Recenzja książki „Wymazać siebie” – czy można zostać eksgejem?


„Wymazać siebie” to kolejna książka z gatunku literatury faktu w tematyce LGBT. Tym razem nowa publikacja wydana przez Poradnię K opisuje problem terapii konwersyjnej i jej wpływu na psychikę pacjentów.

Garrard był idealnym synem, który żył w idealnej rodzinie. Rodzinie, która od zawsze bliska była Bogu. Nic więc dziwnego, że i przyszłość chłopaka miała być piękna, nieskazitelna i zgodna z rodzicielskimi marzeniami.

Kiedy jednak młody mężczyzna wyjeżdża na studia, okazuje się, że przed wszystkimi ukrywał sekret. Sekret, będący hańbą na honorze jego ojca – a tym samym jednego z najgorliwszych pastorów kościoła baptystów w Arkansas. Do rodziców dochodzą plotki dotyczące orientacji seksualnej ich syna.

W tym samym czasie Garrard przechodzi swoją pierwszą inicjację seksualną. I wszystko jest nie tak, jak być powinno. Zamiast spełnienia, czuje wstyd i upokorzenie. Czuje się wykorzystany, bo być może faktycznie tak było. Rodzice postanawiają, że chłopak musi skończyć ze swoimi seksualnymi „eksperymentami”. W przeciwnym razie może zapomnieć o ich wsparciu finansowym, tak potrzebnym na studenckie czesne. Postawione zostaje mu ultimatum – albo skończy ze swoimi wygłupami i podda się terapii konwersyjnej, albo żyje na własny rachunek, całkowicie urywając kontakt z rodziną.

Młody chłopak, wychowany w skrajnie chrześcijańskim otoczeniu, nie jest w stanie zerwać więzi z rodziną, z Bogiem… Trafia więc do ośrodka prowadzonego pod egidą organizacji Love in Action, gdzie zostać ma nawrócony na jedyną słuszną drogę. Drogę wytyczoną przez Pana.

Garrard szybko przekonuje się jednak, że ośrodek nie wiele wspólnego ma z prawdziwą terapią, a wykładowcy – podobno „nawróceni geje” – w większości nie mają żadnego wykształcenia związanego z psychologią, a jedynie homofobiczne poglądy.

Do czego doprowadzi terapia składająca się z surowej, wojskowej musztry, niesprawdzonych sesji pseudoterapetycznych i wspólnoty chrześcijańskich eksgejów?


„Wymazać siebie” to prawdziwa historia dziewiętnastolatka, który żyjąc w skrajnie religijnym środowisku, musiał zwalczyć własną orientację seksualną. Jest to kolejna publikacja Poradni K, która przedstawia trudny problem życia młodych ludzi.

W przeciwieństwie do bestsellerowych „Tamtych dni, tamtych nocy” czy młodzieżówek typu „Twój Simon”, ta historia potrafi jeszcze bardziej poruszyć czytelnika – wszystko za sprawą autentyczności historii przedstawionej przez autora. Garrard Conley opisuje swoje prawdziwe przeżycia, często trudne i naprawdę bolesne.

Garrard Conley w swojej książce przedstawia najgorszy czas swojego życia – okres dojrzewania, poznawania własnych potrzeb i seksualności. Dla wielu nastolatków jest to czas niezwykle trudny, a dla autora – a jednocześnie głównego bohatera książki – pełen brutalności i braku wsparcia.

„Wymazać siebie” to poruszająca historia młodego człowieka, który stojąc u progu dorosłości, poddany zostaje najcięższej próbie. Trudno bowiem nawet wyobrazić sobie, co czuć musiał chłopak wychowany w tak konserwatywnej rodzinie, który odkrywa, jak bardzo nie pasuje do schematu familii godnej boskiego zbawienia.

Ojciec zaprowadził mnie do swojej sypialni – matka wymiotowała w przyległej łazience – a gdy drzwi z kliknięciem zamknęły się za nim, zaczął mi tłumaczyć, że to, co czuję, jest złe i że jestem po prostu zagubiony.
 

– Nie wiesz, jak to jest być z kobietą – powiedział do mnie. – Nie ma na świecie większej rozkoszy niż zbliżenie między mężem a żoną.
 

[...] Poczułem nagłe pragnienie przyłączenia się do matki przy klozecie; w tym momencie zapewne czuliśmy jednakowe obrzydzenie, choć z innych powodów. Żadne z nas nie chciało znać szczegółów życia seksualnego drugiego, ale oto były.

„Wymazać siebie” Garrard Conley, tł. Kamila Slawinski, Wyd. Poradnia K 2019

Książka Conleya to przede wszystkim książka o nim samym. Jest to opowieść o tym, jak dziewiętnastolatek małymi krokami dowiaduje się o tym, co różni go od ojca. Orientacja seksualna, będąca w rodzinie mężczyzny tematem tabu, staje się dla niego boską karą, która powoli niszczy go od środka.

