Recenzja książki „Oszukana”. Jak stać się niewidzialnym?

Czy łatwo jest dziś zniknąć? Ile musimy poświęcić, by całkowicie zacząć od nowa, rozpocząć życie z „czystą kartą”? Na te pytania odpowiada Magda Stachula w swojej najnowszej książce „Oszukana”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Edipresse Książki.

Lena wydaje się zwykłą młodą kobietą. Ma dwadzieścia parę lat, czasem dorabia jako kosmetyczka, a jej prawdziwą pasją jest fotografia. Co prawda powinna teraz być na studiach, jednak los sprawił, że na uczelnie trafi z opóźnieniem. Jeśli w ogóle złoży papiery, bo na razie Lena się boi.

Dziewczyna mieszka wraz ze swoim chłopakiem w jego domu nad jeziorem. To właśnie do niego zwróciła się, kiedy ostatnim razem miała kłopoty. I to on ją przygarnął i zaopiekował się nią, gdy uciekała przed śmiercią. Mężczyzna nie wie jednak, jaka jest jej prawdziwa historia. Ona sama pragnie o niej zapomnieć. Jednak pomimo upływającego czasu, nadal trudno jest jej nie odwracać się za siebie, gdy usłyszy kroki.

Lena wymyśliła swoją historię od nowa. Jest inną dziewczyną niż jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Zatarła wszystkie ślady, sprawiła, że nikt nie może do niej dotrzeć. I modli się o to, by na jaw nie wyszły wszystkie jej kłamstwa.

Niebawem znalezione zostaje ciało mężczyzny. Denatem jest osoba, którą Lena bardzo dobrze znała. I która nadal, pomimo śmierci – może zagrozić jej poukładanemu życiu.

Okazuje się, że granica pomiędzy prawdą a fikcją jest bardzo cienka…


Magda Stachula pojawiła się na rynku książki parę lat temu z debiutancką powieścią „Idealna”, która była naprawdę interesującym i trzymającym w napięciu thrillerem. Od tego momentu minęło parę lat, a autorka w międzyczasie wydała kolejne powieści (m.in. „Trzecia”). „Oszukana” stanowi czwartą w dorobku pisarki książkę.

Muszę przyznać, że w chwili rozpoczęcia lektury tej książki, niezbyt przekonany byłem do historii Leny. W moim przypadku z reguły decydujące bywają pierwsze strony. Już po owym otwarciu wiadomo bowiem, w jakim tonie powieść została napisana i czego można spodziewać się dalej. Tymczasem Magda Stachula już na samym wstępie niczego nie obiecywała, a raczej – narrator przekazywał informacje, w których wiarygodność niekoniecznie musieliśmy uwierzyć.

Szybko przekonałem się jednak, że autorkę nie odpuściła dobra passa, zwłaszcza w kwestii bohaterów i sposobu ich przedstawienia. Podobnie jak przy poprzednich książkach, tak i teraz Stachula nie tworzy ładnych i prostych charakterologicznie postaci. Zamiast tego przedstawia czytelnikom bohaterów, których charakterystyka zdecydowanie wykracza poza poznane w szkole ramy opisowe: wygląd-sposób bycia-ocena moralna.

W „Oszukanej” nie doszukamy się podziału na bohaterów dobrych i złych w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Po części dlatego, że w prawdziwym życiu takie osoby zwyczajnie nie istnieją, a po części z tego względu, że autorka tak naprawdę w bardzo oszczędny sposób dawkuje nam informacje o postaciach. A to wszystko przy zastosowaniu narracji prowadzonej przez kilku bohaterów.

Mamy więc Lenę, której nie jesteśmy w stanie przypiąć jednoznacznej łatki ofiary czy kata, bo i jej rola w morderstwie mężczyzny znad jeziora nie jest właściwie do samego końca znana. Jest też zaślepiony uczuciem doktor, którego zachowanie niebezpiecznie przypomina obsesję. I Nikodem, którego interesy i rodzinne relacje nie są oczywiste. To wszystko jest potężnym atutem, z którego Magda Stachula doskonale zdaje sobie sprawę i z czego potrafi w pełni korzystać.

Co więcej, Magda Stachula i jej styl sprawiają, że nawet nudną historię przeczytałoby się z zapartym tchem. Polska autorka ma tę szczególną zdolność do tworzenia fascynujących opowieści, które zwyczajnie należy przeczytać od deski do deski, bez pomijania. Wątpię zatem, czy znalazłby się ktoś, komu tempo akcji by nie pasowało.

Jest jednak jeden problem, który leży po całkiem innej stronie – fabularnej. Chodzi o to, że wbrew temu, co sugeruje wydawca na okładce, ta historia nie mogłaby spotkać mnie, sąsiadkę czy innego typowego Kowalskiego. „Oszukana” jest bowiem tym typem thrillera, który pod względem realności przypomina nieco amerykański film akcji – historia ta niby może się zdarzyć w prawdziwym życiu, ale podskórnie czujemy, że wszystko to, co zostało nam przedstawione, jest naprawdę grubymi nićmi szyte. Zwłaszcza, jeśli nie wierzymy w działanie fortuny czy niezwykłych zbiegów okoliczności.

Ten nieco sensacyjny styl w thrillerach jest w ostatnim czasie coraz popularniejszy i niestety powoduje jedno – brakuje tajemnicy, którą faktycznie czytelnik mocno by się przejął i w którą by uwierzył. Choć z każdą kolejną stroną mnoży się liczba niewiadomych, to jednak zamiast drżeć z emocji, z dość dużym dystansem czytamy spektakularne historie o podobno zwyczajnej dziewczynie ze wsi.

„Oszukana” jest książką dobrą i ciekawą, a czytelnicy, którzy po nią sięgną, z całą pewnością nie będą czuli rozczarowania. Jednak biorąc pod uwagę resztę powieści autorki, należy przyznać, że raczej nie jest ona przełomowa w dorobku Magdy Stachuli.

Jeśli więc nie uwierzymy, że to, co przydarzyło się Lenie, mogłoby spotkać i nas, to książka z wszystkimi swoimi zaletami – sprawną akcją, inteligentnie napisanymi bohaterami – z całą pewnością nam się spodoba.
Nowszewpisy Starszewpisy Strona główna