścia.


Wierni czytelnicy twórczości Helen Russell z całą pewnością na długo przed premierą polskiej wersji książki „Atlas szczęścia” wyczekiwali jej zapowiedzi na stronach księgarń czy wydawców.

Najnowsza publikacja to już kolejna książka autorki, a poprzednie – takie jak „Życie po duńsku” czy „Nie ma mowy!” okazały się nie tylko dobrze napisane, ale zachwyciły także naprawdę wielu czytelników.

Najnowsza publikacja dziennikarki stanowi zestawienie ponad trzydzieści krajów, różnorodnych ze względu na ich specyfikację geograficzną czy społeczną, ale także kulturową. Czy „Atlas szczęścia” zasługuje jednak na miano prawdziwego przewodnika?

Podobnie jak poprzednie książki pisarki, tak i „Atlas szczęścia” to naprawdę zręcznie napisana publikacja. Świetne pod kątem językowym, dynamiczne książki są już znakiem rozpoznawczym autorki, więc także i tym razem nie zawiedziemy się w tej kwestii. Nowa książka Brytyjki to zaledwie 280 stron, ale także i tym razem znajdziemy w nich tak mocno charakterystyczny dla dziennikarki styl, którego nie  można pomylić z żadnym innym.

„Atlas szczęścia” to znów ten popularny dla Russell british humor, którego nie brakuje także w innych publikacjach. Podczas lektury nierzadko parska się zaś ze śmiechu, a to wszystko dzięki zabawnej, czasem nieco sarkastycznej i zgryźliwej postawie autorki wobec proponowanych jej sposobów na szczęście.

W niewymuszony sposób pisarka prezentuje nam kilkadziesiąt wskazówek na to, jak z jeszcze większą radością czerpać z życia. Tym samym zapoznaje nas z trzydziestoma krajami, nie zapominając o drobnym nakreśleniu sytuacji obywateli. Autorka stara się trzymać faktów i chociaż w zestawieniu pojawiają się kraje takie jak Rosja, Chiny czy Grecja – Russell nie koloryzuje i jasno stawia sprawę problemów, które na co dzień spotykają mieszkańców tych państw.

„Atlas szczęścia” nie mówi o krajach, w których wszyscy zawsze są szczęśliwi – wydaje się to przecież zresztą niemożliwe. Nie jest to jedynie słodka bajka o kraju wiecznego szczęścia, jakich nie mało pojawiło się ostatnio w księgarniach. Pisarka stara się przybliżyć specyficzne dla każdego z opisywanych narodów sposoby na to, by polepszyć swoją sytuację, swój własny humor – co nigdy nie oznacza, że dosłownie wszyscy czują się dzięki temu szczęśliwi.

Jednocześnie, pamiętać trzeba, że to nie jest reportaż, a Russell nigdy nawet nie odwiedziła większości opisywanych przez nią krajów. Swoją książkę opiera na relacjach znajomych, „znajomych znajomych”, wywiadach czy innych ogólnodostępnych materiałach.

Z tego powodu książka ma też taką, a nie inną formę – Helen Russell prześlizguje się po kolejnych tematach, nie zatrzymując się przy żadnym z państw na dłużej niż na kilka stron. Czy jest to nierzetelność z jej strony? Nie wydaje mi się, jednak z całą pewnością książka może rozczarować, jeśli liczy się na naprawdę dobrze rozbudowaną charakterystykę poszczególnych państw.

 
W „Atlasie szczęścia” przewijają się takie terminy jak między innymi joly, gezellig, joie de vivre, hwyl czy friluftsliv. Co tak naprawdę znaczą? Choć różnią się wymową i pochodzeniem, każdy z nich ma w pewien sposób oddawać szczęście ludzi, którzy nie boją się nimi posługiwać. Znamiennie zaś wydaje się, że w publikacji nie pojawiła się… Polska.

Można zadać sobie więc pytanie – czy Polacy tak naprawdę nie są wcale szczęśliwi? Czy nic nie sprawia nam, że jesteśmy bardziej radośni, pełni życia i otwarci na innych? Jak się okazuje, za szczęściem nie stoi jedynie słownikowe słowo, a cała koncepcja i filozofia szczęścia, która zwyczajnie obecna musi być w naszym życiu.

„Atlas szczęścia” wydany został w 2018 roku przez Wydawnictwo Insignis. Za tłumaczenie odpowiada Dorota Malina. Publikacja wydana została w oprawie twardej, z ilustracjami autorstwa Naomi Wilkinson.

„Atlas szczęścia” to zdecydowanie ciekawa pozycja dla fanów twórczości Helen Russell. Książka posiada wskazówki, jak osiągnąć stan szczęśliwości dla każdego z omawianych krajów. Jednak żeby faktycznie zmienić swoje życie, trzeba włożyć w to sporo pracy – zdecydowanie więcej, niż przekartkować książkę. Czy więc jesteśmy gotowi, by na sto procent oddać się szczęściu?

Bądź na bieżąco! Zaobserwuj oficjalny kanał na Facebooku: 

Aby skomentować artykuł anonimowo, należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".

Nowszewpisy Starszewpisy Strona główna