Autor pokazuje, że młodzieńcza miłość z reguły nie wygląda tak, jak pokazują to filmy z Hollywood. Jest za to niezdarnie, a czasem zupełnie bez uroku pierwszych pocałunków. Tak też swoją historię zakochania i miłości przedstawia Conley – w przykry, przygnębiający sposób.

Conley przede wszystkim obnaża jednak procesy „leczenia” w jednostkach takich jak Love in Action. Nie bez powodu owe leczenie zawarte zostało w cudzysłowie – wszak z prawdziwą terapią niewiele ma wspólnego. „Wymazać siebie” podkreśla, jak zgubne działanie ma „tępienie” homoseksualizmu.

Książka udowadnia, do jakich szkód w psychice pacjentów doprowadza terapia konwersyjna. To szokujące, że dziś – w dwudziestym pierwszym wieku – nadal istnieją instytucje, chcące leczyć osoby, które nie wpasowują się w heteronormatywne standardy. Pseudomedyczne terapie nie przynoszą prawdziwych efektów z jednej przyczyny: homoseksualizm nie stanowi jednostki chorobowej, to po prostu inna orientacja seksualna, którą powinniśmy zaakceptować – nawet jeśli nie chcemy jej zrozumieć.

„Wymazać siebie” nie jest historią, której fabuła przedstawi rozkwitający młodzieńczy romans albo obyczajową opowieść rodzinną. To raczej smutny reportaż o tym, jak Garrard Conley i osoby, znajdujące się w podobnej do niego sytuacji, zmuszone zostały do tego, by wyprzeć się samego siebie. To historia, która skupia się na rodzinnych powiązaniach, ale także na wątpliwościach (czy może ich braku) wobec wiary w dobrego Boga i tego, czy istnieje szablon na jedyne prawdziwe, szczęśliwe życie.

Książka Garrarda Conleya to historia niepełna, która pozostawia pustkę, wolną lukę – kolejną do zapełnienia przez… życie. Autor skupia się bowiem na swoich przeżyciach w ośrodku, tworząc swego rodzaju pamiętnik z okresu „leczenia gejostwa”. I choć wydawać mogłoby się, że jest on dość otwarty, mówiąc o swojej przeszłości, jednocześnie chroni swoją prywatność, niezbyt chętnie dzieląc się informacjami o tym, jak wygląda jego życie po wydarzeniach z Love in Action. I choć wydaje mi się, że możemy mówić o swego rodzaju sukcesie Conleya, to z całą pewnością nie wszyscy pacjenci LIA mieli tyle szczęścia.

W LIA codziennie kładziono mi do głowy, że im bardziej zrezygnuje z ego, tym większą zyskam cnotę, a im jestem cnotliwszy, tym bliżej mi do Boga, a przez to własnej, prawdziwej jaźni. Ale drogi do tego celu – nienawiść do samego siebie, myśli samobójcze, całe lata błędnych początków – sprawiały, że człowiek czuł się bardziej samotny, mniej sobą niż kiedykolwiek wcześniej w życiu. W procesie oczyszczenia podejmowało się ryzyko utracenia każdego, najmniejszego nawet detalu, do którego byliśmy przywiązani. Człowiek stawał się nie posągowym statystą, ale jednym z tłumu anonimowych aniołków z harfami. Przyszedłem na terapię z przekonaniem, że moja seksualność jest bez znaczenia, ale okazało się, że każdy fragment osobowości pozostawał w intymnym związku z pozostałymi. Wycięcie jednej rzeczy przynosiło szkodę innymi.

„Wymazać siebie” Garrard Conley, tł. Kamila Slawinski, Wyd. Poradnia K 2019

Po lekturze tej książki, czytelnik pozostaje wstrząśnięty. W głowie zaś cały czas pojawiają się sytuacje opisane przez autora, terminy takie jak terapia konwersyjna, homofobia czy heteroseksizm. Wobec tego wszystkiego zwyczajnie nie można przejść obojętnie.

„Wymazać siebie” to historia niełatwa, choć sądząc po okładce, spodziewać można się czegoś zupełnie innego. To opowieść o przenikaniu się chorobliwej wiary w życie codziennie, jej zgubnej sile na życie normalnych ludzi. Nikt nie ma bowiem prawa do tego, by niszczyć życie innych – dlaczego więc mielibyśmy przyzwalać na to komuś, kto czyniąc zło, ukrywa się za biblijnymi wersetami?

Bądź na bieżąco! Zaobserwuj oficjalny kanał na Facebooku: