Recenzja książki „Farerskie kadry”. Proszę czekać, owce idą.


Wysypy Owcze to jedno z tych miejsc, które dla wielu osób nadal pozostaje nieznane. Okryte sławą skandynawskich kryminałów wyspy przedstawione zostają w najnowszej książce Macieja Brencza „Farerskie kadry”.

Maciej Brencz w swoim reportażu postanowił przyjrzeć się Wyspom Owczym od podstaw. Pomaga mu w tym nie tylko własne doświadczenie – czyli podróż na Wyspy – ale także rozmowy z ich mieszkańcami i znajomość historii obszaru, którym się fascynuje.

W „Farerskich kadrach” zaprezentowany zostaje pełen obraz Wysp Owczych, a autor stara się przybliżyć czytelnikom wszystkie najważniejsze informacje związane z tym, jak naprawdę wygląda historia, życie i kultura Wysp Owczych.

Bo – dla przykładu – czy wiedzieliście, że jednym z najdłuższych słów w języku farerskim, mającym łącznie trzydzieści znaków, jest barnabókavirðislønavinnararnar, które oznacza… „zwycięzców nagrody dla książki dla dzieci”? A to nie jedyne literackie smaczki związane z Wyspami Owczymi…

Jak się bowiem okazuje, wyspy te od lat nie są już jedynie wyspami związanymi z połowem ryb. Choć to rybactwo przez wieki było główną domeną Farerów i do dziś stanowi ważny element ich gospodarki, coraz więcej ludzi północy spełnia się także w innych branżach – artystycznej, naukowej czy rozrywkowej.

Maciej Brencz w swojej książce kontruje fakty z mitami, odpowiadając na najbardziej nurtujące pytania. Przedstawia największe tajemnice Wysp Owczych, nie boi się też Farerów skrytykować.

„Farerskie kadry. Wyspy, gdzie owce mówią dobranoc” sprawią, że nie tylko dowiemy się więcej o tej niezwykłej krainie zwanej Farojami, ale także – zweryfikujemy swoją własną wiedzę na ich temat. Bo – jak się okazuje – książki beletrystyczne nie zawsze oddają prawdę i… piękno prawdziwych Wysp.


Książka Macieja Brencza „Farerskie kadry” to najnowszy reportaż po Wyspach Owczych, jaki przeczytać możemy na polskim rynku. Wbrew pozorom, przy rosnącym zainteresowaniu tematyką Skandynawii, nadal istnieje niewiele ciekawych i rzetelnych pozycji na temat Wysp Owczych na polskim rynku.

Autor nie jest podróżnikiem-dziennikarzem, który przejeździł cały świat. Nie napisze pewnie też książki o sytuacji w Demokratycznej Republice Konga. Z całą pewnością jest jednak znawcą Wysp Owczych, co czytelnik odczuć może już od pierwszej strony jego książki.

Maciej Brencz w swojej publikacji stara się przybliżyć czytelnikom wszelkie najistotniejsze kwestie, które dotycząc Wysp Owczych. Pisze zarówno o historii i polityce, jak i kulturze, języku i naturze. Wszystko to składa się na książkę o objętości nieco ponad 350 stron. W efekcie jednak można dojść do wniosku, jakby autor poświęcał raczej więcej czasu samej przeszłości Wysp niż temu, co dzieje się obecnie.

Jednocześnie nie można powiedzieć, że jest to minus tej pozycji czy zarzut wobec autora. Maciej Brencz wkłada wiele pracy, by wyraźnie zarysować historię Wysp Owczych i przedstawić, jak wielki wpływ ma ona na teraźniejszość. I choć faktycznie – w innych książkach z serii skandynawskiej Wydawnictwa Poznańskiego wątek historyczny jest nieco mniej rozbudowany, to w ostatecznym odbiorze wszystko zależy od oczekiwań czytelnika. Tym samym pokazuje to, że dla każdego z fanów Skandynawii (i autorów publikacji) ważna może być zupełnie inna kwestia.

Przeglądając w sieci zdjęcia Wysp Owczych, możemy dojść do wniosku, że jest to miejsce dość specyficzne. Książka „Farerskie kadry” jeszcze bardziej przekonuje, że Faroje są wyspami niezwykłymi. Autor w ponad czterdziestu rozdziałach swojej książki opisuje specyfikę wysp oraz ich mieszkańców. Jednocześnie, poszerza naszą wiedzę o fakty, o których istnienie nawet byśmy nie przypuszczali. Bo czy za ciekawostkę można uznać najdłuższe słowo związane z książkami albo stan dróg i tuneli? Wydaje się, że nie, choć Maciej Brencz udowadnia, że jest zupełnie inaczej.

Czasem robi to dzięki rozmowom z mieszkańcami Wysp Owczych, a czasem zaś za pomocą żartów i taktownego sarkazmu. Dynamiczny i ciekawy sposób opowieści sprawia więc, że wraz z autorem książki podróżujemy po wzniesieniach Farojów, spotykamy na jednopasmowych drogach stado niesfornych owiec, a w mieście – jemy lokalne, naprawdę nietuzinkowe potrawy.


W „Farerskich kadrach” pojawia się – a jakże – temat baranów i… turystów. Umiejscowienie obok siebie tych dwóch tematów w tym akapicie nie jest przypadkowe. Jak bowiem podkreśla Brencz, lokalna natura – w tym między innymi owce – coraz bardziej zagrożone są przez nieodpowiedzialnych wycieczkowiczów. I choć Farerowie zdają sobie sprawę z szans dla ich gospodarki, które daje im turystyka, to jednocześnie – muszą uregulować sprawę ochrony środowiska.

Maciej Brencz za pomocą swojej książki może także zmienić podejście czytelników do Wysp Owczych. W przeciwieństwie do znanych z powieści krajobrazów, autor opisuje fakty; przedstawia, prawdziwe oblicze Wysp Owczych. Nasze postrzeganie Farojów może zmienić się zatem o tsto osiemdziesiąt stopni. Zaczynając od tego, że Wysypy to nie jedna mała osada, a spora społeczność prawdziwych, silnych ludzi z północy!

„Farerskie kadry” to jedna z nowości podróżniczych Wydawnictwa Poznańskiego. Oprócz tej książki, w skandynawskiej serii wydano m.in. „I cóż, że o Szwecji” Natalii Kołaczek czy „Szczęśliwy jak łosoś” Anny Kurek. Książka wydana została w oprawie twardej. Na tytuł – oprócz tekstów – składają się także liczne oryginalne fotografie autorstwa Macieja Brencza.

„Farerskie kadry” to książka, dzięki której poznamy Wyspy Owcze od podszewki. Pełna interesujących treści pozycja, będzie doskonałym tytułem dla każdego, kto interesuje się Farojami. Po tej książce każdy będzie chciał zobaczyć Wyspy na własne oczy, ale jednocześnie – poczuje respekt do nich samych i do ich historii.

Nowszewpisy Starszewpisy Strona główna