Recenzja książki „Mister”. Zakochany brytyjski arystokrata


Kiedy parę lat temu na wielkich ekranach pojawił się film „Pięćdziesiąt twarzy Greya”, stworzony na podstawie powieści E.L. James, zapanował niespotykany trend na powieści tej autorki. I na historie o mocno erotycznym kontekście. Teraz pisarka powraca z nową historią – zupełnie różną od tego, co przedstawiła w serii o Christianie Greyu i Anastazji Steele.

Życie czasem bywa okrutne, przekonują się o tym bohaterowie najnowszej książki E.L. James. Maxim do tej pory nie musiał martwić się obowiązkami, które dotyczyły jego rodziny – szanowanej familii angielskiej arystokracji. Nie był wszak pierwszym w kolejce dziedzicem, zatem, zamiast szykować się do objęcia magnackiego tytułu, czas spędzał w nocnych klubach i na planach zdjęciowych.

Wszystko zmienia się, kiedy jego starszy brat niespodziewanie umiera, a Maxim zmuszony jest przejąć jego schedę. Wraz z nowymi wymaganiami względem rodziny, pojawiają się kolejne kłopoty mężczyzny…

Do pracy przy sprzątaniu w apartamencie szlachcica zatrudniona zostaje Alessia, nieśmiała dziewczyna, biedna imigrantka. Jednak bojaźliwa, lecz niezwykle piękna dziewczyna, ukrywa sekrety zdecydowanie bardziej przerażające niż typowe frasunki gosposi.

Jak możemy się domyślić, pomiędzy Alessią a Maximem pojawi się uczucie. Jednak czy mezalians pomiędzy lordem a zwykłą housekeeper jest możliwy? I co właściwie ukrywają przed sobą młodzi ludzie?


E.L. James to autorka, która już samym swoim nazwiskiem oddziałuje na czytelników. Jednych – przyciąga jak magnes, innych zwyczajnie przyprawia o dreszcze. Jedno jest jednak pewne, po spektakularnym sukcesie sprzedażowym „Pięćdziesięciu twarzy Greya”, to, co Brytyjka robi w literaturze, nie pozostaje bez echa.

Świadczy o tym chociażby fakt, że na popularnej platformie Goodreads, w ciągu niespełna czterech miesięcy od momentu wydania książki za granicą, powieść zdobyła ponad 14 tysięcy ocen. I chociaż ten wynik nie jest może tak spektakularny, jak prawie 2 miliony czytelników w przypadku debiutanckiej powieście James, to jednak – nadal robi wrażenie.

Wbrew moim obawom, najnowsza książka E.L. James nie okazała się wcale erotyczną opowieścią na tle szlacheckich salonów. Chociaż, jak to w przypadku tej autorki bywa, także i zbliżeń pomiędzy bohaterami zabraknąć nie mogło. Jednak, zdecydowanie wątki erotyczne nie przyćmiewały reszty fabuły. A ta, to akurat można śmiało powiedzieć, wcale nudna nie była. Przypominała raczej wybuchową, brazylijską telenowelę.

Fabuła „Mistera” zaskakiwała kolejnymi zwrotami akcji i wychodzącymi na światło dzienne sekretami. Z każdym kolejnym nowym wątkiem, powieść zaś robiła się coraz bardziej abstrakcyjna. I gdy już w okolicach 250. strony wydawało się, że finał tej historii powinien być właściwie już za chwilę, to czytelnik przypominał sobie, że E.L. James przygotowała jeszcze kolejne 250 stron tej serii niefortunnych zdarzeń gosposi Alessi. 

Faktycznie, najnowsza historia E.L. James to nieco przydługa opowieść, która jest mocno nierealna. Kiedy zaś wypowiemy na głos mniej lub bardziej ważne wątki tej powieści, zdamy sobie sprawę, jak irracjonalnie one brzmią. Mimo tego, jestem pod pewnym wrażeniem – że autorka postarała się, by stworzyć historię, w której to nie relacja intymna pomiędzy postaciami jest najważniejsza (choć też odgrywa, niestety, nie małą rolę), ale poszczególne historie bohaterów.

Bo właśnie to, co stanowi jednocześnie wadę i zaletę tej książki, to bohaterowie, mający dość bogatą przeszłość oraz… można powiedzieć, ekstremalne doświadczenia. I chociaż Maxim w pewnym stopniu przypominać nam może bogatego Christiana Greya, a Alessia Anastazję, to  różnic jest chyba jednak trochę więcej niż podobieństw.

Uśmiecha się do mnie w tak cudowny sposób, że odczuwam to aż w kroczu
„Mister”, E.L. James, Wydawnictwo Sonia Draga 2019

Z całą pewnością można znaleźć romanse czy powieści obyczajowe, które będą oryginalniejsze i sensowniejsze pod względem fabularnym niż „Mister”. Ale właściwie – tytuł E.L. James naprawdę jest do zniesienia i niewiele różni się od innych, popularnych i bestsellerowych tytułów. A już w szczególności, fabuła najnowszej książki autorki „Pięćdziesięciu twarzy Greya” jest moim zdaniem zdecydowanie lepsza, niż inny popularny w ostatnim czasie erotyk rodzimej autorki, zachowany w polsko-włoskiej atmosferze.

Wszystko zależy bowiem od tego, czego od tej książki oczekujemy. A ja, zaczynając lekturę „Mistera”, miałem kompletnie zerowe oczekiwania, zarówno pod względem fabularnym, jak i językowym. Dlatego też zostałem miło zaskoczony, gdy okazało się, że nie jest to kolejna przygoda BDSM. Zatem, pozwolę sobie zdradzić ten fabularny sekret – być może czytelniczki zafascynowane zabawami Christiana Greya będą rozczarowane zdecydowanie… nudnym pod tym względem Maximem.

Co nie znaczy oczywiście, że bohaterowie są grzeczni. Wręcz przeciwnie. E.L. James nadal z chęcią aplikuje komiczne erotyczne ekscesy swoim bohaterom, tworząc jeszcze bardziej przaśną historię:

Tak, poproszę – mówi i odkłada myjkę, starając się patrzeć gdziekolwiek, byle nie na jego penisa. / Zawstydza ją, a zarazem fascynuje. / Spory. Giętki. Nie taki jak wcześniej. / Dotychczas jej doświadczenie z męskimi genitaliami ograniczało się do dzieł sztuki. Dziś pierwszy raz zobaczyła je w naturze
„Mister”, E.L. James, Wydawnictwo Sonia Draga 2019

O czym trzeba także wspomnieć, z najnowszej książki E.L. James wyłania się bardzo ciekawy obraz… Polaków na emigracji. Alessia zastępuje inną gosposię… Krystynę, Polkę, pracującą na czarno jako sprzątaczka i nieznającą języka angielskiego. Przyjaciółką Krystyny jest zaś samotna matka z małym synem, którzy także pochodzą z Polski i żyją w małym, biednym mieszkanku. Zaś głównej bohaterce, z powodu swojej małomówności, braku ubrań i środków do życia – zostaje przez Maxima, oczywiście, również przypisana narodowość polska. Gratulacje, E.L. James! Stereotypy to jest to, co wszyscy lubimy najbardziej!

„Mister” to współczesna wersja opowieści o Kopciuszku. Kopciuszku, jak się później okazuje, wcale nie z Polski. Tym razem jednak, zamiast pomocy magicznej wróżki i złej macochy, są życiowe zawirowania głównej bohaterki, przystające zresztą do problemów dwudziestego pierwszego wieku. Rola księcia pozostaje jednak niezmienna.

 „Mister” wydany został na początku czerwca przez Wydawnictwo Sonia Draga. Nad przekładem pracowały aż trzy tłumaczki – Violetta Dobosz, Katarzyna Petecka-Jurek i Daria Kuczyńska-Szymala. Książkę kupić można m.in. tutaj.

Nowa powieść E.L. James może stanowić idealną alternatywę dla zwykłego, wakacyjnego harlekina. To tytuł niewymagający, doprawiony nutką miłosnego kiczu i scen rodem z tanich filmów sensacyjnych. Czytajcie, jeśli chcecie, ale ewentualne pretensje możecie mieć później jedynie do siebie!

Nowszewpisy Starszewpisy Strona główna