Recenzja książki „Ani złego słowa”. Życie wbrew sobie

Ani złego słowa recenzja książki

O tolerancji i równości stosunkowo łatwo nam się mówi, zdecydowanie trudniej jest jednak zastosować politykę antydyskryminacyjną w prawdziwym życiu. Przekonują się o tym bohaterowie powieści „Ani złego słowa” autorstwa Uzodinmy Iweali.

W „Ani złego słowa” poznajemy historię Niru, Amerykanina o nigeryjskich korzeniach. Niru dobrze się uczy, choć nigdy nie prześcignie swojego idealnego brata. Jest za to dobrym sportowcem, osiągając najlepsze wyniki w szkole, gwarantujące mu najlepsze studia.

Niru wychowywany jest jednak w konserwatywnej rodzinie, która nie pozwala mu zapomnieć o wartościach, które cenią prawdziwi Nigeryjczycy. Wśród owych wartości znajduje się też bezkrytyczna wiara w Boga i życiowe drogowskazy przekazywane wiernym przy pomocy pastorów.

Problem w tym, że na wychowanie Niru wpływ mieli nie tylko rodzice, ale także nieco bardziej otwarci na doczesne rozrywki szkolni koledzy i koleżanki. Chłopak, starając się udowodnić swoją wartość, stara się robić zaś wszystko, by być przykładnym uczniem i dobrym synem jednocześnie.

Jego ułożone życie zmienia się, kiedy w ostatniej klasie liceum odkrywa, kim naprawdę jest - homoseksualistą. A właściwie, to pozwala, by prawdy o nim samym dowiedziała się jego najbliższa przyjaciółka.

Kiedy przyjaciółka namawia go do poznania innego chłopaka, Niru jest zestresowany. Jednak, jak się okazuje, pierwsze młodzieńcze zauroczenie bywa kuszące i jedyne w swoim rodzaju. Kiedy jednak przypadkiem dojdzie do coming outu przed rodzicami, nic nie będzie takie samo, a nieheteronormatywność na powrót stanie się tematem tabu.

Niru będzie musiał zdecydować, kim chce być, a właściwie – kim jest. Jak się bowiem szybko przekona, człowiek nigdy nie jest doskonały, trudno też żyć życiem, które wybrane zostało za nas przez kogoś innego.

Ani złego słowa opinie

„Ani złego słowa” to jedna z tych książek, o których trudno się pisze. Mimo pełnej świadomości tego, że fabuła powieści Uzodinmy Iweali jest fikcją literacką, ma się spore poczucie, że w istocie – takie sytuacje, jak opisane w omawianej książce, się zdarzają. I to wcale nie rzadko.

Przede wszystkim książka Iweali jest powieścią, która porusza nie jeden, a wiele tematów, związanych z ludzką egzystencją. Brzmi to dość górnolotnie, ale tak naprawdę jest – powieść „Ani złego słowa” przedstawia losy zagubionego nigeryjskiego chłopaka, który musi odnaleźć się w świecie, w którym pełno jest sprzecznych dla siebie ideologii, religii i wyznań, wartości oraz nurtów myślowych.

Iweala w swojej powieści sprawnie przemieszał przynajmniej trzy problemy: problem społeczny, czyli dyskryminację ze względu na rasę i kolor skóry, problem tożsamościowy i problem religijno-kulturowy.  Każdy z nich stanowi integralną część fabuły powieści, mającą spory wpływ na psychikę głównego bohatera.

Niru jest mężczyzną, wchodzącym w dorosłe życie. Mimo pełnoletności nie może on jednak powiedzieć o swobodzie czy możliwości podejmowania w pełni samodzielnych decyzji. I nie chodzi tutaj już nawet o kontrolę ze strony autorytarnego ojca – społeczne konwenanse, przekonania wychodzące ze stereotypów zaczynają przeważać nad logiką i psychiczną higieną głównego bohatera, momentami doprowadzając go do skraju wytrzymałości.

Chociaż o problemie osób czarnoskórych w Stanach Zjednoczonych traktowało już wiele tekstów kultury, m.in. niezwykle popularny film „Służące” czy popularna w 2017 roku i nagrodzona Pulitzerem „Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki” Colsona Whiteheada, to jednak – szczególnie wśród czytelników z Europy – powieści mówiące o współczesnej dyskryminacji za oceanem są szczególnie poruszające.

„Ani złego słowa” nie jest książką z nurtu literatury LGBT. A przynajmniej nie w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Jest to raczej powieść, w której wątek orientacji seksualnej głównego bohatera jest zaledwie jednym z wielu czynników, mających ostateczny wpływ na losy postaci. Tym samym, jak się okazuje, nasza seksualność nadal może stanowić problem – dla nas samych lub dla naszego otoczenia.

W powieści Iwaeli najbardziej druzgoczące jest jednak zachowanie osób, które były dla Niru osobami najbliższymi. Jak przekonuje autor, będąc zaślepionymi – religijnym fanatyzmem czy jakimikolwiek w naszym mniemaniu bezdyskusyjnymi ideami – tracimy jednocześnie racjonalny ogląd na sytuacje. Tym samym, ci, którzy kochali najmocniej, stali się największymi oprawcami chłopaka.

Jednocześnie przy tak wielu zaletach, nie można zapomnieć, że także i ten tytuł nie jest wolny od wad. Trudno nie mieć ważenia, że książka U. Iwaeli jest momentami nieco przegadana. Narrator lubi oprowadzać czytelnika po losach życia nie tylko samego Niru, ale także – innych Nigeryjczyków, relacji jego przyjaciółki z chłopakami.

W drugiej część powieści, w której narratorem staje się przyjaciółka Niru, autor nie szczędzi nam  szczegółowych opisów biegania i retrospekcji przeżyć dziewczyny. Wewnętrzne monologi dziewczyny bywają zawiłe i trzeba mocno się skupić, by w tym wszystkim nie zgubić najważniejszego wątku.

Zresztą nie tylko wtedy, ale podczas lektury całej książki Uzodinmy Iwaeli należy pobudzić szare komórki. Autor pozbawił swoją książkę dialogów, a wypowiedzi poszczególnych bohaterów przytaczane są przez narratora prowadzącego konkretną część książki. Ten nietypowy sposób narracji stara się mocno podkreślić indywidualność i górnolotności, usuwając jedną z popkulturowych cząstek.

Nie ulega wątpliwości, że książka „Ani złego słowa” to powieść, która porusza w czytelniku czułe struny. Nie jest to przyjemna historyjka z ckliwą kalifornijską scenerią, a raczej brutalna opowieść o duchowej tragedii nigeryjskiego chłopca.
Nowszewpisy Starszewpisy Strona główna